Recenzja: Pragnienie wyzwolone – Larissa Ione

paragRuna Wagner była całkiem zwyczajną młodą kobietą do czasu, gdy na swej drodze spotkała nieziemsko przystojnego Shade’a. Mężczyzna wydawał się mieć wszystko to, czego pragnęła, a do tego znał jej każde, nawet te najgłębiej skrywane pragnienie. I choć nie miała najmniejszego zamiaru zakochiwać się w nieznajomym, nie potrafiła się oprzeć niesamowitemu pożądaniu, jakie między nimi wybuchło. Kiedy jednak odkryła jego zdradę, pragnęła tylko znaleźć się jak najdalej od mężczyzny. I wtedy na swej drodze spotkała kogoś, kto jeszcze bardziej namieszał w jej życiu. Obarczając za to winą Shade’a, zdeterminowana była doprowadzić do tego, by były kochanek zapłacił za wszystko z nawiązką. Zamiast tego oboje budzą się obok siebie w lochu przykuci do ściany, więzieni przez najgorszego wroga Shade’a. Shade przekonuje się, że dawna Runa już nie istnieje, a zamiast niej jest kobieta o wiele potężniejsza i pociągająca, a na dodatek taka, która zdaje się go nienawidzić. Kiedy więc ich porywacz wiąże ich jako swoich życiowych partnerów, mogą albo się pozabijać, albo zawalczyć o wolność.

Pragnienie wyzwolone to drugi tom serii Demonica autorstwa amerykańskiej pisarki Larissy Ione. Po raz kolejny wracamy do Szpitala Podziemnego i nieziemsko seksownych demonicznych lekarzy, tym razem poznając losy drugiego z braci – Shade’a. Wraz z nim przyjdzie nam stawić czoła nie tylko największemu wrogowi demona, ale także jego pragnieniom i nie dającej mu o sobie zapomnieć przeszłości.

Larissa Ione wykreowała wyrazistych bohaterów, którzy nie zawsze wyróżniają się na tle innych, ale wciąż pozostają w pewnym stopniu oryginalni. Eidolion i Tayla, którzy stanowili główny wątek pierwszego tomu Demonici tym razem zepchnięci są na bok, jednak wciąż pozostają wpleceni w fabułę. Poznajemy bliżej tajemniczego Shade’a oraz potężną Runę, których drogi zostają związane na zawsze. Poza tym możemy także zapoznać się dalszymi losami Kynana i Gem oraz groźnego Wraith’a. To, co mnie zachwyca w kreowaniu bohaterów to to, że na zewnątrz każdy z nich pała nienawiścią i niebezpieczeństwem, jednak kiedy spotykają na swej drodze ukochaną osobę, zmieniają się nie do poznania, emanują wręcz miłością i ciepłem, gotowi oddać za nią życie. To cecha, którą i ja pragnęłabym u swojego mężczyzny.

Świat przedstawiony w powieści nie jest zbyt bogaty, akcja toczy się w zasadzie tylko w kilku miejscach, jednak w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na odbiór książki. Zamiast nudnych opisów dostajemy wartką akcję i dowcipne dialogi, które nie raz studzą nasze emocje tuż po niesamowitych wydarzeniach, jakich dostarcza nam fabuła.

Przyznam szczerze, że po lekturę Pragnienia wyzwolonego sięgnęłam z lekką obawą, gdyż pierwszy tom Rozkosz nieujarzmiona wywarł na mnie średnie wrażenie. I tutaj także z początku nie piałam z zachwytu. Lektura za bardzo przypominała mi to, co znam już z powieści J.R. Ward, czy Lary Adrian – nadprzyrodzeni bohaterowie, niebezpieczeństwo, a do tego seks…mnóstwo seksu, czasem wręcz bardzo wulgarnego. Jednak muszę przyznać, że w tym wypadku, choć nie da się go nie zauważyć, seks jest tłem, dość nawet wyrazistym, ale wciąż tłem dla wydarzeń rozgrywających się w książce. Fabuła nie opiera się wyłącznie na nim, sceny erotyczne są opisane w sposób przyzwoity, nie emanują wulgarnością, lecz zmysłowością i pożądaniem. Niejeden raz przy lekturze Pragnienia wyzwolonego mój puls przyspieszył.

Warto wspomnieć także o okładce, która zarówno kolorystyką jak i tematyką pasuje do tomu wcześniejszego. Już na pierwszy rzut oka może nam podpowiedzieć, że nie jest to grzeczna bajeczka na dobranoc. Dlatego też powieść polecam starszym czytelnikom paranormal romance, których nie rażą bogate w opisy sceny erotyczne.

 

Moja ocena: 4+/6

by Verrikaa