Recenzja: Wilczy Pakt – Melissa de La Cruz

wilczypaktUwięzieni w najmroczniejszych głębiach podziemnego świata, Lawson i jego pobratymcy mieli stać się Ogarami Piekieł. Ucieczka na ziemię tylko odwlekła to, co nieuniknione. Mistrz wytropił hordę i odebrał Lawsonowi to, co trzymało go przy zdrowych zmysłach – dziewczynę, którą kochał. Teraz chłopak sam poluje na bestie, przed którymi niegdyś uciekał, w próżnej nadziei odzyskania ukochanej. Kiedy Lawson dowiaduje się, że Bliss, tajemnicza eks-wampirzyca poszukuje Ogarów na własną rękę, wie, że oto dostał kolejną szansę. Ale czy dziewczyna, w której żyłach płynie krew aniołów będzie w stanie zaufać mężczyźnie z wilczą duszą?

Znów w moje ręce trafiła opowieść o wampirach i wilkołakach. Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że nie będę sięgać już po podobne utwory, ponieważ przeczytałam już tyle podobnych historii, że niczego nowego już tutaj nie uraczę. Jednak z moimi postanowieniami różnie bywa i sięgnęłam po tę lekturę z czystej ciekawości.

Przyznam szczerze, że nie czytałam wcześniejszych książek z serii „Błękitnokrwiści”. Jednak „Wilczy Pakt” to niejako osobna historia, więc z czystym sumieniem mogłam sięgnąć po tę powieść bez obaw, że coś będzie dla mnie niejasne. Tak rozpoczęła się moja przygoda z wampirami, które wywodzą się od aniołów.

Piekło. Okrutne zasady rządzące tamtejszym światem. Panowie, którzy posiadają władzę nad wszystkimi istotami zamieszkującymi ten mało przyjazny krajobraz. Ogary piekielne, armia całkowicie oddana służbie swym Panom. No i wilki, a raczej wilczęta, które walczą między sobą o dominację, równocześnie marząc o ucieczce spod twardej ręki Pana. Jest jeszcze Bliss, która ma równie dziwną przeszłość, co wilczęta przyszłość. Taka mieszanka istot nadnaturalnych zapewnia ciekawy rozwój wydarzeń i z pewnością brak nudy.

Autorka pisze prostym i lekkim stylem, a język jest barwny. Utwór utrzymany jest w delikatnie mrocznym klimacie upadłych aniołów i demonów piekła, a do tego ukazane są wilki – jako te dobre i niewinne postaci. W utworze możemy dostrzec emocje, jakich doświadczają bohaterowie, jednak nie obezwładniają one czytelnika. Charaktery postaci są proste i można przejrzeć je na wylot. Akcja toczy się dość leniwym tempem, by tylko chwilami nieco przyspieszyć, a ogólne tempo wydarzeń niestety nie ”wbija w fotel”. Kolejne wydarzenia są dość przewidywalne. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. W utworze znajdziemy natomiast dużo opisów tła wydarzeń, autorka bardzo wiele uwagi poświęciła przedstawieniu otoczenia.

Okładka utrzymana jest w klimacie innych należących do serii „Błękitnokrwiści” książek. Co jest istotne, gdy ktoś kolekcjonuje tę serię. Pięknie będzie prezentować się na półce Waszej biblioteczki. Na każdej stronie w dolnym rogu widnieje wizerunek wilka, co nadaje swoistego charakteru ogólnej oprawie graficznej.

Atutem utworu jest lekkość, z jaką się go czyta. Nieskomplikowana historia sprawia, że czytelnik nieznający wydarzeń rozgrywających się w innych częściach serii bez problemu zrozumie przekaz autorki. Postacie są nieskomplikowane, co dla jednych może być plusem dla innych zaś minusem. To lektura dla niewymagającego czytelnika, który szuka książki na jeden wieczór. Jeśli zaś jesteś osobą, która szuka utworu o „głębszym” przekazie – niestety to nie jest książka dla Ciebie. Oczywiście utwór powinien spodobać się fanom serii, gdyż przedstawia wiele ciekawych informacji. By ocenić książkę sprawiedliwie, wystawiam 3/6 i być może sięgnę kiedyś po wszystkie tomy serii opowiadającej o Upadłych Aniołach, które stały się wampirami. Jednak nie spieszno mi by nadrobić zaległości.

****Isztar by isztarbooks.blosgpot.com dla PB