Recenzja: Naznaczeni śmiercią – Veronica Roth

Wiecie równie dobrze jak ja, że uwielbiam powieści sci-fi. Jednak nie takie proste i łatwe podróże galaktyczne, a bardziej coś w stylu międzygwiezdnej wojny, konfliktów i brutalności, czyli coś w klimacie Star wars albo właśnie Naznaczonych śmiercią.

Dużo słyszałam o bohaterach tej powieści. Dużo osób pisało, że są nudni, przewidywalni i po prostu – bez wyrazu. Jednak muszę się nie zgodzić, bo tak jak Niezgodnej od Roth nie potrafiłam zdzierżyć i nie potrafiłam przetrwać przy lekturze trylogii, tak tutaj się zakochałam. Autorka pokazała, że jednak potrafi pisać i potrafi tworzyć barwnych i charakterystycznych bohaterów. Jednak zacznijmy od początku. Na swojej drodze, na pierwszych kilku stronach, napotykamy dwójkę naszych głównych postaci – Cyrę i Akosa. Są swoimi śmiertelnymi wrogami, stoją na przeciwnych biegunach i nie chodzi tu tylko o pochodzenie, ale też o ich charaktery. Cyra jest bezwzględna, inteligentna i silna, zarówno pod wzgldem psychicznym, jak i fizycznym, bo potrafi świetnie walczyć, poznawszy rozmaite techniki walki i ucząc się ich. Akos natomiast jest dość wrażliwy, jednak – co jest niespotykane – tak samo zabójczy jak Cyra, do tego kieruje się w swoich wyborach głównie emocjami. Zakochałam się w tej dwójce, nie tylko razem, ale też osobno. Ich charaktery przedstawione są naprawdę barwnie i po prostu – oryginalnie. O bohaterach pobocznych nie będę się rozpisywać, bo musiałabym napisać o tym esej, więc powiem tylko, że są równie dobrze zaprezentowani, jak nasze główne charaktery.

Fabuła nie jest być może jakaś bardzo oryginalna, jednak to, w jakim świecie została osadzona, dodaje jej naprawdę unikalnego charakteru. Przez całą książkę Roth trzyma nas w niepewności, co wydarzy się dalej, i dużo osób pewnie się teraz zbuntuje i napisze, że właśnie akcja toczyła się powoli, a cała reszta była nudna, jednak ja – wpadłam. Wpadłam w ten świat, w historię, w bohaterów. Pokochałam wszystko, co związane jest z tą opowieścią. Autorka, jak już pisałam, używa znanych schematów, jednak dla mnie były one naprawdę marginesem, bo wszystko przyćmiewa świat przedstawiony. Roth stworzyła nową galaktykę, nowe osady, nowe miejsca na mapie kosmosu, które są tak realistyczne i namacalne, że czuję się, jakbym mogła zaraz wsiąść w prom kosmiczny i tam polecieć. Jeśli mówimy o romansie głównych bohaterów, to jest wprowadzony bardzo dobrze, bardzo delikatnie i nie za szybko. Naprawdę dobra robota. Jestem oczarowana i zafascynowana.

Tak jak czepiałam się dużo przy języku Niezgodnej, tak tutaj nie mam czego się przyczepić. Autorka pisze lekko, dojrzale, co na powieść młodzieżową jest naprawdę niespotykane, i co najważniejsze – barwnie. Dialogi, przemyślenia bohaterów i opisy są świetnie skrojone i po prostu cudowne.

Co mam dużo pisać, jestem pod wrażeniem. Powieść przeczytałam w bardzo szybkim tempie, akcja przeciekała mi przez palce i po prostu wciągała w coraz to nowe międzygalaktyczne przygody. Klimat i bohaterowie przypominali mi twórczość Aveyard od Czerwonej Królowej i być może to bardzo mocno podziałało na moją wyobraźnię i dodało trochę tej powieści, jednak i tak – jestem zachwycona.

malo_oryginalna
by Kulturalna szafa

Recenzja: Naznaczeni śmiercią - Veronica Roth
4.9Wynik ogólny
Świat przedtawiony
Kreacja bohaterów
Oryginalność fabuły
Styl pisania
Ogólne wrażenia
Ocena czytelników 29 Głosów