Recenzja: Krew tyrana – Fiona McIntosh

9788362170692Minęła dekada, odkąd barbarzyńca Loethar bestialsko podbił ostatnie, najpotężniejsze królestwo Koalicji Denova, ale upragniony Urok Valisarów, nieodparta zdolność narzucania własnej woli i kontrolowania innych, nadal wymyka mu się z rąk, bo choć wymordował królewskie rodziny Koalicji i posmakował krwi Valisarów, to  jednak nie zabił wszystkich…

Książę Leonel, który potajemnie umknął przed gniewem Loethera, pod opieką osławionego banity Kilta Farisa wyrósł na mężczyznę.  Teraz młody król pragnie znacznie więcej niż należnego mu tronu Penraven; łaknie zemsty. Jednak nie wszyscy mieszkańcy zniewolonego Penraven chcą jego rządów. Loetharowi bowiem przez dziesięć lat udałosię zjednoczyć królestwa Koalicji w pokojowe, kwitnące imperium.

Tymczasem nikt nie wie, że prawdziwy dziedzic Uroku Valisarów zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej mocy, a mroczne niebezpieczeństwo, znacznie bardziej złowieszcze niż inwazja barbarzyńskiej hordy dekadę wcześniej, unosi się na królestwem i zagraża wyjawieniu najbardziej szokującej tajemnicy Valisarów.

Już po raz drugi mamy okazję śledzić losy młodego króla Leonela. Jednak tym razem nie jest już dwunastoletnim chłopcem, lecz młodym mężczyzną. Pod bacznym okiem banity Kilta Farisa, Leo wyrasta na młodego, silnego króla. Choć Koalicja teraz jest kwitnącym imperium, jakim nie było za panowania Valisarów, Leo nadal ma w pamięci wydarzenia sprzed dziesięciu laty. Pragnie zemsty i upadku imperatora. Posiada wszelkie cechy swoich przodków, jednak nadal jest nieokrzesanym młodzieńcem, kierującym się impulsywnymi działaniami. Nadal musi się wiele nauczyć, jednak jego natura nie pozwala mu na to. Wychowany w dziedzictwie Valisarów, nadal jest wyniosłym szlachcicem, który nie przyjmuje niczyich rozkazów. Niestety jego pochopne działania, sprowadzają na młodego króla kłopoty. Naraża się nie tylko na ujawnienie swojego istnienia, lecz może również sprowadzić  niebezpieczeństwo na całą grupę banitów i ich sprzymierzeńców.

Część druga w przeciwieństwie do poprzedniej skupia się na losach innych bohaterów. Leonel zostaje zepchnięty na drugi plan. McIntosh skupia uwagę czytelników na drugim z Valisarów  Pivenie. I muszę przyznać, że byłam bardzo zaskoczona tym co stworzyła pisarka. Piven, którego pamiętamy z „Królewskiego wygnańca” zmienił się nie do poznania. Już nie jest tym małym, obłąkanym chłopcem, który nie miał kontaktu ze światem. W cudowny sposób wyrwał się ze swojego obłędu i stał się niezwykle dojrzałym i bystrym chłopcem. Mimo swojego młodego wieku, Piven zachowuje się jak  mężczyzna, a nie chłopiec, który wiele przeszedł. Jego opiekun Greven, który znalazł go dziesięć lat temu na skraju lasu, jako jedyny wie kim naprawdę jest jego adoptowany syn. Ta wiedza jednak sprowadza obu na niebezpieczne i nieznane ścieżki. A wielka moc, która Piven posiada zmienia go jeszcze bardziej.

„Krew tyrana” przeszła moje wszelkie oczekiwania. Akcja jest bardziej wartka, jednocześnie tak jak w poprzedniej części, wielowątkowa. Pisarka jednak większą uwagę poświeciła innym bohaterom, dzięki czemu ta stała się ciekawsza. Choć już nie ma krwawych czasów podczas najazdu, to mimo spokoju jaki zapanował w Koalicji, za kulisami dzieje się bardzo dużo. Przede wszystkim autorka odkrywa więcej tajemnic towarzyszących rodowi Valisarów. Czytelnik poznaje szokujące fakty związane z dziedzicami tronu. Również ta część odkrywa przed nami bardziej rozbudowany świat Obdarowanych. Mamy odczynienia z większą ilością magii niż w „Królewskim wygnańcu”, cała powieść jest barwniejsza i ciekawsza. Szczególną uwagę przyciąga sam początek powieści. MaIntosh rozpoczyna ja w zupełnie innym świecie, niż ten w którym dzieje się cała powieść. Przenosi nas do czasów współczesnych, które świetnie znamy. Ten drobny zabieg sprawia, że „Krew tyrana” z pewnością będzie bardziej dynamiczna niż poprzednia, a przede wszystkim jeszcze bardziej tajemnicza. Zgłębiając się dalej w powieść mamy możliwość śledzenia losów bohaterów, których już znamy. Jednakże poznajemy także nowych, równie ciekawych. A także mamy możliwość dowiedzenia się o nieznanych losach tych, którzy zaginęli. Z czystym sumieniem mogę polecić tę cześć wszystkim fanom trylogii Valisarów. Z pewnością nie zawiedzie niczyich oczekiwań. A tych, którzy jeszcze jej nie czytali zachęcam do poznania jej. Jest w niej przygoda, tajemnica, spisek, trochę humoru i romantyzmu. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Na pewno nie będzie się nudził, bo ta książka jest tak dynamiczna, że nie sposób się od niej oderwać.

Moja ocena: 5

by Magda M