Recenzja: 7 dni – Eve Ainsworth

23 wrzesień

Sięgając po 7 Dni spodziewałam się książki dla nastolatek, która raczej niczego nowego nie wniesie. Jakże srogo się myliłam. Eve stworzyła coś, co przypomniało mi o tych szkolnych latach, o których wolałabym na zawsze zapomnieć. 7 dni to książka opowiadająca o losach nastolatek, które możemy odnieść do sytuacji w wielu szkołach.

Książka napisana jest z dwóch perspektyw – Jess i Kez. Jess nie należy do szkolnej elity, jednak przez wiele osób jest lubiana, albo może po prostu wielu jej współczuje. Jess jest osobą przy kości i ma piękne zielone oczy. Początkowo mogłoby się wydawać, że jest to dziewczyna słaba, lękliwa i każdy może nią pomiatać. Jednak to tylko pozory, pod tą fasadą ukrywa się dziewczyna, która potrafi naprawdę wiele znieść i ma w sobie wiele odwagi. Kez natomiast to osoba, która należy to tych dziewczyn, które mają wszystko, są ładne i lubiane, i niestety wyżywa się na słabszych – czyli na Jess. Poznajemy tez kilka najbliższych osób z otoczenia dziewczyn, rodziców, przyjaciół i pseudo-przyjaciół, nauczycieli.

Tytułowe 7 dni, to tydzień, w którym rozgrywają się wydarzenia. To tydzień, w którym krok po kroku pokazane są losy dziewczyn, ich codzienne zmagania z rzeczywistością oraz emocje, jakich doświadczają. Ten tydzień może zaważyć o ich dalszym życiu.

Autorka stworzyła historię, której nietrudno szukać na korytarzach każdej szkoły średniej. Pokazane jest tutaj to, że niestety bycie osobą, która się wyróżnia, nie zawsze jest dobrze przyjmowane przez otoczenie.  Eve porusza tutaj trudny temat. Pokazuje też, że niektóre rzeczy, choć wydają nam się oczywiste, takie nie są. Autorka pokazuje także, jak toksyczne mogą być znajomości, choć może się wydawać, że akurat te osoby chcą dla nas najlepiej.

7 dni to książka o życiu. Życiu trudnym, pełnym łez i problemów. Życiu, które czasem wyprane jest z wszelkich barw i nawet przysłowiowe różowe okulary nic tu nie pomogą. Autorka pokazuje, jak ciężkie może być życie wśród nastolatków oraz to, że odmienność jest niekiedy szykanowana. Druga strona medalu jest taka, że oprawca nie zawsze jest zły z natury, czasem po prostu to złe towarzystwo lub po prostu chęć zaistnienia. Czasem wystarczy zrozumienie i chęć rozmowy, a wtedy wszystko może potoczyć się w całkiem innym kierunku. Książka, choć może nie należy do ambitnych, z pewnością daje do myślenia.

Uważam, że zasłużyła ona na 4/6, choćby ze względu na przedstawione problemy. Nie mogę jednak pominąć faktu, że jest napisana w sposób, który z pewnością trafi do każdej nastolatki. Chętnie sięgnę po inne książki tej autorki.

„Cierpienie nie jest oznaką słabości. Prawdziwą siłę człowiek odnajduje w sobie, gdy postanawia zmienić własne życie.”

***Isztar by isztarbooks.blogspotcom