Recenzja: Przez burze ognia – Veronica Rossi

pbo

Niektórzy z nas planują swoje życie z kilkuletnim wyprzedzeniem, podążając za marzeniami i celami. Jeszcze inni  żyją z dnia na dzień,  nie czekając z niecierpliwością na to, co przyniesie kolejny poranek. Wielkie korporacje tworzą biznesplany niekiedy na 20 lat do przodu, a naukowcy uczestniczą w technologicznym wyścigu. Ale czy nawet wielcy myśliciele choć odrobinę wiedzą, jak będzie wyglądał świat za sto lat? Czy przyjdzie nam żyć w świecie zniszczonym przez wojnę, przez naturę a może obce cywilizacje? Jak będzie wyglądać świat bez nas?

Świat w którym żyje Aria to przyszłość z rozwiniętą technologią, gdzie życie toczy się w odizolowanej od dzikiej natury kopule. Poza nią istnieje tylko głód, niebezpieczne istoty pozbawione człowieczeństwa i zabójcze burze eterowe. Ludzie zamieszkujący kopułę nie są tacy jak my – niedoskonali, podatni na choroby i przeszywające emocje. Ich rzeczywistość to wirtualne środowisko, pozbawione znanej nam namacalnej realności, wygenerowane przez Wizjery. Codziennie mogą być kimś innym, dokonywać rzeczy niemożliwych i przeżywać symulowane przez komputer emocje. Ale czy życie w miejscu bez ograniczeń i wypranym z uczuć nie niesie ze sobą poważnych konsekwencji? Czy osoba pozbawiona tego wszystkiego może przetrwać w okrutnym i eterowym świecie?

Wieki temu to osoby głoszące niestworzone historie były uznawane za wizjonerów. Zapewnie większość z nas nadal uważa, że to właśnie ludzka wyobraźnia, która nie zna granic, jest silnikiem napędzającym przyszłość. I ja się z tym w pełni zgadzam.  Ale czy dzieło Veronici Rossi, można uznać za wizerunek naszej planety za kilkanaście dekad? Przez burze ognia to powieść, którą trudno zakwalifikować do tego obrazu. Im głębiej się w nią zanurzamy podczas czytania, tym wyraźniej widzimy ścieranie się ze sobą dwóch podgatunków literackich – lekkiego fantasy i antyutopii. Z jednej strony mamy wizerunek świata znanego z wielu innych antyutopijnych młodzieżowych historii, z drugiej magiczną krainę zamieszkałą przez rozmaitych odszczepieńców. Zgrabne połączenie tych dwóch gatunków sprawia, że w morzu pełnym osobowości ‘lubiących to a  nie lubiących tamtego’, powieść złapie w swoje sieci tych, którzy nie tknęliby danej historii bez wpisania się w dany kanon, a jeszcze innym zafunduje całkiem smaczną lekturę.

Jeśli chodzi o postacie, to choć nie są one barwnie wystylizowane, nie przymierają z głodu przez bycie nijakimi czy powierzchownym. Autorka stawia nacisk na kreację ich emocji i to, co je kształtowało, niż budowę od A do Z, jak to bywa w wielostronicowych powieściach fantasy. Za to akcja rozgrywa się w typowym schemacie tego gatunku. Mamy wyznaczony cel wędrówki, po drodze mijamy i pokonujemy napotkane przeszkody. Wszystko to odziane zostało w emocjonujące zwroty akcji i (jak przystało na powieść YoungAdult) historię dwojga osób, którzy poznają, co to naprawdę znaczy kochać i że istnieją czasami rzeczy ważniejsze od miłości.

I to właśnie romans głównych bohaterów jest najmocniejszym atutem Przez burze ognia. Przedzierając się przez strony nie smakujemy czaru wyidealizowanego zauroczenia, a poznajemy historię dwojga wrogów pochodzących z odmiennych kultur, wyznających inne tradycje, którzy  podczas wędrówki  uczą się siebie zrozumieć, jednocześnie walcząc o przetrwanie. Ona – bohaterka, która z czasem dorasta, przezwycięża strach i poznaje samą siebie w obliczu nieznanego. On – zamknięty w sobie, pełen uprzedzeń,  przekonany, że tym którym naprawdę mu zależy, przynosi ból i cierpienie. Razem nie tworzą mieszanki wybuchowej, czy też wielkiej miłosnej sielanki ponad wszystko. Aria i Perry tkają całkowicie naturalną opowieść o tym, że miłość rodzi się powoli i nawet najbliższe sercu osoby mają swoje sekrety i cel, który jest ważniejszy niż oni sami.

Książka Rossi to ciekawa przygoda na weekendowy wieczór – bliska rzeczywistości, a  jednak tak odległa temu, co znamy. Należy jednak pamiętać, że Przez burze ognia nie tylko fundują przyjemną rozrywkę, ale także zostawiają wiele pytań bez odpowiedzi, które zamierają razem z zakończeniem, zostawiając nas z przedsmakiem nadchodzącej jeszcze większej przygody!

Ocena końcowa: 4/5

by Kerach