Recenzja: Rozkaz zagłady – James Dashner

17 listopad

Sądzili, że koniec świata już nastąpił.

Zanim powstał Dreszcz, zanim zbudowano Strefę, zanim Thomas znalazł się w Labiryncie, rozbłyski słoneczne wypaliły powierzchnię Ziemi, zabijając większość populacji globu.

Najgorsze dopiero nastąpi.

Mark i Trina byli tam, gdy to się stało. Przetrwali. Ale teraz wśród ocalałych szerzy się wirus. Wirus, który sprawia, że ludzie wpadają w morderczy szał. Nie ma leku. Nie ma dokąd uciekać. Są przekonani, że istnieje sposób, aby uratować tych, którzy ocaleli – jeśli uda im się przeżyć. Bo w tym nowym, spustoszonym świecie każde życie ma swoją cenę. A dla niektórych jesteś więcej wart martwy niż żywy.

Koniec to zarazem początek.

Więźnia labiryntu czytałam już dawno, potem obejrzałam ekranizację powieści, a teraz przyszedł czas na dodatkowe historie związane z trylogią. Początkowo byłam trochę sceptycznie nastawiona do Rozkazu Zagłady. Wydawało mi się, że jest to historia, która będzie mocno naciągana, że będzie powielać to, co już znamy.  Jakie są moje wrażenia po skończonej już lekturze tomu 0.5?

Choć mogłoby się wydawać, że głównym bohaterem będzie Thomas, to jest inaczej. Dla jednych ta wiadomość jest mało zachęcająca, dla drugich wręcz odwrotnie. Ja nie do końca wiedziałam, jak się do tego odnieść.  Rozpoczęłam lekturę i byłam w szoku. Czegoś takiego się nie spodziewałam.

Początek utworu jest dość mocny. Czytelnik jest od razu wrzucony na głęboką wodę. Poznając kolejne rozdziały, napięcie nieco słabnie, ale plusem jest to, że wszystkie wydarzenia, o jakich czytaliśmy w Więźniu Labiryntu, nabierają głębszego znaczenia, stają się bardziej zrozumiałe.

Rozkaz zagłady pełen jest zwrotów akcji, od których może zakręcić się w głowie.  Autor nie oszczędza bohaterów. Postacie, które poznajemy, ciągle muszą mierzyć się z kolejnymi przeciwnościami losu. Sami bohaterowie to postacie niezwykle barwne i różnorodne. Nie brakuje indywidualistów o zadziornych charakterach.  Ci zarażeni Pożogą są jeszcze ciekawsi i bardziej niepowtarzalni.  Autorowi udało się pokazać kilkanaście rodzajów szaleństwa.

Niestety Rozkazu zagłady nie mogę zaliczyć do utworów wysokich lotów. W dalszych rozdziałach brakuje trochę tych emocji, które doskonale widzimy na samym początku. Byłam także poniekąd zawiedziona realizmem niektórych wydarzeń. Bohaterowie dokonują niesamowitych wyczynów, których nie powstydziliby się twórcy najlepszych filmów akcji.

Książkę czyta się szybko. Dosłownie pochłania się ją jednym tchem. I chociaż ma swoje słabsze momenty, to jest ciekawym uzupełnieniem trylogii. Wiele wyjaśnia, a to chyba było głównym zamysłem autora. Po zakończonej już lekturze mogę śmiało stwierdzić, że tom 0.5 jest dobrym uzupełnieniem, ale jego znajomość nie jest czymś istotnym dla całej fabuły trylogii. Moja ocena to słabe 4/5, a gdy będę miała okazję, pewnie sięgnę jeszcze po inne utwory autora, gdyż jedna trochę słabsza powieść nie dyskwalifikuje jeszcze danego pisarza. Polecam tym, którzy są fanami Więźnia Labiryntu.

***Isztar by isztarbooks.blogspotcom