Książkowy Dzień Nauczyciela!

DZIEŃ NAUCZYCIELA: nauczyciele w trzech cytatach

Chociaż coraz częściej podkreślane jest, zwłaszcza przez nauczycieli, że 14 października to Dzień Edukacji Narodowej, a zatem zarówno pracowników szkoły, jak i jej uczniów, wszyscy doskonale wiedzą, że tą datę poświęcamy przede wszystkim naszym wychowawcom, profesorom. Dlatego, właśnie dzisiaj dziękujemy tym obecnym za trud wkładany w codzienną lekcje oraz chęć przekazywania wiedzy. Natomiast tych z wcześniejszych lat edukacji warto wspomnieć tego dnia, przypominając sobie wszystkie przyjemne, spędzone z nimi chwile.

My również przywołamy kilku nauczycieli, którzy mogli odznaczyć się w naszym życiu, ale w zupełnie inny sposób. Bowiem odświeżymy sobie pamięć o trzech, KSIĄŻKOWYCH nauczycielach, a dokładniej rzecz ujmując: zobaczymy, na ile Wy o nich pamiętacie.

Poniżej, znajdują się cytaty z trzech różnych książek młodzieżowych. Podpowiedź: jedna z nich to „klasyk”, druga to typowe young adult, natomiast trzecia to romans paranormalny. Tyle słowem wstępu. Teraz kolej na Was: spróbujcie odgadnąć, o jakim nauczycielu (bądź o jakiej powieści) mowa!

1. „[…]ale profesor, który tego nauczał, bardzo ich zawiódł. W jego klasie zawsze cuchnęło czosnkiem; mówiono, że spożywał go w wielkich ilościach jako środek przeciw pewnego wampirowi, którego spotkał w Rumunii, i odtąd żył w nieustannym lęku, że ów wampir odnajdzie go nawet tutaj. Śmieszny turban, który zawsze nosił, był podobno darem od afrykańskiego księcia, który chciał mu się odwdzięczyć za uwolnienie od towarzystwa jakiegoś wyjątkowo uciążliwego zombi, ale nie bardzo wierzyli w tę opowieść.”

2. „-Test poszedł wam całkiem nieźle. „Podstawy poezji” to dość przyziemny dział, więc pewnie się cieszycie, że macie go z głowy. Myślę, że dział dotyczący występów będzie dla was ciekawszy. Zostaniemy przy nim do końca semestru. Występy poetyckie przypominają tradycyjną poezję, ale mają dodatkowy element: prawdziwy występ.”

3. „- W porządku, zaczynamy. Niech każdy weźmie po jednej sztuce z każdego pudełka. – Z kieszeni fartucha wyjął parę jednorazowych rękawiczek i naciągnął je na dłonie, co skojarzyło mi się nieprzyjemnie z chirurgiem przed operacją lub szalonym naukowcem. Guma cmoknęła złowrogo o nadgarstki mężczyzny. – W pierwszym pudełku są karty ze wskaźnikami – ciągnał, pokazując nam białą tekturkę z wydrukowanymi czterema kwadratami. – W drugim czterozębne aplikatory. – Podniósł coś przypominającego bardzo rzadki grzebień. – W trzecim jednorazowe igły. – Wyjął z pudełka kawałeczek błękitnej folii i rozerwał ją. Nie byłam w stanie dostrzec z tej odległości srebrnego drucika, ale na samą myśl o nim zrobiło mi się niedobrze.”

***

I jak Wam poszło? Dajcie znać w komentarzach!