Recenzja: Posępna litość – Robin LaFevers

posępna litość„Po co być owcą, skoro można być wilkiem?”

Znacie powiedzenie „Cel uświęca środki”? To filozofia żyjącego na przełomie XV i XVI wieku Niccolo Machiavelli’ego, która zakładała, że nieważne jest, w jaki sposób osiągniemy nasze priorytety – ważne tylko, żeby je osiągnąć. Zapominamy o konsekwencjach, które mogą z tego wyniknąć. Czy rzeczywiście człowiek jest w stanie wyrzec się wszystkiego – nawet własnych emocji i przekonań – aby osiągnąć to, czego pragnie?

Ismae nie miała łatwego życia. Już w łonie matki została potraktowana trucizną, przez którą jej ciało „zdobi” wielka blizna. Jednak Ismae przeżyła, co było dla jej matki i jej męża wielkim szokiem. Oznaczało to jedno – dziewczyna jest córką samego boga śmierci. Niestety, jej matka zmarła, a jej mąż nie traktował Ismae dobrze. Po 14 latach od przyjścia na świat dziecięcia śmierci, dochodzi do wydarzeń, przez które dziewczyna trafia do zakonu zabójczyń. Dopiero tam zostaje doceniona i otrzymuje niezbędną wiedzę potrzebną do zostania assassinem. W wieku 17 lat otrzymuje swoje pierwsze zadanie – niezwykle poważne, bowiem jak się okazuje, dotyczy ono przyszłości całego ludu, a nie tylko jej.

Książka Robin LaFevers zainteresowała mnie od chwili, gdy  tylko zobaczyłam jej pierwszą zapowiedź. Uwielbiam takie klimaty – świat intryg i spisków przeplatający się ze sprawiedliwymi (czy też nie) wyrokami bogów,  w których główną rolę odgrywa silna i odważna bohaterka. Wiązałam wielkie nadzieje z „Posępną litością”. Zaczynając lekturę pragnęłam tylko jednej rzeczy – aby nie poczuć rozczarowania. W końcu nie wypada zniszczyć potencjału takiej historii! Na szczęście pani LaFevers tego nie zrobiła. W jej głowie zakwitł ciekawy pomysł – klasztor zabójczyń i kult boga śmierci, który wyznacza sprawiedliwość. Spodobało mi się zadbanie o takie „małe błahostki”, jak opisy broni, którą Ismae się posługiwała czy tajemnicze mikstury tworzone w zakonie.

Losy siedemnastoletniej Ismae są naprawdę wciągającą i intrygującą historią. Fabuła rozwija się w sposób, który nie pozwala nam na myślenie o czymś innym, a co dopiero na zapomnienie o tej przygodzie. Niesamowite jest to, że w tej dzielnej dziewczynie możemy dostrzec jej drugą stronę – analityczny umysł, który poszukuje wolności. W trakcie swojego zadania widzimy jej przemianę i wątpliwości, które się w niej budzą. Bardzo złożona postać, która zyskuje naszą sympatię. Podczas obserwowania jej poczynań, w głowie czytelnika rodzi się jedno pytanie – czy natura człowieka faktycznie pozwala mu na trzymanie się jednego sposobu działania, czy może jednak warto czasami przystanąć na chwilę i się nad sytuacją zastanowić po swojemu – po prostu posłuchać serca i intuicji? Jednak nie tylko Ismae została wykreowana w bardzo dobry sposób. Dotyczy to każdego bohatera, a co więcej – każdy z nich się czymś wyróżnia, dzięki czemu zyskujemy gammę różnobarwnych charakterów.

Ponieważ jest to powieść, której akcja osadzona jest w XV wieku, ważną rzeczą jest, aby czytelnik mógł zobaczyć podczas czytania realia dawnych czasów. W dużej mierze autorce udało się osiągnąć ten cel, chociaż momentami czułam lekki niedosyt – czegoś mi brakowało, choć nie jestem w stanie do końca określić, co to było. Jednakże język bohaterów i w miarę szczegółowe opisy umożliwiają nam w dużym stopniu przeniesienie się w czasie. Oczywiście to nie koniec zalet tej książki – z pewnością nie brakuje tutaj akcji, dzięki czemu czytelnik się nie nudzi. A przecież nikt nie lubi nużących i usypiających historii! Styl pani LaFevers charakteryzuje się lekkością i płynnością, dzięki czemu bardzo przyjemnie nam się śledzi losy głównej bohaterki, a także bohaterów drugoplanowych – a trochę ich jest.

Poza wątkiem głównym, który stanowi oczywiście zadanie Ismae, znaleźć tutaj można sporo wątków pobocznych. To piękne urozmaicenie i dopełnienie, które pogłębia pozytywny odbiór powieści. Pojawia się wątek przyjaźni, odnajdywania siebie i swojej drogi, trudów życia, a nawet miłosny, który o dziwo nie jest przesadzony. Znakomite połączenie tych wielu motywów sprawiło, że otrzymaliśmy idealnie zrównoważoną opowieść pełną mądrości życiowych i emocji, które nas poruszają. Chyba najbardziej w tym przypadku spodobała mi się złożoność Ismae – jej przemyślenia i wątpliwości oraz problemy, z którymi musiała się zmierzyć sama, bez niczyjej pomocy. Walka rozgrywająca się w jej duszy jest niesamowita.

„Posępna litość” to naprawdę dobra powieść, z którą warto się zapoznać. Potencjał został wykorzystany, historia jest dopracowana, fabuła wciągająca. To jedna z tych opowieści, które potrafią nam namieszać w głowie. Jednakże po lekturze całości czuję niedosyt – ciągle mi mało, a sama nie wiem czego. Myślę jednak, że każdy czytelnik zna to dziwne uczucie. Spędziłam z tą książką same miłe chwile, a z czytania czerpałam tylko przyjemność. Świetna kreacja bohaterów, dobre przedstawienie książkowego świata, intrygi i spiski, wewnętrzna walka, miłość… Sami widzicie, że książka jest godna polecenia! Wystawiam 5/6 i czekam na kolejne powieści tej autorki!

Sheti by sheti-shetani dla PB