Recenzja: Aru Shah i koniec czasu – Roshani Chokshi

Jest pewna rzecz, którą powinniście wiedzieć o mnie przed lekturą tej recenzji – uwielbiam książki dziecięce. Uważam, że o ile ze schematycznych młodzieżówek można wyrosnąć (i czasami – z niektórych – powinno), o tyle dobrze zrobione treści skierowane do dzieci – czy ty książki, czy filmy, czy też seriale animowane – mogą zostać z nami na całe życie. Dlatego też jako dorośli nadal zaczytujemy się w Harry’m Potterze, oglądamy filmy Disneya i fascynujemy się opowieściami o superbohaterach (choć te ostatnie niekoniecznie muszą być skierowane do najmłodszych).

Jak by nie było, w moje ręce trafiła kolejna, współczesna powieść dziecięco-młodzieżowa. Opowiada ona o przygodach Aru, dziewczynki z ogromną wyobraźnią i patologiczną skłonnością do bujania wszystkim wokół – najchętniej bogatym dzieciakom z jej klasy, których sympatię i akceptację chciałaby zdobyć. Jak to zwykle w bajkach (i w życiu) bywa, kłamstwo ma krótkie nogi, które z kolei doprowadzają Aru do obudzenia potężnych, prastarych mocy wprost z hinduskiej mitologii. Odważna, choć nie do końca rozgarnięta dziewczynka, będzie musiała stawić im czoła.

Wystarczyły mi dwa, opisujące Aru zdania z tylnej okładki (z których dowiedziałam się, że dziewczynka ma być połączeniem Percy’ego Jacksona i Czarodziejki z Księżyca, w pidżamie ze Spider-manem), by od razu ją pokochać. Pierwsze strony książki tylko pogłębiły te uczucie. Serio, główna bohaterka to chyba największy plus tej historii. Przede wszystkim została wykreowana w bardzo naturalny sposób – jak dziecko, ale nie dziecinnie (co, wbrew pozorom, stanowi sporą różnicę). Jej optymizm, odwaga, ale też wybujała fantazja i różne, mniejsze i większe wady sprawiają, że naprawdę łatwo się z nią zaprzyjaźnić i jej kibicować.

Wielkim atutem historii jest jej lekkość. Czyta się bardzo szybko – nie tylko ze względu na humor i przyjazny styl, ale także akcję i fabularne twisty, które autentycznie przykuwają czytelnika. To taka powieść, przy której znowu można poczuć się dzieciakiem – i może nawet cieszyć się lekturą bardziej niż grupa docelowa.

Kolejnym plusem jest świetnie wykreowany świat. Muszę przyznać, że pierwszy raz zetknęłam się z mitologią hinduską w książce dla dzieci (i w sumie w ogóle w książce). Mieliśmy już podania rzymsko-greckie, nordyckie i te pochodzące ze starożytnego Egiptu – a wszystkie pióra Ricka Riordana. W ogóle skojarzenia z twórcą Percy’ego Jacksona są uzasadnione. Jednak zanim oskarżymy autorkę o plagiat, kopiowanie i brak oryginalności, warto zwrócić uwagę na fakt, że sam wujek Riordan poleca serię od Chokshi. Jak twierdzi, jest to książka, którą sam chciałby napisać, jednak nie posiada wystarczającej wiedzy i umiejętności, by wcielić taki pomysł w życie. Na autorkę “Aru Shah” można więc patrzeć jak na zdolną uczennicę, która podąża szlakiem jednego z najbardziej lubianych, współczesnych autorów młodzieżowych… i naprawdę dobrze jej wychodzi.

Świetne bawiłam się przy lekturze powieści Chokshi. Ta książka ma wszystko to,  czego szukam w tego typu opowieściach: rezolutną, główną bohaterkę, ciekawą intrygę, barwny, pełen niebezpieczeństw świat oraz niewymuszony humor. Powieść nie jest infantylna, ale też nie próbuje udawać jakiegoś bardzo poważnego dzieła dla koneserów. To taka książka, którą z czystym sumieniem poleciłabym młodszemu rodzeństwu – tylko po to, żeby mieć potem kogoś, z kim będę mogła na jej temat rozmawiać.

Karolina (Bookish Galaxy)

Recenzja: Aru Shah i koniec czasu - Roshani Chokshi
4.6Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 0 Głosów