Recenzja: Most marzeń – Anne Bishop

2345678Efemera to dziwna i magiczna kraina. Składa się z krajobrazów połączonych jedynie mostami, które często przenoszą ludzi w miejsca, gdzie naprawdę przynależą, zamiast w te, w które chcą się udać.
Kiedy Gloriannie Belladonnie, utrzymującej Efemerę w równowadze, zaczynają zagrażać czarownicy, jej brat Lee postanawia poświęcić się dla jej dobra. W efekcie, pozbawiony wzroku, trafia do azylu dla umysłowo chorych w Mieście Wizji – daleko od swoich rodzinnych części świata.
Tymczasem w Wizji pojawia się Mrok, którego natury nie potrafią zgłębić nawet szamani opiekujący się miastem i jego mieszkańcami. Danyal, jeden z nich, zostaje mianowany strażnikiem Azylu. Ponieważ jego serce tęskni za czymś nieznanym, intrygują go opowieści Lee o mostowych, krajobrazczyniach i czarownikach. Z pomocą Zhahar – pracownicy Azylu, która ukrywa własne mroczne sekrety – Lee stopniowo odzyskuje wzrok, jego opowieści zaś nabierają potężnej mocy, pozwalając Danyalowi i Zhahar poznać świat skrajnie odmienny od wszystkiego, co dotąd znali.
By przepędzić z Miasta Wizji niebezpieczeństwo, Danyal, Lee i Zhahar będą musieli odkryć, kim są naprawdę… i jak niebezpieczni potrafią by.

I znów dałam się zabrać Anne Bishop w podróż po niezwykłym świecie Efemery. Ci, którzy mnie znają lepiej, doskonale wiedzą, iż czuję do tej autorki ogromną sympatię i wprost uwielbiam jej książki. Postaram się być bezstronna w tej recenzji, jednak niczego nie obiecuję, gdyż ciężko znaleźć wady tam, gdzie po prostu ich nie ma.

Efemera, dzikie dziecko – to magiczna kraina, która poza tym, że składa się z krajobrazów połączonych mostami, na dodatek potrafi w dziwny czasem sposób okazywać swoje emocje (tak, emocje! Ta kraina czuje, myśli, może rozmawiać – choć robi to tylko w kilkoma osobami –  i co najlepsze potrafi podejmować decyzje). Zresztą, ten kto czytał wcześniejsze tomy, wie o czym mówię. Jeśli natomiast nie czytałeś „Belladonny” lub „Sebastiana” koniecznie nadrób zaległości.

Kilka słów o bohaterach? Nie da się opisać ich w kilku słowach, bo gdy napiszę, że są realni, cudownie wykreowani, łączą w sobie cechy dobre i złe – to nie odda to – cudowności tych osób. Najważniejsze jest to, że nie sposób ich nie polubić. To jak wykreowała ich Anne jest dowodem, iż da się stworzyć postacie trójwymiarowe, pełne charyzmy, wyraziste i niezwykle realistyczne. Bohaterowie mają swoje problemy i muszą sobie z nimi poradzić – tak, jak my w naszym codziennym życiu, choć ich problemy są czasem nieco bardziej wyszukane, ale innym razem są naprawdę trywialne. Każdy z bohaterów ma inny charakter, każdy wyróżnia się innymi talentami. Oprócz osób, które już znamy, poznajemy m.in. triady, istoty które zaintrygowały mnie swoją złożonością ale i różnicami pomiędzy aspektami.

Styl autorki jest na wysokim poziomie. Kto czytałby chociaż serię „Czarnych Kamieni” wie o czym mowa. Dla tych mniej poinformowanych powiem, że jest urzekający. Autorka pisze tak lekko o miejscu takim jak Gniazdo Rozpusty – a wierzcie mi, nazwa jest idealnie dobrana do miejsca – tak swobodnie wyraża się na temat Mroku, jak i Światła, że czytelnik sam zaczyna się zastanawiać jak to jest możliwe. Wszystko przeplata się ze sobą: tańce, walki w błocie (tak! dobrze widzicie) oraz rozpusta i demony – wszystko to nadaje wyrazistości utworowi, sprawia że utwór czyta się szybko.

Fabuła nie jest bardzo skomplikowana – ot, walka dobra ze złem. Jednak jeśli uważacie, że to nuda, to niestety muszę wyprowadzić Was z błędu. Akcja, która mknie jak szalona i nagłe jej zwroty przyprawią niejednego czytelnika w zaskoczenie. A zakończenie jest … cudowne. Brak mi słów. Przyznam, że uroniłam niejedną łzę.

Czy warto poświęcić tej lekturze kilka swoich cennych chwil? No pewnie, że warto! Wartka akcja, wielowątkowość i nieprzewidywalność nadają tej książce uroku. Czytając kolejne strony nie sposób nie pokochać bohaterów i całego ich skomplikowanego świata. Dla mnie świetna lektura, nie potrafię ocenić jej inaczej niż 6/6 – tak wiem miałam być bezstronna, ale nie potrafię. Anne Bishop to kobieta, dzięki której dawno temu zaczęła się moja miłość do fantastyki. A jej światy pełne są magii, która obezwładnia czytelnika. Zachęcam do lektury każdego, kto ma na to ochotę, ostrzegam jednak, że dobrze byłoby znać poprzednie dwa tomy Efemery, gdyż bez tego ciężko będzie się połapać w akcji.

 ***** Isztar by isztarbooks.blogspotcomdla PB