Recenzja: Nieodgadniony – Maureen Johnson

Uwielbiam klasyczne kryminały rodem spod pióra Agathy Christie bądź Arthura Conana Doyle’a. Nigdy bowiem nie zawiodłam się na ich fabule, konstrukcji zagadki, która stoi przed detektywem i czytelnikami do rozwiązania. Pomimo sporego doświadczenia, zebranego podczas lektury ponad kilkunastu książek autorstwa wspomnianych pisarzy, z każdym kolejnym tytułem przychodziło wielkie zaskoczenie, a wraz z nim ochy i achy wywoływane detalami prowadzącymi do rozwiązania tajemnicy morderstwa. Nic więc dziwnego, że słysząc o książce Nieodgadniony Maureen Johnson na moją reakcję składały się z jednej strony ekscytacja, a z drugiej nuta sceptyzmu.

Fabuła książki przenosi nas do prywatnej szkoły w Vermont, Akademii Alberta Ellinghama. Akademii owianej tajemnicą porwania córki i żony założyciela mającego miejsce kilkadziesiąt lat temu z rąk Nieodgadnionego. Właśnie do tej posiadłości trafia Stevie, pasjonatka nierozwiązanych spraw kryminalnych, fanka największych detektywów. Dziewczyna została przyjęta do szkoły razem z 50 innymi, ponadprzeciętnie zdolnymi nastolatkami, by móc uczyć się zgodnie z indywidualnie dopasowanym dla niej programem. Jednak bohaterka poza nauką znajduje sobie jeszcze jedno zajęcie: rozwikłanie zagadki zaginięcia Alice oraz Iris Ellingham.

Autorka podzieliła treść powieści na dwa typy rozdziałów: jedne, obserwujące zmagania Stevie podczas pierwszych dni w Akademii, przeplatane drugimi, przenoszącymi w przeszłość, przybliżającymi historię porwania.

Zaginięcie, rymowany list Nieodgadnionego zaprezentowany już na wstępie, gmach pełen zakamarków, sekretów działają fenomenalnie na wyobraźnię! Choć motyw sam w sobie wydaje się być powielany czasami zbyt często, zawarcie go w powieści Maureen Johnson to strzał w dziesiątkę. Takie same odczucia mam względem podróży w czasie, podczas których czytelnik może zaobserwować reakcje świadków tragedii, jaka spotkała Ellinghama, podjąć własne śledztwo, na tyle, na ile pozwalają opisywane fakty. Zdecydowanie sprzyja to śledztwu, dostarczając wrażeń.

Niestety, wątek Stevie wypada na tle wspomnianych wyżej wydarzeń dość blado, mniej zachęcająco. Początkowo, byłam pełna nadziei, miałam szczerą ochotę razem z bohaterką rozwiązywać tę najważniejszą zagadkę historii. Natomiast z czasem, gdy w fabule pojawiają się wątki mające prawdopodobnie na celu urozmaicenie akcji jak np. zalążki miłosnych uniesień dziewczyny z jednym z chłopców (to chyba najgorszy ze wszystkich!) czy spotkania, zainteresowania uczniów, odnosi się wrażenie, że one nic nie wnoszą do sprawy, a jedynie pełnią rolę niezbyt udanego uzupełnienia, może wręcz zapychacza. A przez to, nawet w obliczu jeszcze jednej śmierci bohatera nie wyczuwa się adekwatnego do sytuacji poziomu adrenaliny, którzy przecież powinien oscylować na najwyższym poziomie!

Tak prezentuje się sytuacja na większości płaszczyzn powieści: zalety mieszają się z wadami, a pochwały nie zawsze pozwalają zapomnieć o uwagach. Przykładowo: choć świadomość pojawienia się w przyszłości kolejnych tomów serii to gratka dla zainteresowanego losami bohaterów i finałem historii, to, moim zdaniem, ten tom stanowił jedynie wprowadzenie do akcji. Momentami brakowało odpowiedniego tempa: gdy powinno się coś dziać, nie działo się nic bądź bardzo niewiele. Nawet o zakończeniu nie mogłabym powiedzieć jako o kulminacyjnym, dramatycznym bądź szokującym. Co najwyżej zaskakującym.

Nieodgadniony pozostaje nieodgadnionym. Trudno bowiem odgadnąć w jaką stronę skieruje się autorka podczas rozwoju wydarzeń w następnych częściach. Być może, ta pierwsza miała właśnie na celu wprowadzić czytelnika, stworzyć podstawę do odkrywania w kolejnych tomach nowych okoliczności zbrodni. Natomiast po lekturze jestem przekonana, że wciąż znajdą się tacy, którzy przeczytają książkę w jeden wieczór i których do siebie przekona w stu procentach. Póki co, ja powiem, że zostałam kupiona w połowie, ale potencjału na dobry, młodzieżowy kryminał na pewno jej nie odmówię.

P.S. Polecam także przed samą lekturą, obejrzeć zwiastun książki – świetnie buduje klimat!

Asia :)

 

Recenzja: Nieodgadniony - Maureen Johnson
4.3Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 1 Głosuj