Recenzja: Dom Hadesa – Rick Riordan

Hazel stoi na rozdrożu. Ona i cała załoga Argo II mogą wrócić do domu z posągiem Ateny Partenon i zapobiec wojnie między Obozem Herosów a Obozem Jupitera. Mogą też kontynuować wyprawę do Domu Hadesa, gdzie mają nadzieję otworzyć Wrota Śmierci, uwolnić Percy’ego i Annabeth z Tartaru i udaremnić potworom odrodzenie się w świecie śmiertelników. Jakąkolwiek decyzję podejmą, muszą się spieszyć, bo czas ucieka. Gaja, krwiożercza Matka Ziemia, wyznaczyła 1 sierpnia jako datę swego powrotu do władzy.

Annabeth i Percy są w rozpaczliwym położeniu. Jak przejdą przez cały Tartar? Głodni, spragnieni i obolali wloką się w mroku przez trujące pustkowia, gdzie napotykają wciąż nowe potworności. Nie mają pojęcia, jak odnaleźć Wrota Śmierci, wiedzą tylko, że po stronie Tartaru strzeże ich legion najpotężniejszy potworów Gai. Sami, we dwoje, nie zdołają ich pokonać.

Mimo tych strasznych, mrożących krew w żyłach okoliczności Hazel, Annabeth, Percy i reszta półbogów z Przepowiedni o Siedmiorgu są przekonani, że mają tylko jedno wyjście: porwać się na to, co wydaje się niemożliwe. Nie tylko dla siebie- dla wszystkich, których kochają. Nawet jeśli miłość okaże się najbardziej ryzykownym z wyborów.

Niesamowite przygody młodych bohaterów zaczynają się w „innym obozie” półbogów, a potem przenoszą ich do krainy, nad którą bogowie nie mają już władzy. Pojawiają się nowi herosi, odżywają straszliwe potwory i rodzą się nowe przerażające istoty, a wszystko to ma związek ze spełnieniem się Przepowiedni o Siedmiorgu.

Akcja rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z poprzedniej części Znak Ateny, więc przypomnienie sobie wszystkich wątków potrwa trochę czasu, ale już po kilku rozdziałach nie będziecie w stanie oderwać się od książki. Niestety ja miałam troszkę większy problem, gdyż nie miałam okazji czytać żadnej części tej sagi. Poukładanie wszystkiego w całość zajęło mi więcej czasu niż tym, którzy znają Olimpijskich Herosów.

Bohaterów znamy już z wcześniejszej serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy, a co niektórzy z filmu o tym samym tytule. Zderzają się tu dwa mitologiczne światy: grecki i rzymski. Nie ma osoby, która by nie kojarzyła choćby jednego z wielkich bogów starożytnego świata. Herosi, występujący w tej serii, nie są tylko jakimiś tam postaciami. Oni żyją, są naszymi przyjaciółmi, i nie są nam obojętne ich emocje. To jest właśnie wspaniałe w książkach Riordana.

A skoro są bohaterowie, to w tej powieści nie może zabraknąć potworów, z którymi walczą. Tutaj także nie ma, na co narzekać. Tytani, bogowie, starożytne potwory występujące w mitologii… one znajdują tu swoje miejsce, ożywają na stronicach tej powieści. Jestem pod wrażeniem wyobraźni autora, który raz po raz zaskakuje czytelnika czymś nowym. Nigdy nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy.

Historia obfituje w niesamowite wydarzenia, jest przesiąknięta akcją. Ciągle coś się dzieje, a gdy na chwilę zrobi się trochę spokojniej, wtedy oznacza to ciszę przed burzą. Autor poprowadził fabułę dwoma torami. Czytamy o wędrówce załogi Argo II oraz o walce o życie Annabeth i Percy’ego, którzy w poprzednim tomie wylądowali w Tartarze. Fabuła skupia się wciąż na budzącej się Gai i jej dążeniu do otworzenia Wrót Śmierci.

Książka jest napisana bardzo lekkim, współczesnym językiem, dzięki czemu można się przy niej zrelaksować. Autor ma świetny, żartobliwy styl pisania, potrafi idealnie oddać poszczególne sytuacje. Narracja trzecioosobowa również jest dużym plusem, ponieważ możemy dowiedzieć się, co się dzieje u każdego bohatera. Rick Riordan jest znany z tego, że bawi się mitologią grecką, egipską, a teraz również rzymską.

Dom Hadesa to trzymająca w napięciu od pierwszej strony powieść, obowiązkowa dla fanów Percy’ego i reszty herosów. Pozycja ta nie tylko wciąga, ale także przekazuje spory pokład wiedzy z mitologii greckiej i rzymskiej. Ta powieść bawi i w pewien sposób uczy. Moim zdaniem książka jest warta przeczytania, nawet nie jeden raz. Dzięki niej, przyswoicie sobie mitologię, przeżyjecie pełne niebezpieczeństw przygody i poznacie wspaniałych bohaterów.

by Magda M.