Book Girl: Jesteśmy geekami pierwszej klasy

Kto z nas nie ma fioła na punkcie jakiejś serii książek, filmów, komiksów czy gier? Każdy ma swojego konika, coś, co jest jego „ucieczką od rzeczywistości”. U mnie jest to świat Anne Bishop i Samanthy Shannon, oraz kilka innych dystopii, jednak teraz muszę dodać do tego świat przedstawiony w powieści Fangirl. Bo zagarnęła moje serce.

– Dobrzy bohaterzy noszą się na biało – zauważył. – Próbowałeś kiedyś wywabić krew z białej peleryny?

Pamiętacie, jak psioczyłam na Eleonorę i Parka tej samej autorki? Opowiadałam o schematyczności fabuły, która mnie dobijała z każdą przewróconą stroną. Fangirl też nie jest za bardzo oryginalna, ale ma w sobie ten urok, który dopadnie każdego, kto chociaż zerknie na okładkę (jest prześliczna!). Do tego jej tematyka! To tak, jakbyśmy czytali o swoich własnych dolegliwościach spowodowanych książkomanią, to jest książka o NAS. Nas, czyli geekach, blogerach, czytelnikach, tych, którzy pokochali nierzeczywistych bohaterów i muszą żyć w świecie, w którym ich nie ma, czyli w realnym życiu. Kto z nas chociaż raz nie chciał zasmakować przygód swojego ulubieńca?

Uśmiechy bywają mylące – pomyślała. – Właśnie dlatego ja się nie uśmiecham.

fangirl

W Fangirl to bohaterowie tworzą cały klimat opowieści. Wszyscy są oryginalni, do tego, cóż tu dużo mówić i kwieciście opisywać, po prostu pięknie skonstruowani. Wyróżniają się spośród tłumu. Główna bohaterka – Cath, stała się moją siostrą bliźniaczką (ha! Cath jest moja, Wren!), a reszta drugoplanowych postaci, moimi przyjaciółmi, z którymi tak trudno było mi się rozstać po ostatniej stronie. Do tego oczywiście Levi, główna postać męska, której będę szukać w rzeczywistym świecie. No i Reagan, która była tak charakterystyczna i dzika, że chyba sama zacznę pisac o niej fanfiki. Jeszcze dochodzi do tego ojciec bliźniaczek – zakręcony i przemiły facet. Był jedną z lepiej skonstruowanych postaci w książce.

Ktoś zadał sobie trud, by wyryć na drzwiach cały tekst Stairway to Heaven – naprawdę się namęczył. Ech, ci filolodzy angielscy.

Styl i język autorki jest po prostu płynny. Przechodzi od bohatera do bohatera, od opisu do opisu, od dialogu do dialogu, tak łatwo i tak dynamicznie, że książkę skończyć można w jeden wieczór, a nie należy ona do krótkich. Do tego dialogi i myśli głównej bohaterki? Przezabawne. Do tej pory próbuję zrozumieć, dlaczego nie znalazłam tego w Eleonorze i Parku.

-Dałabym ci teraz gwiazdkę z nieba.
[…]
-Dobra, ale czy byś ją dla mnie zabiła?

Reasumując: Zastanawiałam się, czy jest możliwe, by nie lubić jednej powieści, a polubić drugą tego samego autora. W Eleonorze i Parku trudno było mi się utożsamić i wejść w świat bohaterów, natomiast z Fangirl nie miałam takiego problemu. Tu wszystko jest na swoim miejscu – wątek miłosny, rodzinny i dorastania. Pokochałam tę powieść, bohaterów i jej realistyczność. Wszystko było wręcz namacalne, a ja już po pierwszym zdaniu zaczęłam śmiać się i czuć to samo, co bohaterzy. Tak naprawdę nieważne, jakie książki lubicie a jakie nie, po prostu przeczytajcie Fangirl, bo na pewno znajdziecie tam coś dla siebie :D

Boże, ten jego podbródek. Chciała się pobrać z tym podbródkiem.

bookgeek-info