Recenzja przedpremierowa: Beta – Rachel Cohn

beta„Lepiej nie mieć duszy. Niż pozwolić, żeby ludzie ją z ciebie wytrzęśli.”

Elizja jest klonem. Stworzono ją po to, by służyła ludziom na Dominium, rajskiej wyspie zamieszkanej przez garstkę najbogatszych ludzi na ziemi. Pozbawiona emocji, które mogłyby tylko przeszkadzać jej w wykonywaniu pracy, kupiona zostaje przez żonę gubernatora, by dotrzymywała towarzystwa jej i jej dzieciom. Kiedy na swej drodze spotyka Tahira, pociągającego i tajemniczego syna najbardziej wpływowych mieszkańców wyspy, coś zaczyna się z nią dziać. Zaczyna czuć. Początkowo tym przerażona, z czasem zaczyna rozumieć, że Dominium jest rajem, ale tylko dla ludzi. Kiedy los niespodziewanie rozdziela ją z ukochanym, decyduje się uciec. Nawet, jeżeli miałaby to przypłacić własnym życiem.

Beta to pierwszy tom serii Annex autorstwa Rachel Cohn, amerykańskiej pisarki powieści młodzieżowych, która w USA odniosła sukces dzięki powieści Gingerbread. Tym razem autorka postanowiła urozmaicić swoją powieść, wplatając w nią wątek sci-fi. Jak sobie poradziła?

Narratorem powieści jest główna bohaterka – Elizja, klon betanastolatki, stworzona z myślą o tym, by umilić życie bogatym mieszkańcom Dominium – jedynej zamieszkanej wyspy archipelagu, oddalonej o setki mil od Kontynentu. Poznajemy historię z jej perspektywy, dowiadujemy się, jak wygląda życie w stworzonym przez ludzi raju oraz to, jaką rolę pełnią w tym wszystkim klony. Z czasem do sztywnych opisów zaczynają dochodzić uczucia, dzięki czemu „na żywo” doświadczamy przemiany Elizji. Rachel Cohn oprócz ciekawie wykreowanej głównej bohaterki stworzyła całą plejadę barwnych i nietuzinkowych postaci. Każda z nich ma swoje indywidualne, niepowtarzalne cechy, dzięki czemu z przyjemnością płyniemy przez lekturę.

Fabuła utworu koncentruje się na poznawaniu przez Elizję życia i odkrywaniu coraz to dziwniejszych i bardziej przerażających sekretów Dominium, ale nie zabraknie tu także wątku miłosnego. Na szczęście nie jest on motywem przewodnim książki, dlatego przeciwnicy love story z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Autorka stopniowo buduje napięcie, które w końcu wybucha z nieoczekiwaną mocą, przeobrażając zwykłą powieść dla nastolatek w coś nadzwyczajnego, co niewątpliwie zapadnie nam w pamięci na długi czas.

Dystopijne uniwersum, jakie na potrzeby książki stworzyła pisarka jest zachwycające i przerażające jednocześnie. Rajska wyspa, niemal w całości stworzona ludzkimi rękoma wabi swym pięknem i obietnicą życia w luksusie. Beta to powieść o pozorach. Pozorne bezpieczna wyspa, pozornie idealni ludzi, pozornie posłuszne klony. Nic nie jest jednak takie, na jakie wygląda. Właśnie to udowadnia nam Elizja – nawet w raju nie można uniknąć problemów.

Język powieści jest zrozumiały dla przeciętnego czytelnika, ale nie jest banalny. Spotkamy się tu z nowymi słowami, opisującymi przyszłość, a także odświeżymy te stare, należące już do archaizmów. Elizja, jak na betanastolatkę, jest osobą dojrzałą emocjonalnie, dzięki czemu powieść nie jest infantylna i przepełniona slangowymi zwrotami. Dostajemy bardzo ładnie zaprezentowaną historię, przy której nie można się nudzić.

Oprawa graficzna książki, choć na pierwszy rzut oka nie zachwyca, ma w sobie pewnego rodzaju urok, który częściowo oddaje klimat Bety. Przy bliższym przyjrzeniu się jej wydaje się sztuczna, zbyt ubarwiona, ale takie właśnie jest Dominium.

Muszę przyznać, że lektura Bety bardzo mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się typowej powieści młodzieżowej, jakich pełno na rynku wydawniczym, a tak naprawdę otrzymałam dojrzały utwór o miłości, nienawiści i ludzkiej znieczulicy. I choć jest to jedynie powieść sci-fi, niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie – nauka pomaga ludzkości, jednak zbytnie ingerowanie w naturę może przyczynić się do katastrofy. Pozycję tę polecam fanom powieści młodzieżowych z wątkiem fantastycznym, który pragną oryginalności.

 

Moja ocena: 5/6

 by Verr