Recenzja: Upadające królestwa – Morgan Rhodes

UPADAJĄCE KRÓLESTWAW Mytice już zapomniano o magii, opowiada się o niej tylko w baśniach i legendach. Od stuleci w trzech krainach tego kontynentu panuje pokój, jednak teraz nadchodzą inne czasy.
Władcy snują plany o swej przyszłej potędze, coraz więcej żądają od poddanych – aż do ofiary krwi. Los czterech bohaterów zostaje na zawsze odmieniony; księżniczka, książę następca tronu, czarodziejka i buntownik są uwikłani w świecie intryg i zdrad, szokujących morderstw, potajemnych sojuszy i niespodziewanej miłości,.
Pewne jest tylko to, że ktoś przegra. Kto zatriumfuje, gdy wszystko, co znano do tej pory, się skończy?
Co zrobią Obserwatorzy, pilnie śledzący poczynania ludzi i mający nadzieję na odnalezienie dawno zaginionych klejnotów o wielkiej mocy, które ożywią magię na Mytice i przywrócą tym ziemiom szczęście? 

Do sięgnięcia po książkę zachęcił mnie opis, który mówi, że spotkamy się tutaj z magią, intrygą oraz emocjonującymi wydarzeniami. Bardzo lubię takie powieści, dlatego nie wahałam się dłużej i jak najszybciej rozpoczęłam lekturę. Czy warto było poświęcić tej książce swój czas?

Świat przedstawiony przez autorkę dzieli się na krainę, gdzie żyją żywi ludzie oraz na ”inny wymiar”, który zamieszkują Obserwatorzy. Świat ludzi to trzy królestwa, niegdyś będące jednym – teraz podzielone. Każde z nich ma swojego przywódcę. Mimo, że leżą na jednym kontynencie – Mythice, są między mini spore różnice. Auranos, Paelsia i Limeros tolerują się, ale niestety w pewnym momencie cienka granica tolerancji zostaje zniszczona i nadchodzi wojna. W Auranosie księżniczką krwi jest Cleo, która wykazuje się sporą odwagą i wyrusza w niebezpieczną podróż, by uratować swoją siostrę przed pewną śmiercią, a towarzyszy jej bliski przyjaciel Nic. Z Palesii bliżej poznajemy Jonasa, który pragnie zemsty na Cleo za śmierć swego brata, to on daje pretekst do rozpoczęcia wojny. Z kolei w Limerosie księżniczką krwii jest Lucia. Ma ona dodatkowy talent jakim jest możliwość panowania nad żywiołami. Dodatkowo poznajemy kilka pobocznych postaci, które również nie pozostają czytelnikowi obojętne: Theon, Magnus czy też Aaron.

Bohaterowie są przedstawieni bardzo ciekawie. Ich osobowości i wewnętrzne rozterki sprawiają, że czytelnik nie może oderwać się od lektury dopóki jej nie skończy. Co prawda Lucia mogłaby być o wiele lepiej przedstawiona, wydaje mi się, że ta postać została nieco ominięta, możliwe jednak, że autorka zostawiła coś większego dla tej bohaterki w kolejnym tomie powieści. Niemniej mam wrażenie, że ta postać skrywa w sobie potencjał, który został zaniedbany.

Akcja utworu jest dość nieprzewidywalna. Nagłe zwroty akcji co kilka stron zaskakują czytelnika.  Wielowątkowość powieści zawdzięczamy temu, że wydarzenia widzimy z perspektywy kilku różnych osób. Tłem wydarzeń jest sytuacja społeczna i ekonomiczna panująca we wszystkich królestwach. Jednak cała uwaga czytelnika skierowana jest na to, co robią bohaterowie.

„Upadające Królestwa” to utwór pełen sprzecznych emocji i dylematów na temat tego, co jest dobre a co złe. Każdy z bohaterów ma pewną opinię na temat innych postaci, jednak później się okazuje, że niekoniecznie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością. Czytelnik sam musi odnieść się do odczuć bohaterów i własnych spostrzeżeń. Plusem utworu jest jego wielowątkowość oraz nieprzewidywalność akcji. Dodatkowo mamy całą gamę różnych postaci, dzięki czemu każdy wybierze swojego faworyta. Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, sprawiają, że czytelnik żałuje, że czasem nie może im pomóc. Świat jest tam równie niesprawiedliwy, co w rzeczywistości. Zakończenie jest otwarte, dzięki czemu nie bardzo wiadomo, co też będzie dalej z naszymi bohaterami. Książka jest idealna na gwiazdkowy prezent dla fana fantastyki. Jeśli ktoś szuka w utworze magii, intryg oraz natłoku emocji, to dobrze trafi sięgając po ten utwór. Wystawiam 4.5/6 i czekam na kolejną część trylogii „Rebel spring”, gdyż bardzo ciekawa jestem tego, co wydarzy się dalej.

***** Isztar by isztarbooks.blogspotcom dla PB