Recenzja: Jeszcze będziemy szczęśliwi – Enrico Galiano

Sięgając po debiut literacki włoskiego nauczyciela literatury nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Sądziłam, że w moje ręce trafiła kolejna, zwyczajna powieść dla młodzieży, jakich wiele. Powieść, która nie wywrze na mnie zbyt pozytywnego wrażenia, a wręcz zirytuje mnie powielanymi schematami i swoimi banałami. Jakże się myliłam! Okazało się bowiem, że historia przedstawiona w Jeszcze będziemy szczęśliwi ma naprawdę swój urok, a co więcej, skrywa niesamowitych bohaterów!

Opinię tę zaczęłam jednak od wyjawienia Wam, że ta książka to debiut literacki Enrico Galiano. Jednakże we Włoszech zyskała miano bestsellera i zachwyciła czytelników – nic dziwnego, to naprawdę sympatyczna historia, napisana bardzo dobrym językiem. Wydaje mi się, że w tym przypadku ukłony należą się również tłumaczowi, który odwalił kawał dobrej roboty. Zapewne wcale nie było łatwo utrzymać odpowiedni styl Galiano, a ma on w sobie coś nieoczywistego. Dojrzały język i przemyślany rozwój fabuły zdecydowanie działają na korzyść tej powieści.

Główna bohaterka to siedemnastoletnia Gioia, dziewczyna odstająca od reszty swoich rówieśników. Muszę jej poświęcić nieco miejsca w tej recenzji, bo zdecydowanie na to zasługuje. To młoda i nieco zamknięta w sobie dziewczyna, która otwiera się dopiero przy wybranych osobach. Skąd wynika jej dystans i odosobnienie? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, ale na pewno nie pomaga jej trudna sytuacja rodzinna i atmosfera w domu. Mimo wszystko to naprawdę ambitna i rozsądna istota, żyjąca swoim życiem, dbająca o naukę, ale nie myślcie sobie, że to taka szara myszka czy chodząca sierota. To wrażliwa i pełna emocji dziewczyna, mająca swoje pasje, odważna i ciekawska. Jak na swój wiek jest naprawdę dojrzała – jedna z lepszych nastoletnich bohaterek, z jakimi spotkałam się w literaturze.

Galiano naprawdę dobrze poradził sobie z kreacją bohaterów, i to nie tylko w przypadku Goi. Świetnie zaprezentował tajemniczego Lo, którego Gioia spotyka przypadkiem pewnego wieczoru tuż po tym, jak po prostu wybiegła z domu, w którym nie mogła już wytrzymać. Chociaż miałam pewne podejrzenia dotyczące jego postaci (jak się później okazało całkiem słuszne), to mimo wszystko aura tajemniczości i lekkiego wyobcowania była u niego widoczna za każdym razem. Gioia i Lo są nieco podobni – oboje są wrażliwi, rozsądni, mądrzy, zbyt dojrzali jak na swój wiek. Każdy z nich boryka się z pewnymi problemami, ale nie są to takie błahostki jak to, że rzucił mnie chłopak czy koleżanka powiedziała, że mam brzydką bluzkę. To coś więcej, chociaż nie da się ukryć, że Gioia pada ofiarą gnębienia w szkole – i chociaż faktycznie sprawia jej to przykrość, to nie poddaje się temu. Powiem więcej – jej zachowanie niejednokrotnie mnie zszokowało – w ten pozytywny sposób. Typowa nastolatka na pewno by tak nie postąpiła.

Moim ulubieńcem zdecydowanie został profesor filozofii, który bardzo wspierał główną bohaterkę. Za jego pomocą autor wprowadzał do swojej powieści życiowe rozważania i mądrości, co było naprawdę doskonałym rozwiązaniem. Ten element tej powieści bardzo przypadł mi do gustu. Nie da się ukryć, że jest to w sumie nastoletni romans, ale naprawdę zupełnie inny od tych, z którymi do tej pory miałam do czynienia. Przez tę historię przebija się o wiele więcej niż typowe kwestie okresu dorastania. Jest motyw przemocy w rodzinie, życiowej pasji, filozoficznych zagwozdek, wymyślonych przyjaciół, wsparcia – a to tylko takie szybkie tematy, które przychodzą mi teraz na myśl, bowiem jestem przekonana, że znaleźć tutaj można o wiele więcej. Chwilami bywa refleksyjnie, chwilami zabawnie, chwilami wzruszająco. Każdy może tutaj odnaleźć cząstkę siebie, a co więcej, ta książka naprawdę skrywa w sobie mądre przesłania i życiowe mądrości.

To jedna z tych powieści młodzieżowych, po które naprawdę warto sięgnąć. To nie jest tylko zwyczajna historia, którą czyta się dla rozrywki. To książka z przesłaniem. Dobrym przesłaniem. Naszpikowana emocjami, rozterkami, nadzieją. To interesująca fabuła, piękny warsztat, świetny klimat i wspaniali, dojrzali bohaterowie. Nie dziwi mnie już więc fakt, że tak mocno urzekła włoskich czytelników – Enrico Galiano stworzył coś naprawdę czarującego.

 

Recenzja: Jeszcze będziemy szczęśliwi - Enrico Galiano
4.5Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 1 Głosuj