Recenzja: Muza Koszmarów – Laini Taylor

Marzyciel był powieścią, która urzekła praktycznie wszystkich czytelników, którzy po nią sięgnęli. Nie inaczej było ze mną – pierwsze spotkanie z twórczością Laini Taylor było czymś naprawdę niesamowitym, bowiem nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tak oryginalnym stylem i taką pomysłowością. Muza Koszmarów była z kolei prawdopodobnie jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku – nic dziwnego. Czy stanowi godną kontynuację Marzyciela? Jak najbardziej!

Akcja rozgrywa się dosłownie tuż po wydarzeniach z pierwszego tomu, kiedy to zaskakujące zakończenie rozerwało serca czytelników na kawałki. Wszyscy bohaterowie próbują sobie poradzić z tym, co się wydarzyło, chcą brnąć do przodu i żyć dalej, ale przeczuwają, że tak naprawdę wydarzy się coś jeszcze. Nikt nie powiedział ostatniego słowa. Laini Taylor potrafi wywołać w czytelniku uczucie niepewności i zawieszenia, choć stara się wyjaśnić wszystkie wątki i odpowiedzieć na pytania, które pojawiły się w trakcie lektury pierwszego tomu – bo nie okłamujmy się, zostawił on nas naprawdę z ogromem tajemnic!

Tym, co zasługuje na największe uznanie w przypadku Muzy Koszmarów, jak i właściwie poprzedniego tomu, jest bajeczny i wręcz nieziemski styl autorki. Choć teoretycznie sięgając po kontynuację losów Lazlo i Sarai można się było spodziewać, że otrzymamy równie baśniowy klimat, to mimo wszystko ten styl wciąż wywiera ogromne wrażenie na czytelniku. Cudowne opisy, napisane wspaniałym językiem, barwne i niecodzienne, po prostu iście wspaniałe! Naprawdę nikt nie ma takiego daru jak Laini Taylor. Podobnie jest z samą fabułą – pomysłowość i oryginalność to jej cechy charakterystyczne.

Wspaniali są również bohaterowie – genialnie wykreowani i niepowtarzalni. Uwielbiam eteryczną Sarai, która jest istotą o tak dobrym sercu, że aż dziw, jaki dar posiada. Dla mnie to ucieleśnienie (choć nie wiem, czy w przypadku tego, co się z nią stało jest to dobre określenie) niewinności i subtelności. Lazlo nie jest już nieopierzonym świeżakiem, to właśnie w nim widać największe zmiany i trzeba przyznać, że chociaż zmierza on w dobrym kierunku, to chyba chwilami czytelnik nie jest przygotowany na AŻ tak wielkie kroki z jego strony. Przepadam za mieszkańcami Szlochu, tym bardziej, że tak naprawdę ciężko jednoznacznie stwierdzić, kto tutaj jest dobry, a kto zły. Jedni rekompensują swoje dawne przewinienia, inni z kolei zmierzają ku mrocznej stronie, ale tak naprawdę każdy z nich czuje, że chce działać w słusznej sprawie.

Laini Taylor w bardzo ciekawy sposób zaprezentowała motyw magii i tego, skąd biorą się dary jej bohaterów. Bardzo przypadł mi do gustu motyw Kory i Novy, sióstr, które dopiero odkrywają, co w nich drzemie. Widać, że są ze sobą mocno związane i ta siostrzana miłość to coś pięknego, choć obie nie wiedzą jeszcze, co je czeka – a będzie to okrutne doświadczenie. Przepiękna jest również miłość Lazla i Sarai, która mocno się rozwija w tym tomie. Znakomite są relacje panujące pomiędzy resztą bohaterów, ich przywiązanie do pewnych wartości i do siebie nawzajem. Sporą rolę do odegrania ma tutaj Minya – ta mała dziewczynka dźwiga naprawdę ciężkie brzemię, a pewna perspektywa przedstawia ją jako bardzo negatywną postać. Mimo wszystko Taylor nie zapomina również o pozostałych bohaterach – każdy ma swoje zadanie do wykonania w rozgrywającej się tutaj historii.

W powieści tej pojawia się sporo różnych emocji: smutek, żal, wrogość, miłość, nadzieja, przyjaźń… To zaledwie część z tego, co oferuje nam Taylor. Choć zaprezentowana przez nią opowieść jest naprawdę piękna i niepowtarzalna, to nie brakuje w niej bolesnych doświadczeń i trudnych wyborów, przed którymi stają bohaterowie. Muza koszmarów to naprawdę przepiękna książka, nie tylko pod względem fabuły i wykonania, ale również jeśli chodzi o szatę graficzną. Cudowna i niepowtarzalna – nie możecie przejść obojętnie obok tej serii!

Bookeater Reality dla BG

Recenzja: Muza Koszmarów - Laini Taylor
4.9Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 0 Głosów