Recenzja: Moc amuletu – Bianca Iosivoni & Laura Kneidl

Gdy rozpoczęłam lekturę powieści Moc amuletu, stanowiącej pierwszy tom cyklu Midnight Chronicles, to momentalnie w mojej głowie pojawiła się jedna myśl: Nocni Łowcy. I faktycznie, zaprezentowana w tej książce historia jest niczym powieści Cassandry Clare, tylko nieco na odwrót. Bowiem to nie dziewczyna zostaje wciągnięta do świata tajemniczych łowców, a młody chłopak, który stopniowo dowiaduje się o istnieniu świata duchów i demonów. To właśnie jego ratuje pewna siebie Łowczyni, która ma do wykonania naprawdę beznadziejną misję.

Rozgrywające się tutaj wydarzenia poznajemy z perspektywy Roxy oraz Shawna. Każda z tych perspektyw jest nieco inna, bowiem Roxy doskonale wie, że na tym świecie istnieją duchy różnego stopnia, a co gorsza – wiele z nich musi wyłapać w przeciągu określonego czasu. Bowiem to ona odpowiada za ich uwolnienie z czeluści piekielnych… Shawn z kolei to chłopak, który nie pamięta nic ze swojego poprzedniego życia. Doznał amnezji tuż po tym, jak Łowczyni wypędziła z niego ducha. Nikt nie ma pojęcia, dlaczego zareagował w taki, a nie inny sposób, ale ponieważ nie miał dokąd pójść, to został w kwaterze Łowców…

Sama historia wydaje się być nieco schematyczna, bowiem tego typu motywy już niejednokrotnie pojawiały się z fantastyce młodzieżowej czy new adult. Mimo wszystko trzeba przyznać, że jest w tym coś przyjemnego, zwłaszcza dla fanów tego typu historii. Przyjemni bohaterowie, dobrze opisana, choć nieco szablonowo ujęta historia o łowieniu duchów, zemście i misji. Typowy czarny charakter, gdzieś tam w tle nutka romansu pomiędzy bohaterami, zagadki i tajemnice. To wszystko dobrze ze sobą współgra, więc właściwie można nawet przymknąć oko na powielanie pewnych schematów. Czasami okazuje się, że nie jest to rzecz irytująca, choć to zależy już od danej historii i jej odbiorcy.

Chociaż nie ukrywam, że książkę czytało mi się lekko, szybko i przyjemnie oraz że zawierała ona w sobie te elementy, które naprawdę lubię, to jednak pojawiło się w niej kilka irytujących aspektów. Przede wszystkim wydaje mi się absurdalne to, że Łowcy z taką łatwością przyjęli do siebie obcego człowieka i tak szybko wyjawili mu sekrety swojego świata. Totalnie tego nie kupuję. Właściwie to nigdzie nie zostaje wyjaśnione, kim tak naprawdę jest nieznajomy, którego uratowała Roxy – nie wiem, czy w dalszych tomach ulegnie to zmianie, czy po prostu autorki nie miały pojęcia, jak wprowadzić tutaj potencjalnego przystojniaka do rzekomego romansu.

Drugą irytującą rzeczą jest już kwestia typowo edytorska – nie wszystko zostało tutaj przetłumaczone z języka angielskiego i… tym razem działało mi to wyjątkowo na nerwy. Brakuje pewnej konsekwencji działania, bowiem naprawdę te wszystkie słówka dało się z łatwością przełożyć na język polski i brzmiało by to o wiele lepiej. Tutaj niby w opisie książki pojawia się hasło „łowczyni”, a jednak w całej powieści mamy potem do czynienia z hunterami… blood hunterami, magic hunterkami – to mnie trochę raziło w oczy, podobnie jak słówka typu „darling”. Całkowicie nie rozumiem tego postępowania w tym przypadku i nie widzę w nim większego sensu.

Mimo tych mankamentów muszę przyznać, że generalnie historia wydaje się być spójna, a zakończenie nawet zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy historii Roxy. Bohaterowie są raczej sympatyczni, panuje tutaj przyjemna atmosfera, a fabuła, choć nieco schematyczna, jest dość wciągająca. Nie jest to może tego typu opowieść, która wbija w fotel i nie pozwala o sobie zapomnieć, nie wybija się w swoim gatunku, ale w kontekście czysto rozrywkowym spełnia swoją rolę.  

Recenzja: Moc amuletu - Bianca Iosivoni & Laura Kneidl
3.4Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 1 Głosuj