Recenzja: Żywioły Karteru. Księga I: Ziemia – Meridiane Sage

Współczesna literatura wychodząca spod piór polskich twórców budzi sporo kontrowersji, a nawet, powiedziałabym, że dzieli czytelników na dwa, przeciwne sobie obozy. Jedni ją uwielbiają i wszelkimi sposobami zachęcają do sięgnięcia, a inni unikają jak ognia, nie potrafiąc chociażby spróbować przeczytać powieści napisanej przez rodaka.

Ja balansowałam gdzieś pośrodku, nie szerząc, co prawda, czystej nienawiści względem polskich pisarzy, lecz podchodząc do nich ze sporym dystansem. Zawsze wyczuwałam podczas lektury ich książek typowy styl, język, który drażnił mnie swoją pospolitością, kwestie bohaterów wybrzmiewające dość sztucznie.

Jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi, moje podejście zmieniła właśnie ta książka: Żywioły krateru. Księga I: Ziemia.

Jej głównymi bohaterami jest grupa młodych ludzi, czwórka Strażników: Falen, Ellie, Rin oraz Alec, którzy mają za zadanie strzec Karteńczyków przed nerimimi – istotami przybierającymi postać wampirów oraz innych niebezpiecznych stworzeń. Zostając wybrani na swoje stanowiska, nie zdają sobie sprawy, przed jak poważnym, a zarazem nierealnym zadaniem stawiają ich przedstawiciele czterech frakcji, odpowiadających czterem żywiołom dzierżonym w rękach każdego ze Strażników: powietrza, ziemi, wody oraz ognia. Czy uda im się udowodnić skuteczność działania swojej grupy i pomimo braku wiary w nich, podołać wyzwaniu?

To, czemu z kolei fenomenalnie podołała Meridiane to kreacja świata. W życiu bym nie pomyślała, że poza czołowymi tytułami ze światowej fantastyki, istnieją jeszcze książki o tak rozbudowanym uniwersum. A tutaj, każda z czterech frakcji wzbogacona została o fragmenty swoich mitologii, historii, znanych postaci, dzieł – mnóstwo, mnóstwo faktów! Choć początkowo miałam niemałe problemy, by przyswoić wszystkie imiona oraz nazwy (tak, imion tam jest na pęczki!), nie wiedziałam, które mają znaczenie, a które użyte zostały tylko na potrzebę jednego wydarzenia, z czasem coraz łatwiej, coraz szybciej kojarzyłam fakty z postaciami. I coraz głębiej wchodziłam w ten niezwykły świat.

Natomiast to, co zaskoczyło mnie podczas lektury najbardziej, to humor. Choć brzmi to absurdalnie, nie spodziewałam się, że książka rodzimej autorki będzie w stanie mnie rozbawić. A mogę zagwarantować, że sarkastyczne uwagi, zaczepki i riposty rzucane przez bohaterów w rozmowach między sobą naprawdę trzymają poziom, nie budząc zażenowania a szczery uśmiech na twarzy. Nie mówiąc już o tym, że kreują nam wyrazistych, różnorodnych, a przede wszystkim szczerych bohaterów.

Bowiem właśnie jeśli chodzi o postaci, przyłapałam się na tym, że zaczęłam darzyć ich sympatią. Niewiarygodne, a jednak! Ich grupę przyrównałabym do mieszanki nocnych łowców z serii Cassandry Clare z rodzeństwem Pevensie wykreowanymi przez C.S. Lewisa (Opowieści z Narnii). Tak jak w przypadku pomysłu na rozbudowanie świata, tak i tutaj każdy bohater dostaje swój własny „pakiet” cech, zachowań oraz historii, które go jednoznacznie wyróżniają. Ponadto krok za nimi pojawia się szereg innych postaci – część z nich pokaże swoje drugie oblicze, a część okaże się nie tymi, za kogo mogliby się podawać. Bądźcie zatem czujni!

Odnoszę także wrażenie, że wraz z upływem fabuły, poprawie zostaje poddany styl pisania Meridiane. Zmierzając się z pierwszymi stronami, zwłaszcza podczas czytania najbardziej spontanicznych fragmentów, czyli dialogów, wyczuwałam chwilami lekki zgrzyt jeśli chodzi o naturalność wypowiadanych zdań. Jednak im dalej w las, tym przyjemniej przechodziłam przez kolejne wydarzenia i, tak jak już wspomniałam, wczuwałam się w nie, kibicując teamowi i czekając na rozwój wydarzeń. Z kolei ostatnie sto stron poszło już na raz!

Żywioły Karteru. Księga I: Ziemia dla mnie pozostaną jednym z nielicznych odkryć tego roku. I choć mogłabym to mówić, by jednak nie zaniżać poziomu polskiej literatury, przymykając oko na znużenie, kiepski tekst bądź powtarzające się motywy, to w tym wypadku faktycznie brakuje mi kontrargumentów. Dlatego, jeśli lubicie fantastykę młodzieżową na porządnym poziomie, która dostarcza zdecydowanie dużo więcej niż jeden lichy wątek z papierowymi bohaterami, to wiecie już czego i gdzie szukać.

P.s.

Przed nami jeszcze cztery kolejne tomy, także ja już zaczynam na nie czekać! 😊

 

Asia :)

Recenzja: Żywioły Karteru. Księga I: Ziemia - Meridiane Sage
4.5Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 4 Głosów