Recenzja: Patrol – Ann Aguirre

patrolDziewczyna urodzona w ciemności musiała uciekać z podziemnej enklawy- żeby przeżyć. Teraz przekona się, że na Powierzchni może stracić więcej niż życie…

            Świat Karo się zmienił, odkąd wraz z Cieniem wyszła na Powierzchnię. Tam na dole, w enklawie pośród podziemnych tuneli, była Łowczynią, doświadczoną, niebezpieczną wojowniczką. Dla mieszkańców osady, w której znaleźli schronienie, jest zwykłą nastolatką i musi się uczyć- szyć i gotować jak inne dziewczęta. Ona, która potrafi tylko walczyć… Ale nie to jest najgorsze. Cień- tajemniczy chłopak, z którym połączyło ją tak wiele podczas niebezpiecznej wędrówki- odsuwa się od niej coraz bardziej.

            Samotna i nieszczęśliwa Karo zgłasza się do patrolu, który sprawdza, czy Dzicy- krwiożercze potwory polujące na ludzi- nie zagrażają pracującym na polach za murem enklawy. To było zawsze łatwe, rutynowe zadanie. Ale na górze, tak jak i na dole, wszystko się zmieniło. Dzicy stali się sprytniejsi. Obserwują. Czekają. I planują atak, którego ma nie przeżyć nikt w nowej enklawie Karo…

            Karo poznajemy w pierwszej części najnowszej trylogii Ann Aguirre „Enklawa”. To młodziutka dziewczyna, która od wczesnych lat szkoliła się w walce, by w wieku piętnastu lat podczas nadania imienia, została Łowczynią. Niestety droga, którą podąża okazała się zupełnie inna niż się spodziewała. Wraz z Cieniem musi opuścić podziemne schronienie i udać się w niebezpieczną podróż. Trafiają do osady Salvation, która powoli staje się ich drugim domem. Nowe życie, które teraz prowadzi, diametralnie się różni od tego, które wiodła dotychczas. Tu już nie jest Łowczynią lecz zwykłą dziewczyną, której nie przystoi ubierać się jak mężczyzna, i która nie zajmuje się tym co mężczyzna. Fakt ten doprowadza Karo do frustracji, gdyż nie umie robić nic innego jak zabijać Dzikich. Wszystkiego musi uczyć się na nowo, jak Młode. Można by rzec, że jest ułomna w sprawach, które dla nas są oczywiste i naturalne. Nie rozumie znaczenia niektórych słów, nie wie czym jest miłość i jak się ona objawia, jest jak małe dziecko które uczy się świata.

            Pozostali bohaterowie, jak Cień, Stalker i Tegan łatwiej odnajdują się w nowej rzeczywistości. Jest to spowodowane tym, że w odróżnieniu od Karo, cała trójka wychowała się na Powierzchni, choć każde w innej kulturze, otoczeniu, przekonaniach. Ale podobnie jak Łowczyni, muszą znaleźć swoje miejsce w nowym świecie. Tegan z wielką łatwością zaadoptowała się w miasteczku, nie miała większych problemów z nawiązaniem nowych przyjaźni. Natomiast chłopcy, ze względu na swoje wcześniejsze zajęcie mieli lekkie trudności.

            „Patrol” Ann Aguirre to dość ciekawa książka, lecz bez większych rewelacji. Autorka chciała napisać post-apokaliptyczną powieść z domieszką romantyzmu, jednak wyszło jej na odwrót. Świat, który przedstawiła, został spustoszony i zniszczony epidemią i katastrofami, garstka ludzi która przeżyła musiała walczyć o przetrwanie z Mutantami, a średnia życia rzadko przekraczała 25 lat. Książka jest często porównywana do „Metro 2033” i „Igrzyska śmierci”, ja osobiści czytałam tą drugą, i nie rozumiem kto wpadł na taki pomysł, bo ona w żaden sposób nie przypomina tamtych pozycji. W tej powieści niewiele się dzieje, a opisy są bardzo skąpe i szare. Trudno sobie cokolwiek wyobrazić, a co dopiero zarysować cały obraz fabuły. Jedyną ciekawą rzeczą w niej, która mi się spodobała, to romans w pierwotnej – można by rzec – odsłonie, nauka wszystkiego od początku. Jeszcze co ciekawe, że ci którzy przeżyli i osiedlili się w Salvation, mają swoje korzenie w fundamentalistycznej doktrynie amiszów z Pensylwanii.

Moja ocena: 3+/6

by Magda M.