Recenzja: Okrutna Pieśń – Victoria Schwab

Victoria Schwab już za pomocą swojej powieści Mroczniejszy odcień magii udowodniła, że potrafi tworzyć niesamowite i niepowtarzalne historie. Nie inaczej jest w przypadku Okrutnej Pieśni. Choć książka jest skierowana raczej do młodzieży, to w ogólnym rozrachunku wpasowuje się w gatunek dark urban fantasy, a to zdecydowanie coś, za czym przepadam. Na polskim rynku nie ma zbyt wielu powieści tego typu, dlatego tym bardziej warto zapoznać się z historią Kate Harker i Augusta Flynna. Choć tak naprawdę przemawia za tym jeszcze wiele innych powodów.

Akcja powieści rozgrywa się w niesamowicie opisanym świecie. To taka postapokaliptyczna wizja podzielonego miasta, w którym niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. I wydawać by się mogło, że mieliśmy z tym do czynienia już wiele razy, chociażby w Niezgodnej, czy też z czymś podobnym w przypadku znakomitych Igrzysk Śmierci, a także w wielu innych książkach tego typu, jednak styl Schwab sprawia, że jest to coś zupełnie innego, niespotykanego, oryginalnego. Z ludzkiej przemocy rodzą się potwory, istnieją ich trzy rodzaje, a każdy posiada konkretne cechy, które go charakteryzują i sprawiają, że wzbudzają one w ludziach lęk. Porządek na ulicach miasta jest utrzymany dzięki Callumowi Harkerowi, który przejął władzę nad monstrami. Ale istnieje trójka potworów zwanych Sunajami, nad którymi nie potrafił zapanować…

Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z dwóch perspektyw. Pierwszą jest perspektywa Kate, córki Harkera. To istna buntowniczka, która brnie po trupach do celu. Czasami dosłownie. Nie boi się pobić koleżanek ze szkoły czy spalić kaplicy. Chce być taka jak jej ojciec. Chce budzić strach i respekt. Chce, aby ojciec był z niej dumny. Przyznam szczerze, że polubiłam tę szaloną dziewczynę. W wielu momentach byłam w stanie się z nią identyfikować. To taka twarda dusza, śmiało idąca przez życie, która swoim zachowaniem potrafi zaskoczyć czytelnika. Jest niebezpieczna i nieprzewidywalna. Podoba mi się. Druga perspektywa to przeżycia Augusta Flynna, potwora w ludzkiej skórze, który za pomocą pieśni wygrywanej na skrzypcach potrafi odebrać ludziom duszę. Żywi się nimi, jednak chce być tym dobrym bohaterem w swojej bajce. Jednym słowem, w ogóle nie przypomina potwora.

Victoria Schwab stworzyła naprawdę porywający świat i zadbała o jego szczegółowe przedstawienie. Choć stopniowo dawkuje nam informacje o świecie Verity, to przed naszymi oczami już od pierwszych stron zaczyna się on budować w naszej wyobraźni. W mocny i dosadny sposób, począwszy od samochodu, którym jeździ Kate, na brutalnych scenach walki kończąc. Ta historia to po prostu pełnowymiarowa i niezwykle dopracowana opowieść, porywająca czytelnika w swoje objęcia po prostu momentalnie, nawet nie wiadomo, kiedy. Pięknie nas otacza swoimi mackami, a potem nie chce wypuścić. A właściwie nie! To my nie chcemy, żeby nas wypuściła! Cały ten klimat, ta nieziemska atmosfera, Ci bohaterowie! To się po prostu chce czytać, stale i ciągle! Wciąga maksymalnie.

Zdecydowaną zaletą tej książki jest nieprzewidywalność. Naprawdę. Victoria Schwab nie trzyma się schematów, nie powiela tego, co już było. Idzie swoim rytmem, nie boi się przekraczać granic i naprawdę potrafi zaskoczyć. Nie tylko samym pomysłem na fabułę i świat, w którym rozgrywa się akcja, ale również fabularnymi zwrotami i decyzjami podejmowanymi przez bohaterów. Tak naprawdę nie można wiedzieć, czy zaraz cegła nie spadnie nam na głowę. Jednak jedno jest pewne – w tej książce nie ma schematów, nie ma nawet romansu, choć wielu osobom mogłoby się wydawać, że takowy się narodzi, ale nie! Są piękne relacje, poruszające, ale nie ma kolejnego, ckliwego, zakazanego romansu. I tak naprawdę poruszane są tutaj ciekawe i konkretne tematy: dobro i zło, walka, przetrwanie, poszukiwanie siebie, ale w zupełnie innym stopniu niż znamy to z powieści typowo młodzieżowych, nawet młodzieżowo-fantastycznych.

Okrutna Pieśń to naprawdę udana pozycja. Porządnie napisana, wciągająca, konkretna i pozbawiona stereotypów. Uwielbiam książki, które mnie zaskakują i to w takim stopniu, że naprawdę mówię w trakcie lektury: „Wow!”. Oby tak dalej!

Meg Sheti by Bookeater Reality

 

 

Recenzja: Okrutna Pieśń - Victoria Schwab
Zero schematówNieprzewidywalnośćZaskakujące zwroty akcji
4.5Wynik ogólny
Świat przedstawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenie
Ocena czytelników 7 Głosów