Recenzja: Anioły i wampiry – Kerrelyn Sparks

         34567   Nic na ziemi nie sprawi, że wampir o złamanym sercu zakocha się znowu…

Po 499 latach istnienia Connor Buchanan doszedł do nieuchronnego wniosku: jest zimnokrwistym draniem. Patrzył jak jego przyjaciele- biedni, romantyczni głupcy- rzucają się w miłość na łeb na szyje. Ale nie Connor: on wie, że miłość prowadzi wyłącznie do bólu…

Marielle nie jest taka jak inne kobiety, a jej nieziemska uroda skrywa pięknie groźną tajemnicę. Czy Connor może czuć się przy niej bezpieczny? I czy Marielle uleczy jego serce? Czy sparzy się jak poprzednio, czy może dotyk Marielle uleczy jego serce? I czy Marielle wystarczy anielskiej cierpliwości, by sprawić, żeby seksowny nieśmiertelny zapomniał o przeszłości i poznał wreszcie niebiańską rozkosz…

            Connor stąpa po ziemi już prawie 500 lat, i według jego wampirzych przyjaciół, zbliża się do kryzysu wieku średniego, choć sam w to nie wierzy. Już od 50 lat wszystkie noce poświęca na ochronę Romana i jego rodziny, z początku jako szef ochrony później jako osobisty ochroniarz, tym żyje i temu się poświęca. Nie cieszy już go nic prócz tego, że z nadejściem dnia zapadnie w śmiertelny sen i zatraci się w kompletnej nieświadomości, bez myśli, bez wspomnień, bez wyrzutów sumienia. Nie zaprząta sobie głowy towarzystwem, bo jest mu nie potrzebne. Każda rozmowa kończyła się tak samo, już same spojrzenia mówiły wszystko. Drażni go myśl, że każdy z jego przyjaciół jest szczęśliwy, jednocześnie uważa ich za nieszczęśników i głupców, gdyż dali się złapać w sidła miłości, narażając tym samym tajemnicę, której strzegą już od setek lat. Jednak wszystko się zmieniło, kiedy w lesie znalazł ciężko ranną, przepiękną kobietę. Od tej chwili nie umiał myśleć trzeźwo, a wszystko sprowadzało się tylko do niej.

            Marielle straciła swoje skrzydła za nieposłuszeństwo i jak miała teraz wrócić z powrotem do nieba? W takiej sytuacji poznajemy piękną anielice, Wybawicielkę, anioła śmierci. W ludzkim ciele ciężko jest jej się odnaleźć na ziemi wśród dzieci bożych. Do tej pory wszystkie uczucia i doznania cielesne były jej obce, ale najgorsze było to, że została sama bez Niebiańskich Zastępów, sama w swojej głowie. Zagubiona, ranna i zdezorientowana, ale ocalona przez Connora. Spotkanie tego nieziemskiego wampira, sprawiło, że Marielle znalazła cel, dzięki któremu być może wróci do domu. Jednak aby to osiągnąć musi nauczyć się wszystkiego co powinna ludzka kobieta i czegoś więcej.

            Już kolejny raz spotykamy się z niezwykła książką, którą stworzyła dobrze nam znana Kerrelyn Sparks. Wcześniej miałam okazje czytać jej książki takie jak „Jedz, poluj, kochaj” (do której zresztą pisałam recenzje dla PB) czy „Jak poślubić wampira milionera”, a także kilka innych. I powiem szczerze, że się nie zawiodłam. Tak jak przypuszczałam, ta również jest niesamowitą historią, owianą rąbkiem tajemnicy, wypełniona akcją i humorem. Sparks jednak zrobiła krok dalej i połączyła dwa niezwykle popularne trendy wśród literatury młodzieżowej. Któż by nie chciał przeczytać o miłości wampira i anielicy, legenda łączy się z wiarą, a to niezwykłe połączenie. Kto nie wierzy w Boga, a tym bardziej w anioły? A co dopiero spotkać jednego z nich. Autorka porusza jeden z najważniejszych aspektów ludzkiej egzystencji, którą jest wiara i wspaniale łączy ją z naszymi wyobrażeniami i legendami o wampirach. Sparks ukazuje nam dwie strony miłości, wszechogarniającą i jednostkową. Wielka miłość jaką darzy Marielle do każdej żyjącej istoty jest wielką miłością od Boga, której doświadczamy i my. Ale jest jeszcze ta, która połączyła Connora i Marielle, ona jest bardziej osobista, romantyczna, potężniejsza. Connor jest w stanie poświęcić wszystko, nawet własną dusze, by tylko Marielle była szczęśliwa wśród aniołów.

            „Anioły i wampiry” Kerrelyn Sparks to niesamowita opowieść pełna akcji, humoru, romantyzmu i seksu. Jak każda z jej książek jest świetną odskocznią od rzeczywistości. Muszę się szczerze przyznać, że do samego końca trzymała mnie w napięciu, choć jak to w romansach bywa, a szczególnie u tej autorki – wszystko kończy się dobrze, nie tylko dla bohaterów, ale i również dla pozostałych ich przyjaciół. Świetna fabuła, ciekawa historia, piękna miłość, ta książka na pewno się wam spodoba tak jak mnie.

 

Ocena końcowa: 5/6

by Magda M