„Co, jeśli…” od Rebecki Donovan – recenzja

CoJesli_powiekszenieWszystkie pytania zaczynające się od „co, jeśli” są retoryczne. To tylko rozważania na temat „co by było” lub „co mogłoby być”. Co jednak, gdy odpowiedzi na wszystkie pytania, według nas retoryczne, znajdujemy pewnego dnia na imprezie? Tak po prostu. Wszystko nagle zaczyna mieć sens.

Co dziwne, najczęściej w powieściach tego typu, czyli NA, głównym bohaterem jest dziewczyna lub chłopak i dziewczyna. Rebecca Donovan wyłamuje się ze schematu i zaczyna narracje pierwszoplanową od strony męskiej, która w tym wypadku była najlepszą decyzją, jaką mogła podjąć. Czy polubiłam głównego bohatera? Szczerze, mam do niego mieszane uczucia – z jednej strony był naprawdę świetnie skonstruowany i wszystkie jego decyzje z przeszłości miały wpływ na niego w teraźniejszości, jednak z drugiej, to nie mój typ bohatera. Jego upór był dla mnie z lekka nierealny, a jednocześnie przygniatał mnie swoim urokiem. Pozostałe postacie były bardzo dobrze skonstruowane i nie wychodziły ze swojej, nadanej wcześniej, roli. Przyjaciółka rockmanka, współlokator rozpustnik. Ale chyba na największy pokłon zasługuje Nyelle, która swoją spontanicznością i dobrym sercem, podbiła moje. Jestem pod wrażeniem jej charakteru.

Fabuła nie jest trudna, ale z pewnych względów nie jest też łatwa. Cała historia bazuje na prostym schemacie: spotyka tą, która zniknęła, chce dowiedzieć się, dlaczego, potem nadchodzą chwile smutku i piękny happy ever after. Ale to nie o fabułę tutaj chodzi ani o schematy, a problemy poruszane w tej powieści. Są one jak najbardziej aktualne i jak najbardziej ważne. Dochodzenie do prawdy jest tak ciekawe, że lądujemy jako jedni z bohaterów w środku tej historii, jesteśmy jej cieniem, który z rozszerzonymi oczami i z podnieceniem obserwuje ich dalsze losy. I nawet, jeśli pojawia się schemat, Co, jeśli.. zasługuje na naszą uwagę.

Język i styl autorki jest zgrabny. Jest młodzieżowy, jednak taki, by powieść była bardziej realistyczna. Co zauważyłam z miłym zaskoczeniem, dialogi są bardzo ważne i bardzo realistyczne, a opisy potrafią bezbłędnie ukazać uczucia bohaterów.

Reasumując: Jestem miło zaskoczona. Nie sądziłam, że książka mnie tak przyciągnie. Podobały mi się problemy bohaterów zaprezentowane w powieści i to, jak powoli dochodziło się do prawdy, dzięki retrospekcjom oraz dialogom bohaterów. Do tego Nyelle, która dołączyła do grona moich ulubionych postaci, i którą będę starać się naśladować. Mam nadzieje, że znajdę kiedyś taką miłość i przyjaźń, jak ona.

 mało oryginalna by kulturalnaszafa