Relacja: Festiwal Fantastyki 'Pyrkon' 2013 w Poznaniu

224356

pyrkon.pl

W końcu upragniona relacja z poznańskiego Festiwalu Fantastyki, czyli „PYRKONU”. Na początek może kilka słów o samym Pyrkonie, o jego idei – dla tych, którzy „coś” słyszeli, ale nie do końca wiedzą, o co chodzi.

6isztWszystko zaczęło się 13 lat temu w małej szkole w jednej z dzielnic Poznania – Dębcu – gdzie spotkać postanowiła się grupa miłośników fantastyki. Postanowili stworzyć coś wyjątkowego i tak oto grupa zrzeszona w Klubie Fantastyki „Druga Era” zainicjowała coś tak niesamowitego, jak ten festiwal. Z roku na rok pojawiają się coraz większe rzesze fanów zainteresowanych tym tematem. W roku 2012 imprezę odwiedziło ponad 6,5 tysiąca osób, a w tym roku liczba wzrosła do ponad 12 tysięcy osób – co będzie za rok? To bardzo ogólnikowy wstęp, jeśli jednak chcecie dowiedzieć się więcej, koniecznie szukajcie na oficjalnej stronie Pyrkonu.

Tegoroczny Pyrkon odbył się w ubiegły weekend (22-24.03.2013r). Przez 3 dni Poznań opanowany był przez Star Warsów, Zombie, Wampiry, a także mnóstwo postaci z mangi i anime. Przez 72 godziny Międzynarodowe Targi Poznańskie (MTP) były przepełnione fantastycznymi – dosłownie – atrakcjami. Aby nieco ułatwić poruszanie się między tymi wszystkimi atrakcjami, całość została podzielona na poszczególne bloki tematyczne. Dzięki temu łatwiej znaleźć najbardziej interesujące nas spotkania i wydarzenia.

Bloków tematycznych było naprawdę mnóstwo. Począwszy od bloku dla początkujących, poprzez blok literacki, blok gier komputerowych aż po games roomy, blok anglojęzyczny, blok filmowy czy też blok mangi i anime. Był nawet blok dziecięcy! Jak zatem widzicie, każdy kto tylko przyjechał na Pyrkon, mógł znaleźć coś dla siebie. Oczywiście nie zabrakło pokazów, warsztatów czy wielkiej hali wystawowej, która robiła naprawdę niemałe wrażenie. Dla tych najbardziej zagorzałych fanów swoich bohaterów odbywały się konkursy, gdzie nagrody były naprawdę „rozchwytywane’” – każdy chciał wygrać, a konkurencja była naprawdę ostra.4iszt

Pyrkon obfitował, ja co roku, w masę gości. Tak zagranicznych (G.Masterton, J. Wick, M. Żamboch) jak i naszych rodzimych (E. Białołęcka, J. Ćwiek, M.Parus, R.Kosik, M.J. Kossakowska i wielu wielu innych) Spotkania autorskie to dla fanów literatury fantastycznej nie lada gratka. Można było natknąć się na autorów na terenie Targów i zrobić sobie z nimi zdjęcie, porozmawiać chwilkę (dla tych bardziej wstydliwych tak na przyszłość – Ci ludzie są naprawdę mili, a możliwość porozmawiania z fanami to dla nich niezwykle miłe przeżycie, oni nie gryzą :P ).

Ja na Pyrkonie byłam tylko w sobotę. Ale i ten jeden dzień przyniósł mi masę wrażeń. Jestem pod ogromnym wrażeniem osób, które przebierają się na własną rękę za ulubione postaci. Te właśnie osoby nadają niezwykłego charakteru całemu Festiwalowi.

1PYRNa początku, gdy weszłam na teren MTP, byłam przerażona kolejką, w jakiej przyszło mi stać, aby otrzymać upragnioną wejściówkę. Ale powiem jedno: było warto (półgodzinne stanie w kolejce, a to tylko dlatego, że trafiłam na znajomego, który wpuścił mnie przed siebie :)) – niektórzy stali godzinami, a było to tylko dla najwytrwalszych. Gdy otrzymałam swoją akredytację mogłam już swobodnie poruszać się po terenie Targów. Najpierw poszłam po autograf od G.Mastertona – spotkanie z tym człowiekiem będę pamiętać bardzo długo, gdyż okazał się niezwykle uprzejmą i bardzo uśmiechniętą osobą. Był bardzo zdziwiony, gdy zobaczył, ile osób przyszło po autograf. A po wytłumaczeniu, że owa niekończąca się kolejka stoi po autograf od niego, i że owa kolejka formowała się już półgodziny przed jego przybyciem, jego zdziwienie jeszcze wzrosło, ale i uśmiech na jego twarzy był jeszcze szerszy. Następnie musiałam zerwać się na jakiś czas (niestety uczelnia wzywała) ale po powrocie popędziłam szybko na warsztaty z henny. Oczywiście musiałam zrobić sobie choć mały wzór (zdjęcie). Dalej, jako że nie miałam nic pilnego w planach, kręciłam się tu i ówdzie. Odwiedziłam hale wystawowe, a tu ogrom tych wszystkich gadżetów sprawił, że nie wiedziałam, na co patrzeć. Na placu pomiędzy budynkami targów, odbywały się starcia i bitwy, nawet mróz był nie straszny śmiałkom, którzy z zacięciem walczyli z przeciwnikiem. Na szczęście pomimo mrozu pogoda dopisała, piękne słońce towarzyszyło nam od świtu do zmierzchu. Następnie byłam na długo wyczekiwanym spotkaniu z Jakubem Ćwiekiem – były to prelekcje, na których poruszaliśmy temat „ebook kontra książka tradycyjna”. Debata trwała zaciekle, nawet czas upływający tak szybko nie był w stanie jej zakończyć (początkowo przewidziana była godzina, ale po tym czasie debata trwała jeszcze dłuższą chwilę).  Po zdobyciu autografu od Kuby, moja sobotnia i zarazem tegoroczna przygoda z Pyrkonem się zakończyła.

Podsumowując: nie żałuję ani złotówki wydanej podczas Pyrkonu. Czas, który tam spędziłam był magiczny. Wspomnienia, które towarzyszą tej imprezie na zawsze pozostaną w mojej głowie. Jeśli tylko będę mogła, to z pewnością pojawię się na przyszłorocznej imprezie, ale wtedy nie tylko jeden dzień – chcę być od początku do końca. Mam nadzieję, że pozwoli mi na to praca i studia. A tym, którzy w tym roku nie mogli się pojawić mówię: „ŻAŁUJCIE!”, bo było fantastycznie. Do zobaczenia za rok!

Isztar