Recenzja: Zdradziecki plan – Michael J. Sullivan

Zdradziecki.planSkrząca się od przygód i akcji historia duetu niezwykłych złodziei Royce’a i Hadriana.

Nacjonaliści przegrali, a władze Nowego Imperium planują uczcić swoje zwycięstwo wyjątkowo krwawą ceremonią. W dniu święta zimonaliów księżniczka Modina zostanie zmuszona do małżeństwa, po czym przydarzy jej się nieszczęśliwy wypadek. Odbędzie się także podwójna egzekucja- kat straci słynną wiedźmę z Melegaru oraz spadkobiercę Novrona. Nowym władcom wydaje się, że ich triumf jest całkowity. Nie wzięli jednak pod uwagę, że ich plan może się nie spodobać pewnym dwom złodziejom. Royce i Hadrin po raz kolejny uratują swoją ojczyznę. Miecz i sztylet pójdą w ruch!

W piątym tomie wspólnicy rozdzielą się. Hadrian zostanie postawiony przed wyborem „zabić lub być zabitym”. Pasowany na rycerza znajdzie się wśród arystokracji, a i tak najlepiej będzie się czuł w pałacowej kuchni. Natomiast Royce uda się na poszukiwania ukochanej Gwen i kompletnie zajmie się prywatnymi sprawami, zaś wróci dopiero na samym końcu. Akcja części piątej rozwija się dość wolno, Hadrian i Royce mimo udziału w ważnych dla Imperium wydarzeniach, zostają zepchnięci na margines. Najbardziej aktywnymi bohaterami są tym razem asystentka Modiny, Amilia oraz mały uliczny złodziejaszek Mince. Poznajemy młodego złodzieja Mince’a, który na początku utworu dokonuje nieudolnych kradzieży I choć pojawia się on w powieści jedynie parę razy, autor przedstawia nam jego historię, problemy i małe sukcesy. Całe to wprowadzenie nudzi i wydaje się zbędne z uwagi na nieistotną rolę, jaką pełni chłopak w całym dziele. Kolejną postacią, z którą styka się czytelnik, jest Amilia. To wieśniaczka, która dopiero od niedawna należy do szlachty. Została podniesiona do tej godności przez samego Maribora, a za zadanie otrzymała doglądanie jego spadkobierczyni, czyli Modiny.

Pisarz splata losy bohaterów i stawia ich przed trudnymi decyzjami. Duża część rozdziałów opisuje życie w zamku, drobne intrygi pomniejszych czarnych charakterków i przygotowania do zimonaliów.

Trzeba przyznać, że M. J. Sullivanowi udają się niektóre zwroty akcji, jest ich jednak bardzo mało. Akcja płynie bardzo mozolnie, a naprawdę istotnych i porywających wątków jest niewiele. Dopiero kilka końcowych rozdziałów nabiera tempa i wydarzenia ruszają w niewiarygodnym tempie, głównie dzięki temu, że Royce wraca do gry. Mimo początkowego zastoju, autorowi udaje się zaskoczyć czytelnika w finale, zaciekawić tym, co może być dalej, a nawet w kilku momentach rozbawić. Niestety tom piąty rozczarowuje pod wieloma względami. Humor, który mieliśmy w poprzednich tomach niemal zanikł, zastąpiony tragizmem, który jednak jest tu bardzo słaby.

„Gdy się do ciebie dobierzemy zapragniesz szybkiej śmierci. (…) Lepiej, żebyś się nie dowiedziała, jak bardzo mogę cię poniżyć. – Pogłaskał ją delikatnie po głowie, a następnie chwycił ją za włosy – (…) Powiem strażnikom (…) żeby cię zgwałcili (…) będą zgłaszać się na dodatkowe dyżury, żeby gwałcić cię na okrągło (…) Gdy już będziesz całkowicie zhańbiona (…) poślę po głównego inkwizytora (…) Doznasz niewyobrażalnej udręki. Resztki twojej odwagi odejdą w niebyt (…), pozostanie śliniąca się bryła okaleczonego ciała”.

Scena ta ciągnie się przez parę stron, a z każdym zdaniem czytelnik staje się zażenowany i obrzydzony. Żeby to jeszcze było wszystko, a tymczasem im dalej w powieść, tym więcej niepotrzebnych wątków i postaci. Pojawia się oto szlachetny rycerz bez skazy, który przypomina błędnych rycerzy. Co więcej, z bohaterem tym związany jest sztywny wątek miłosny, który kompletnie nie ma rąk i nóg. Ogólne przedstawienie postaci jest godne pożałowania, bo niemożliwe, jak w przypadku przemiany Modiny, bądź rodem z bajki o nieskazitelnym rycerzu. Royce wypada gorzej niż zazwyczaj. Niektóre pomysły dworskich intryg są totalnie głupie. Wrażenie sztuczności postaci, fabuły i świata zaczyna być nazbyt dojmujące.

Jednak można się doszukać paru pozytywnych aspektów w tej powieści. Choćby to, że akcja nie skupia się tylko na jednym wątku, a rozgrywa się w wielu miejscach z udziałem nowych bohaterów.

by Magda M.