Recenzja: Ognisty pocałunek – Jennifer L. Armentrout

 

9 marzec

Siedemnastoletnia Layla chciałaby być normalna, jednak jej pocałunek zabija wszystko, co posiada duszę. Jako półdemon i półgargulec Layla posiada niespotykane umiejętności. Wychowywana wśród strażników-gargulców – których zadaniem jest polowanie na demony i dbanie o bezpieczeństwo ludzi – Layla próbuje się dopasować, choć oznacza to ukrywanie swojej mrocznej strony przed tymi, których kocha. Zwłaszcza przed Zaynem, zniewalająco przystojnym i całkowicie niedostępnym strażnikiem, w którym jest od zawsze zadurzona. Poznaje Rotha – wytatuowanego, grzesznego, seksownego demona, który twierdzi, że zna wszystkie jej tajemnice. Layla wie, że powinna trzymać się od niego z daleka, choć nie jest przekonana, czy tego chce – zwłaszcza, kiedy cała ta sprawa z całowaniem nie stanowi problemu, ponieważ Roth nie ma duszy. Kiedy Layla odkrywa, że to ona jest powodem pojawienia się brutalnego demona, zaufanie Rothowi nie tylko zaprzepaści jej szansę na związek z Zaynem… ale także naznaczy ją jako zdrajczynię rodziny. Co gorsza, może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata.

Nieraz czytałam już o bohaterach, którzy łączą w sobie niezwykłe zdolności lub są hybrydami najdziwniejszych istot. Nie spieszyło mi się, by sięgnąć po lekturę pani Armentrout, książka sprawiała wrażenie odgrzewanego kotleta, a ja szukałam czegoś nowego i zaskakującego. Ponownie się przekonałam, by nie oceniać książki po okładce.

Ognisty pocałunek to pierwszy tom nowej serii autorki znanej powszechnie z serii Lux. Początkowo podchodziłam do książki dość neutralnie, jednak już po kilku pierwszych rozdziałach wkręciłam się na maksa.

Główną bohaterka jest dziewczyna, której krew jest dziedzictwem dwóch wrogich sobie ras. Layla posiada niespotykany, niezwykle rzadki i niebezpieczny dar. Swoim pocałunkiem odbiera duszę każdej istocie. Dziewczyna jest z pozoru zwykłą nastolatką chodzącą do szkoły publicznej, jednak pozory mylą. Mało kto wie, kim naprawdę Layla jest. Oprócz dziewczyny mamy dwójkę czarująco przystojnych chłopaków, oraz jej przyjaciół.  Jak można się domyślić, mamy tutaj trójkąt miłosny, który – o dziwo! – wcale mi nie przeszkadzał. Polubiłam wszystkich bohaterów, ale największą sympatią zapałałam do demona imieniem Roth. Być może to z powodu tego, jak brzmi jego pełne imię – ale o tym musicie już sami doczytać.

Akcja w utworze gna niemiłosiernie do przodu. Czytelnik nie ma chwili na nudę. Zakończenie wbiło mnie w fotel, zdecydowanie nie tego się spodziewałam. Książki nie da się tak po prostu odłożyć na półkę – trzeba ją przeczytać do końca.

Ognisty pocałunek to utwór, w którym nie brakuje charyzmatycznych bohaterów, którzy potrafią wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Jednocześnie poznając kolejne przygody bohaterów, czytelnik z obawą śledzi ich poczynania. Emocje, jakich można doświadczyć podczas lektury, sprawiają, że książka warta jest każdej poświęconej wolnej chwili. Nie ma sposobu, by nudzić się przy tej książce. Autorka nie zanudza czytelnika zbędnymi wprowadzeniami czy długimi opisami. Styl pisania autorki jest lekki, książkę czyta się szybko. Barwne opisy sprawiły, że potrafiłam przenieść się do świata pełnego gargulców, demonów, żywych tatuaży i innych stworów.

Autorka sprawiła, że pokochałam bohaterów i kibicowałam im. Ognisty pocałunek to zapowiedź świetnej serii, która przepełniona będzie humorem, niezwykłymi emocjami, walką dobra ze złem oraz koniecznością podejmowania trudnych decyzji. Już wiem, że sięgnę po druga część – Arktyczny dotyk – ponieważ zakończenie pozostawiło mnóstwo pytań, na które potrzebuję odpowiedzi. Dla mnie książka była świetną wyprawą w nieznany i tajemniczy świat, choć wiem, że będą osoby, które mogą stwierdzić, że utwór jest przeznaczony raczej dla nastolatek. Moja ocena to 5/6, już wyczekuję drugiego tomu, którego data wydania przypada za kilka dni.

***Isztar by isztarbooks.blogspotcom