Recenzja: Przysięga – Kimbelry Derting

Przysi__gaSłowa są najniebezpieczniejszą bronią…
Ludania, brutalny kraj z surowymi prawami i społeczeństwem podzielonym na klasy mówiące różnymi językami. Najmniejsze naruszenie zasad, nawet spojrzenie w oczy przedstawicielowi wyższej klasy, karane jest śmiercią – tak jak najmniejsza próba sprzeciwu wobec rządów bezwzględnej królowej.
Siedemnastoletnia Charlaina rozumie wszystkie języki. Przez całe życie z powodzeniem ukrywała ten śmiertelnie niebezpieczny dar – aż do dnia, gdy spotyka Maxa. Przystojny, zagadkowy chłopak mówi językiem, jakiego wcześniej nie słyszała. I zna jej tajemnicę.

 

Kimbelry Derting już w dzieciństwie tworzyła piękne historie. Pisanie jest jej pasją. Tym razem jej powieść – „Przysięga” otwiera trylogię. Autorka znana jest z twórczości romansów paranormalnych.   Ludania – kraj, w którym obowiązują surowe zasady, a za ich złamanie grozi kara. Krajem tym rządzi królowa Sabra, która posiada tajemniczą moc – Esencję. Ludzie podzieleni na warstwy społeczne posiadają przypisany język, którym się posługują, ale jest również obecny język ogólnodostępny, za pomocą którego mogą się porozumiewać. Jest jednak ktoś, kto rozumie wszystkie języki – choć to surowo zabronione. Charlaina musi być niezwykle ostrożna, gdyż nikt nie może dowiedzieć się prawdy o tym, że dziewczyna rozumie je wszystkie. Czasem utrzymanie tej tajemnicy nie jest proste. Dziewczyna jest wybuchowa i zdarza się, że musi mocno wstrzymywać się przed wypowiadaniem swoich opinii.

Autorka tym razem odeszła od romansów paranormalnych, tę trylogię można zaliczyć do powieści antyutopijnych. Przedstawiona w utworze wizja świata rządzonego przez brutalną i bezwzględną królową wpływa na wyobraźnię czytelnika. Świat przedstawiony w utworze z pewnością nie jest sielanką dla mieszkańców. Każda z grup społecznych odczuwa boleśnie to, w jaki sposób sprawowane są rządy. W mieszkańcach powoli narasta bunt. Z każdym kolejnym dniem ten bunt pochłania coraz to nowe warstwy społeczeństwa, by w momencie kulminacyjnym doszło do wielkiego wybuchu. Idąc dalej tym tropem, wydawałoby się, że książka jest naprawdę świetna. Niestety nieco się na niej zawiodłam.

Styl autorki jest prosty, niestety aż za bardzo. Bardzo często zdania, które mogłyby być pięknie rozbudowane, z wieloma przymiotnikami opisującymi różne rzeczy, traktowane były w brutalny sposób i kończyły się zaledwie w kilku słowach. Dla mnie to niestety wada, choć być może dla innego czytelnika będzie to atutem, gdyż prostota zdań pozwalała lekko i szybko przemknąć przez powieść. Akcja utworu posiada dosyć równomierne tempo, które pozwalało skupić się na kolejnych wydarzeniach.

Plusem książki jest interesująca fabuła, która z każdą kolejną stroną rozwijała się coraz lepiej. Powoli pojawiały się coraz to nowe zagadki, które dodawały zawiłości fabule. Wątek romansu jest również zaskakujący, ponieważ … nie ma tu popularnego „trójkąta miłosnego”! Za to ogromny plus, gdyż te wybory bohaterek z każdą kolejną powieścią zaczęły robić się nudne i przewidywalne.  Niestety pojawiające się coraz to nowe zagadki były niedopracowane – niektóre, choć nie wszystkie, były w pewnym stopniu przewidywalne. Na szczęście, większość była skonstruowana w taki sposób, iż do samego ich rozwiązania nie wiedziałam, co się wydarzy.

Nie ma powieści idealnej, choć niestety czytałam lepsze niż ta. „Przysięga” to lekka lektura na jeden wieczór, która potrafi pochwycić czytelnika. Ciekawi bohaterowie sprawiają, że czytelnik pragnie poznać ich losy. Narracja pierwszoosobowa daje możliwość poznania odczuć bohaterki, jej emocji, wrażeń oraz dylematów. Interesujący wątek fantastyki odróżnia te pozycję od wielu innych. Do tego ciekawe połączenie współczesnych wynalazków techniki z ustrojem panującym w średniowieczu. Lektura z pewnością pozwoli spędzić miły wieczór. Trylogia zapowiada się ciekawie i pewnie sięgnę z owej czystej ciekawości po kolejne części, a „Przysięga” otrzymuje ode mnie 3.5/6.

****Isztar by isztarbooks.blosgpot.com dla PB