Recenzja: Oddychaj mną – Abbi Glines

17 luty

17 luty

Z Abbi Glines znamy się już długo. Miałyśmy swoje wzloty i upadki, ale ostatnie nasze spotkanie wspominam z wielkim uśmiechem i miłym ciepłem w sercu. Po przeczytaniu Oddychaj mną, niestety, nasze drogi znów się mogą rozejść, bo na powieści się mocno, ale tak naprawdę mocno, zawiodłam.

Zacznijmy od tego, że spodziewałam się miłego, wciągającego romansu z pikanterią, czyli takiej powieści jak wszystkie jej poprzednie, jednak dostałam coś może i przyjemnego, jednak bardzo naiwnego i słabo zaprezentowanego. Miłość jest w tej historii widealizowana, tak jak w typowym Harlequinie, gdzie pojawia się cały czas ten sam motyw: młoda, przepiękna, niedoświadczona służąca wpada w oko bogatemu, zbyt przystojnemu, by istnieć, rockmanowi. Rozwój ich związku jest zbyt piekny, by był prawdziwy, i nawet jeśli uważam się za marzycielkę, a nie realistkę, to lubię, jak romanse, które czytam, są do końca niepewne, intrygujące i tajemnicze – tutaj niestety tego nie znalazłam. Myślałam, że będą też się pojawiały jakieś wewnętrzne problemy bohaterów, jednak takowych nie ma, a wszystko jest bajeczne i słodkie.

Bohaterowie niestety również nie zaskakują. Główną bohaterkę na początku polubiłam, doszłam do wniosku, że to trochę zagubiona dziewczyna, która ma na głowie bardzo dużo i nie ma czasu nawet myśleć o byciu z kimś czy przywiązywaniu się do kogoś. Ale wraz z rozwojem powieści jej charakter cierpi, bo zaczyna przeczyć sam sobie. Na początku była nieśmiała i nigdy nie miała kontaktu z zainteresowanymi nią meżczyznami, co niestety jest niemożliwie, jeśli wchodzi do nowej pracy i nagle zaczynają za nią biegać dwaj faceci. Jeśli rzeczywiście była taka atrakcyjna, to niemożliwe jest, by inni w liceum ją ignorowali. Dalej jest sprawa jej charakteru, który na początku delikatny, niedoświadczony i nieśmiały, nagle, ale mówię Wam, nagle! zrobił się odważny, zapalczywy i flirciarski. Jesli chodzi o Jaxa, to najczęściej podobają mi się męscy, bogaci i bezczelni, jednak jego postać była jakaś taka sucha i bez pazura. Reszta bohaterów dość powtarzalna i sztampowa.

Styl autorki jest chyba jedynym atutem tej powieści. Dialogi się dobrze skonsturowane, jednak często brzmią jak z taniej telenoweli. Plusem jest bardzo łatwy, a zarazem barwny język, jakim została napisana książka.

Reasumując: Trochę się zawiodłam na tej powieści. Nawet więcej niż trochę. Lubię Abbi Glines za jej serię Rosemary Beach i rozumiem, że można mieć raz na jakiś czas gorszą powieść. Jednak nie sądziłam, że spotkam się z takim rozczarowaniem. Bohaterowie są schematyczni, a fabuła naciągana – jeśli nie spotkaliście się nigdy z ta autorką, a nie chcielibyście się do niej zniechęcić, to radzę nie sięgać po Oddychaj mną, bo naprawdę możecie później krzywo na nią i jej twórczość patrzeć. Lepiej weźcie się za pierwszą część Rosemary Beach, w tej serii idzie się zakochać.

mało oryginalna by kulturalnaszafa