Recenzja: Mroczny triumf – Robin LaFevers


Akcja Mrocznego triumfu rozpoczyna się w momencie, kiedy Sybella ostrzega Ismae przed zasadzką zastawioną na księżną pod murami Nantes, czyli cofa się w czasie do jednego z kulminacyjnych punktów z Posępnej litości. Największą niespodzianką jest jednak to, że to nie Ismae, a właśnie Sybella staje się główną bohaterką, a tym samym narratorką powieści. Dziewczyna wiele zaryzykowała, aby uprzedzić przyjaciółkę, chociaż i tak grozi jej ogromne niebezpieczeństwo. Jej misja może okazać się zabójcza, ale Sybella jest na tyle zdeterminowana, aby doprowadzić ją do końca. Nie spodziewa się jednak tego, że los też ma wobec niej swój plan…

Muszę przyznać, że Robin LaFevers postawiła na mocne wejście. Już na samym początku zasiewa w czytelniku pierwsze ziarno niepewności, a z każdą kolejną stroną pojawiają się kolejne pytania. Dowiadujemy się, kim jest Sybella i jakie zadanie postawił przed nią zakon, jednak to dopiero wierzchołek góry lodowej. Ta młoda dziewczyna przeżyła zdecydowanie zbyt wiele. Autorka buduje napięcie i przez całą powieść odkrywa po kolei wszystkie jej sekrety, a każdy kolejny coraz bardziej mrozi krew w żyłach. Jaka naprawdę jest Sybella? Ona sama musi to odkryć. Po raz kolejny autorka pokazała, że ma talent do ukazywania rozwoju postaci.

Mroczny triumf to drugi tom serii Jego Nadobna Zabójczyni, ale o ile miałam kilka zastrzeżeń do poprzedniej części, o tyle ta pochłonęła mnie całkowicie. Miało na to wpływ kilka czynników. Pierwszym była zmiana głównej bohaterki, nie uszło mojej uwadze, że lepiej został poprowadzony wątek miłosny i wprowadzono więcej akcji. Do tego dodano jeszcze ciekawe rozwinięcie wątków mistycznych oraz stopniowe budowanie napięcia. Co najważniejsze – o ile już w Posępnej litości autorka potrafiła zaskoczyć, to w tej części doszła w tym do mistrzostwa! Niejednokrotnie czułam się zagubiona nagłą zmianą sytuacji i zastanawiałam się, co bym zrobiła na miejscu bohaterów.

Kolejną zaletą Robin LaFevers jest umiejętne budowanie niezwykle wyrazistych sylwetek bohaterów. Można ich lubić, można nienawidzić, ale autorka pokazuje, że nie wszystko jest czarne albo białe. Niejednokrotnie potrafi pokazać, jak skomplikowani są ludzie i jak duży wpływ ma na nich otoczenie oraz to, co przeżyli. Bardzo spodobała mi się także kreacja świata przedstawionego. Opisy są bardzo sugestywne i czytając miałam wrażenie, że razem z bohaterami skradam się średniowiecznymi uliczkami, uciekam lasem czy ukrywam w zakamarkach zamku.

Mroczny triumf wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się od siebie oderwać aż do ostatniej. Postać Sybelli jest niezwykle intrygująca, a przeżywanie całej historii razem z nią jest fascynujące. Podobał mi się kierunek, w jakim autorka poprowadziła fabułę. Znaleźć tu można przygodę, akcję, wątki miłosne, dworskie intrygi, ale też życie poddanych czy służby. Jest to naprawdę świetna i rozbudowana powieść, którą czyta się bardzo szybko, a potem czuje niedosyt… ponieważ chciałoby się więcej. Już nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się kolejny tom, tym bardziej, jeżeli nastąpi taki progres, jak pomiędzy pierwszą a drugą częścią. Mam przeczucie, że autorka ma jeszcze niejednego asa w rękawie.

by Oczarowana Książkami