Recenzja: Pozłacane wilki – Roshani Chokshi

W styczniu tego roku Pozłacane wilki zaczęły królować na zagranicznym bokostagramie. Szybko porównano tę powieść do bestsellerowej Szóstki wron autorstwa Leigh Bardugo, jednak okazuje się, że dzieło Roshani Chokshi wcale nie potrzebuje być porównywane do czegokolwiek. Samo w sobie jest oryginalną i dobrze napisaną historią, choć faktycznie nie da się ukryć, że sam motyw bojowej drużyny poszukującej tajemniczego artefaktu przywodzi nieco na myśl grupę Wron. Jednak bohaterowie Chokshi mają przed sobą nieco inne wyzwania.

Powieść ta zdecydowanie urzeka klimatem – przenosimy się do roku 1889, trafiamy do Paryża. Oto historia przesiąknięta tym okresem, w którym to zaczynała rozwijać się technologia i przemysł. Autorce w naprawdę dobry sposób udało się oddać realia tamtych czasów – począwszy od relacji damsko-męskich czy strojów, kończąc na elegancji i dystyngowaniu bohaterów. Ich zachowanie jest naprawdę znakomicie dopasowane do tego okresu. Dodajcie do tego motyw sekretnych stowarzyszeń, to też zawsze ma swój niepowtarzalny urok i wprowadza ciekawą atmosferę. A teraz to połączcie – dobra zagrywka, prawda? Do tego wartka akcja, kilka sekretów i tajemnic do rozwiązania – brzmi zachęcająco.

Niestety nieco gorzej wypada kreacja bohaterów – nie jest tragiczna, ale zdecydowanie czegoś mi w nich zabrakło. Zdecydowanie najbardziej urzekająco wypadł Hypnos – jak sam przydomek wskazuje był tajemniczy i hipnotyzujący, taki typowy zawadiaka, momentami arogancki i zbyt pewny siebie, ale dobrze wiemy, że ten typ ma w sobie coś przyciągającego. Natomiast główny bohater, Séverin Montagnet-Alarie, to bardziej stonowany człowiek – niby wie czego pragnie, dąży do celu, ale jest spokojny, mocno stąpa po ziemi, stara się być rozważny i cierpliwy, a także rozsądny. Tristan był na swój sposób uroczy – zwłaszcza ze swoją miłością do pająków, szczególnie do swojego pupilka – ptasznika Goliata. Zofia była ciekawa, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę jej zdolności naukowe, a Laila nieco zagubiona i trudna. Jednak zabrakło mi w nich czegoś, co umożliwiłoby mi stanie się częścią tej ekipy. Po prostu byli, ale nie chwycili mnie za serce, nie było dane nam się zżyć w żadnym stopniu.

Sama fabuła jest dosyć wciągająca i intrygująca. Severin jest hotelarzem, który dorabia sobie poszukiwaniem skarbów. Jest w tym całkiem niezły, dlatego też Zakon Babel składa mu propozycje – jeżeli pomoże im odnaleźć starożytny artefakt, odzyska swoje utracone dziedzictwo. Jednak sam nie da rady – dlatego potrzebuje pomocy swoich towarzyszy, którzy specjalizują się w różnych dziedzinach. Jednak czy aby na pewno może wszystkim zaufać? Czy jest pewien, co jest prawdą, a co kłamstwem? Oto ryzyko całej wyprawy. Muszę przyznać, że cała historia dotycząca fragmentów Wieży, lekkie nawiązanie do starożytnych cywilizacji i wszystko, co autorka tutaj wrzuciła, wzbudziło we mnie bardzo pozytywne odczucia. Było oryginalnie i ciekawie.

Nie brakuje tutaj zaskakujących zwrotów akcji, a ogółem rozwój wydarzeń zdecydowanie nie pozwala odłożyć tej pozycji na półkę. Wzbudza zainteresowanie, a książka jest napisana tak przyjemnym językiem, że lektura jest czystą przyjemnością. Z łatwością można przymknąć oko na jakiekolwiek drobne mankamenty, nawet specjalnie nie przeszkadzało mi to, że bohaterowie nie wzbudzili we mnie żadnych mocniejszych uczuć – skupiłam się na ciekawej historii, która miała dobre tempo. Nie jestem tylko przekonana, czy ta powieść powinna mieć kontynuację, a zakończenie wskazuje na to, że przyjdzie nam się jeszcze spotkać z tymi bohaterami. Autorka pozostawiła sobie otwartą drogę, ale myślę, że można było nieco rozbudować tę historię i zamknąć ją w jednym tomie – tak, żeby czytelnik był w pełni usatysfakcjonowany. Mimo wszystko książkę polecam, bo spędziłam z nią całkiem mile chwile.

Bookeater Reality dla BG

Recenzja: Pozłacane wilki - Roshani Chokshi
4.2Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 0 Głosów