Recenzja: Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata – Susan Ee

13153566

Każdy z nas wielokrotnie modlił się do swego Anioła Stróża. Postać ta zawsze kojarzona była z dobrocią, miłością i … ogromnymi białymi skrzydłami. Anioł to istota niebiańska, wysłannik Boga, pośrednik między Bogiem a ludzkością. A gdyby okazało się, że te piękne istoty nie są tak dobre i nieskalane jak nam się wydaje? Gdyby wśród aniołów narodził się bunt i te postanowiłyby zawładnąć ludzkością? Straszna wizja. Jednakże ktoś dał się tej wizji ponieść i tak właśnie powstało Angelfall – brutalna i mroczna opowieść, która anioły przedstawi nam w nieco innym świetle.

 

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?
Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.
Czy postąpią właściwie?

 

Do powieści przyciągnęła mnie ogromna ciekawość tego, co mogę znaleźć pod piękną okładką. Prosta a zarazem niezwykła oprawa, przedstawiająca anielskie skrzydła, a także te niezwykłe barwy, które wręcz mnie hipnotyzują. Już wielokrotnie pisałam o tym, by nie oceniać książki po okładce, a jednak zawsze, gdy natykam się na tak niezwykłą ilustrację, mimowolnie przystanę na chwilę. Nie jest tajemnicą, że wielu ludzi jest wzrokowcami i właśnie oryginalna okładka przyciąga ich do danej książki. A gdy już przestałam zachwycać się okładką sięgnęłam po opis – ten niewątpliwie zachęca. Czy słuszne było dać porwać się zmysłowi wzroku i sięgnąć po Angelfall, czy też to kolejny świetnie zorganizowana promocja książki, która jest stratą czasu? 

 

Penryn jest nastolatką, która musiała bardzo szybko dorosnąć. Świat w jakim przyszło jej żyć nie jest sielanką, a trudną do przebycia drogą pełną śmiercionośnych przeszkód. Jej matka zmaga się z szaleństwem, a siostra jest niepełnosprawna – co w świecie Penryn jest ogromnym utrudnieniem. A wszystko dlatego, że tak za dnia jak i w nocy nikt nie jest bezpieczny. Dzień należy do gangów, które by przeżyć okradną każdego, to bezlitośni ludzie, którzy kierują się pierwotnym instynktem przetrwania. Noc zaś należy do Aniołów, niebezpiecznych istot, które z niebiosami mają wspólne jedynie historię swojego pochodzenia. Pewnego razu Penryn nieświadomie – a na pewno nie do końca świadomie – pomaga jednemu z aniołów, Raffe. Od tej pory jej życie nabiera tempa, które można porównać z rollercoasterem na pełnych obrotach.

 

– Jak ci na imię? – pyta przywódca. (…) – Przyjaciele nazywają mnie Gniew – odpowiada poza kolejnością Raffe. – A wrogowie mówią do mnie Błagam Miej Litość. A tobie jak na imię, wojaku?”

 

Świat przedstawiony jest brutalny i niebezpieczny, trzeba być ostrożnym na każdym kroku, bowiem nawet gdy wydaje nam się, że już jesteśmy bezpieczni nagle okazuje się, że ktoś nas obserwuje. Nic nie jest proste. Nawet zdobywanie jedzenia jest nie lada wyczynem. Odnalezienie się w takim świecie byłoby dla niejednej osoby bardzo trudne, wręcz niewykonalne. Tło wydarzeń opisane jest w sposób niezwykle plastyczny i wyrazisty. Każde z miejsc w jakich rozgrywa się akcja jest bardzo szczegółowo dopracowane. Sama akcja może powodować zawroty głowy – nie zwalnia nawet na chwilę, cały czas nieustannie pędzi. Narracja  z punktu widzenia Penryn dodaje wyrazistości przy odbiorze wydarzeń. Język, jakim posługuje się autorka, jest prosty, książka jest lekka w odbiorze, przez co czyta się ją bardzo szybko – dla mnie to był jeden wieczór.

 

Angelfall to utwór, który na długo pozostanie w Twej pamięci. Bohaterowie szybko zyskują naszą sympatię, a zakończenie sprawia, że aż chce się krzyczeć „To już koniec? Nie!” Po przeczytaniu części pierwszej będę z niecierpliwością wyglądała dalszego ciągu przygód Penryn i Raffe. Jeśli autorka zadebiutowała w taki sposób, to co będzie dalej (nie przyjmuje do wiadomości tego, że kolejna część będzie słaba)? Powieść zawiera wszystkie elementy, które powinien mieć utwór urban fantasy. Nie brakuje świetnej akcji, a świat przedstawiono tak realistycznie, że czytelnik zastanawia się, na ile takie wydarzenia mogą mieć miejsce. Ponadto są i bohaterowie, którzy zyskują naszą sympatię. Całość dopełnia zakończenie. Napięcie budowane jest przez całą powieść, ale to w zakończeniu następuje wielkie BUM!. Książkę nie mogę ocenić inaczej niż 6/6!  Dawno nie czytałam tak dobrej książki – dopracowanej pod tyloma względami. Oby tylko autorka nie spoczęła na laurach i kolejne części były równie zaskakujące jak ta.

****Isztar by isztarbooks.blosgpot.com dla PB