Book Girl: Idealna dystopia?

Gdy ludzie piszą: „genialna książka”, a na dokładkę ma ona tysiące pochwalnych recenzji oraz rekomendacji, w mojej głowie zapala się czerwona lampka. Nastawiam się sceptycznie, ponieważ nie raz przejechałam się na takiej powieści. Jednak Czas żniw się wyłamał. Był to tytuł, który śmiało można było nazwać „idealnym”. Ale czy druga część podtrzymała tradycję?

Paige Mahoney… Jest to jedna z najbardziej zaskakujących postaci, jakie kiedykolwiek spotkałam. To dzięki niej możemy podziwiać kunszt autorki, bo cała historia została opowiedziana z jej punktu widzenia. Jednak pomimo tego, że jest to narracja pierwszoosobowa, nie zdradza wszystkich uczuć i przemyśleń Paige. Jest w tym coś tajemniczego, ale ma też swój magiczny urok. Bez jakiegokolwiek „ale” zaliczam ją do moich ulubionych fikcyjnych bohaterek.

Jednak nie tylko Blada Śniąca, a również jej kompani, zasługują na kilka słów pochwalnych. Są oni równie barwni i równie mocno zapadają w pamięć jak główna bohaterka. Nick, Eliza, Jaxon… są to postacie nietuzinkowe i każda z nich wyróżnia się czymś innym. Oczywiście, nie mogę nie wspomnieć o Naczelniku, który zawładnął moim sercem. Autorka idealnie kreuje jego relacje z Paige. Aż ciarki przechodzą!

bg - zakon

Po Czasie żniw, Shannon ustawiła sobie wysoką poprzeczkę, jeśli chodzi o fabułę. Miałam duże wątpliwości, czy poradzi sobie z dalszym rozwojem akcji, jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przebiła ona pierwszą część. Byłam zauroczona światem autorki, jej dystopijnym Londynem – połączeniem techniki z gotycką wizją Anglii. Dynamiczny rozwój akcji, genialne sceny walki oraz wszechobecne intrygi – to wszystko sprawia, że otrzymałam idealną powieść, która zachwyca i jednocześnie podsyca mój apetyt. Wpadłam w świat Paige jeszcze głębiej i chyba nie dam rady z niego wrócić.

Język autorki to dla mnie arcydzieło. Nie tylko ze względu na oryginalne i barwne dialogi. Znajdziemy tu malownicze i niezanudzające opisy walk, bohaterów i świata. Styl Shannon dosłownie pochłania, zabiera godziny z życia i nie wypuszcza, aż do ostatniej strony.

Reasumując: Nie wiedziałam, że można tak bardzo zatracić się w powieści. Nie wiedziałam, że ktoś potrafi napisać coś lepszego niż Czas żniw, a jednak. Shannon zasługuje na specjalne miejsce na mojej półce. Oznaczę je: „Najlepsza powieść roku 2015” i nie pozwolę nikomu jej ruszyć. Zakon Mimów jest tak idealny dla fanów dystopii, że nie wiem, czy ktokolwiek napisze kiedyś coś równie dobrego (chyba, że sama autorka). Składam ukłon w stronę Shannon i błagam o więcej. A teraz muszę sobie jakoś poradzić z kacem książkowym, macie jakieś dobry sposoby na wyleczenie go? ;)

bookgeek-info