Recenzja: Royce Rolls – Margaret Stohl

Słowo „celebryta” rodzi w większości ludzi negatywne skojarzenia. Jak bowiem można szanować człowieka, który bogaci się wyłącznie na sensacji i bezmyślnym zachowaniu? Bardzo często z trudem przychodzi nam zrozumieć motywacje, jakimi kierują się te najbardziej rozpoznawalne, kojarzone z nagłówków brukowców, osobistości. A tu, proszę! Przed nami, czytelnikami, najlepsza okazja, by się tego dowiedzieć. Margaret Stohl spróbowała przenieść nas nie tylko do stuprocentowo amerykańskiego Los Angeles, lecz, przede wszystkim, prosto do domu prawdziwej, celebryckiej rodziny. Rodziny Royce’ów.

Główna bohaterka – Bentley, zdaje się być brzydkim kaczątkiem wśród próżnych łabędzi. Jako jedyna z całej rodziny nie pragnie stać w blasku fleszy, czekając, aż jej celebrycka kariera rozwinie się przed nią sama niczym czerwony dywan. Dziewczyna skrycie układa plan na przyszłość, który zakłada przede wszystkim pójście na studia, co wydaje się być nie do pomyślenia dla jej matki-divy oraz starszej siostry, księżniczki newsów. Chociaż na pierwszy rzut oka przywodzi to na myśl utarty, wielokrotnie powielany motyw, po bliższym poznaniu Bent faktycznie zyskuje. Może to kwestia zmęczenia absurdem „rodziny” Royce’ów, lecz na pewno nastolatka na kartach powieści prezentuje się całkiem znośnie, a nawet… wiarygodnie.

Tę książkę trzeba traktować jak stuprocentową rozrywkę. Bez problemu każdy czytelnik zdoła przewertować ją w jeden, dwa wieczory, poświęcając przy tym góra kilka godzin. Tekst przepełniony fragmentami artykułów prasowych i tweetów pozwala wskoczyć na chwilę do świata rodziny Royce’ów, aczkolwiek nie miałam problemów, by równie szybko z niego wyskoczyć – nawet pod koniec lektury nie czułam się zżyta z którąkolwiek z postaci. Ba! Książkę odkładałam bez najmniejszej nutki nostalgii. Nie zmienia to jednak faktu, iż przemycone gdzieniegdzie wzmianki przypominające o wartości siły rodziny miały w sobie sporo uroku. I to mi się właśnie spodobało!

Natomiast nie oszukujmy się: akcja tocząca się przez pierwszą połowę Royce Rolls to zlepek „typowych” dla wielkiego świata wydarzeń, pobieżne przedstawienie familii w akcji oraz ukazanie czytelnikowi, w czym tkwi problem. Dopiero pewien punkt kulminacyjny, którego pojawienia się powinnam być świadoma, a jednak w międzyczasie mi umknął, sprawił, że zaczęłam myśleć o powieści w trochę inny, lepszy sposób. Co więcej, zaskoczenie sprawiło, że zapamiętam tę historię na nieco dłużej niż dzień czy dwa.

Przyznam się szczerze, że zechciałam sięgnąć po powieść nie ze względu na historię Bentley. Skuszona opisem z okładki zapragnęłam poprawić sobie nastrój, doświadczając „błyskotliwego humoru”, którym, jak obiecywał wydawca, miała zostać zaprawiona książka. I szczerze mówiąc… Faktycznie kilkukrotnie uśmiech sam cisnął mi się na usta! Z pewnością miały na to wpływ nastawienie Bent oraz adnotacje Dirka pod co trzecią stroną, a nawet same sympatyczne emotki – choćby dla nich samych musicie zajrzeć do Royce Rolls! :)

Jak mogłabym zatem określić grupę docelową Royce Rolls? Na pewno w pierwszej kolejności zaprezentowałabym ją wszystkim wiernym followersom, którzy nie potrafią wyobrazić sobie dnia bez solidnego update’u z życia ich idoli, a jeszcze bardziej bez Snapchata bądź Instagrama . Ponadto myślę, że książka przypadłaby do gustu po prostu nastolatkom niewymagającym zbyt wiele od popołudniowej lektury, chętnie sięgającym po przyjemne, ale niezbyt ambitne, choć ciągle w jakimś tam stopniu wartościowe tytuły. Royce Rolls idealnie dopasuje się do tych wymagań.

 

Asia :)

Recenzja: Royce Rolls - Margaret Stohl
zaskakujący zwrot akcji, nieco humoru
książka raczej na raz - prosta fabuła, dość typowi bohaterowie
3.2Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 2 Głosów