BookGirl: Widzisz to, co chcesz zobaczyć

Muszę Was ostrzec. Mam czasami w rękach takie powieści, w których emocje biorą nade mną górę i nie potrafię, po prostu nie potrafię powiedzieć o niej jednego sensownego zdania. Więc ostrzegam: Będzie bardzo dużo zdań pojedynczych, bardzo dużo emocji, bardzo duży natłok błędów składni i ogólne rozemocjonowanie. Możecie zapytać: dlaczego? Bo znalazłam kolejną serię, którą uwielbiam.

Kiedy pisałam o pierwszej części Niezwyciężonej, to mówiłam o dwójce ludzi, którzy wpadają na siebie i nagle pomiędzy nimi pojawia się burza emocji. Jednak Zdrada to istne tornado, które porywa i nie wypuszcza nawet na sekundę. Zostałam rozbrojona, zniszczona i jeszcze nie poskładałam się do kupy. Kestrel i Arin zrobili z sobą coś takiego… Autorka zrobiła im coś takiego… co po prostu niszczy. Kreacje ich charakterów, ich psychika, są tak szczegółowo przedstawione i tak realistyczne, tak cudownie realistyczne, że nie potrafiłam się oderwać. Ich emocje sięgają głębi serca i mojego sięgały na każdej stronie, tak że nie tylko nie mogłam się oderwać, ale też po prostu przebierałam nogami i śmiałam się, a potem płakałam wraz z nimi. Spotykamy się w tej powieści z bohaterami naznaczonymi, którzy nie potrafią znaleźć wyjścia z sytuacji. Razem są niebezpieczni, a osobno bezbronni. Jestem zachwycona. Jeśli zaś chodzi o postacie w tle… Co mogę powiedzieć? Autorka jest mistrzynią kształtowania charakterów. Wszyscy namacalni i oryginalni, pełni pasji zemsty.

zdrada_bg

Mówiłam, że Marie Rutkoski jest mistrzynią kształtowania charakterów? Ha! No to nie wiecie, jaki piękny i wiarygodny stworzyła świat i jaką barwną fabułę. Jak mogę nie być pod wrażeniem, jeśli nagle nie potrafię żyć w realności? A gdy muszę opuścić Kestrel i innych, boli mnie serce? Do tego historia obu nacji i krain, wiarygodna i dopracowana w każdym szczególe. Nie mogę nie wspomnieć o tym, że fabuła jest diabelnie inteligentna, a każdy z bohaterów ściga się w intrygach z innymi. Czy muszę wspominać o tym, że wszystko jest przemyślane i działa jak w bardzo dobrze naoliwionej maszynie? Wszystkie fakty łączą się w świetnie skonstruowaną całość, a każda decyzja ma swój efekt w przyszłości. Nic w tej powieści nie dzieje się przypadkiem. Nawet kiwnięcie palcem przez Kestrel może być potraktowane jako element zdrady.

Reasumując: Nie potrafię się po tej powieści zebrać. Nie potrafię myśleć o niektórych bohaterach i nie czuć pustki w sercu. Zbierałam się do napisania tej pseudo recenzji od trzech tygodni i wciąż nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa. Ta książka zniszczyła mnie od wewnątrz, wybebeszyła i pozostawiła na słońcu. Straciłam najlepszych przyjaciół, pozostawiłam piękny świat Marie Rutkoski za sobą i tak bardzo pragnę do niego wrócić, jednocześnie bojąc się tego, jak to może się dla mnie skończyć. Bo to tak, jakbym opuszczała mój prawdziwy dom, do którego nie mogłabym już nigdy wrócić. Jestem roztrzaskana na kawałki.

bookgeek-info