Recenzja: Niewidzialna – Sophie Jorda

niewidzialnaSophie Jordan to znana autorka wielu romansów historycznych, co więc robi tutaj, pośród literatury młodzieżowej o tematyce paranormalnej? Odpowiedź brzmi: po prostu  oczarowuje wyjątkową opowieścią. Kontynuacją bestsellerowej „Ognistej” powraca w drugiej części historii o potomkach smoków noszącej tytuł „Niewidzialna”.

Po rozstaniu z bohaterami spotykamy się z nimi ponownie w miejscu, gdzie ich pozostawiliśmy. W drodze. W drodze do stada, do surowych zasad, ograniczeń i zaprzepaszczonych marzeń. Gdy Jacinda, by ratować Willa, ujawniła swą dragońską naturę przed myśliwymi – ludźmi pałającymi chęcią zabicia istot jej gatunku, zaryzykowała wszystko: bezpieczeństwo, szczęście, życie. Po tym zdarzeniu musiała uciec. Ale powrót nie jest łatwy. Wiele się zmienia: Jacinda nieoczekiwanie traci uprzywilejowaną pozycję w stadzie na rzecz swojej siostry, Tamry, której dragońska natura właśnie się obudziła i to nie w byle jakiej formie, a samej kamuflonki. W „Ognistej” każdy działał według własnych przekonań, znając ryzyko. W „Niewidzialnej” wszyscy ponoszą konsekwencje podjętych przez siebie decyzji. Bohaterów dopadają wątpliwości, rozpacz i bezsilność. Najgorszym dla nich jest jednak to, że ich pragnienia wcale nie gasną, a na nieszczęście zajmują miejsce obok nierzeczywistych marzeń nie mających szans na spełnienie.

I jak w pierwszej części dano nam poznać największe zagrożenie czyli łowców, tak teraz przyglądamy się zasadom rządzącym życiem w dragońskim społeczeństwie. Świat przedstawiony urzeka pięknem, ale i dramatyczną grozą. Dragoni są jak chroniony niepowtarzalny gatunek: są wolni, ale tę wolność naznacza śmiertelne niebezpieczeństwo w postaci ludzkich myśliwych. Ich życie to taka złota klatka, są samowystarczalni, mogą nawet podróżować, lecz zawsze powracają do swojego stada. Bo tylko pośród niego panuje bezpieczeństwo, tylko ono jest w stanie je zapewnić i powinno… Lecz co, jeśli już nawet wśród własnego gatunku nie czujesz się bezpiecznie? Co jeśli ci, których znałeś i którym ufałeś, są ci bardziej obcy niż wrogowie? Co jeśli ranią cię mocniej, głębiej i okrutniej? Pozwolisz im na to?

I w tym momencie warto wspomnieć o postawie głównej bohaterki. Prawdę mówiąc, trudno wyjść z podziwu dla jej uporu, determinacji, odwagi i hartu ducha. Jest silna i nieugięta mimo porażek i błędów. Will jak zwykle ujmujący i czarujący, niemal można stracić oddech, gdy wreszcie pojawia się w powieści „na żywo”, a nie tylko w bolesnych wspomnieniach dziewczyny. Główni bohaterowie i tym razem nie unikną porównań do Romea i Julii. Oboje walczą o swoją miłość, wyrzekając się własnych rodzin, korzeni, wszystkiego, co krępuje ich wolną wolę i skuwa w łańcuchy poczucia winy i odpowiedzialności. I ku rozpaczy czytelnika skutki ich walki są opłakane. Przez powieść przewija się jednak cała plejada osobowości. Wszystkie żywe, przeżywające, prawdziwe. Tym razem na główny plan wysuwają się też o wiele silniej sylwetki nieszczęśliwie zakochanych: Tamry oraz Cassiana, a także pogrążającej się w depresji, poniżanej matki Jacindy. Wszyscy wiele mieszają, dorzucają już do i tak pełnego kotła swoje problemy, uczucia i nadzieje, co skutkuje naprawdę wybuchową mieszanką. Bowiem wszystkie więzi, które w „Ognistej” były zaledwie naszkicowane, teraz nabierają głębszych odcieni. Minusem może być fakt, że od razu wiemy, którzy bohaterowie są sympatyczni, a którzy z góry przeznaczeni do „czynienia zła”. A może po prostu Jacinda jest nadzwyczaj spostrzegawcza? Nic dziwnego, skoro w jej świecie nigdy nie należy tracić czujności.

O fabule trzeba powiedzieć, że nie jest zbytnio skomplikowana. Ale tu chodzi o wywołanie emocji, zbudowanie napięcia i to właśnie jest sedno tej pozycji. A pierwszoosobowa narracja w czasie teraźniejszym sprawia, że i my czujemy to, co przyszło przeżywać Jacindzie. To wszystko podkreśla jeszcze i potęguje prosty i elastyczny język, którego obrazowość w niezwykle ekspresyjny sposób przekazuje ładunek emocjonalny. Czasem jednak mogłoby się wydawać, że tyle nieszczęścia naraz to przesada. Poprzez tak silną więź bohaterki i czytelnika, nawiedzają nas ten sam nieprzyjemny smutek, rozpacz i złośliwa bezradność co ją. Akcja powieści toczy się własnym, niewymuszonym tempem. Nic nie dzieje się bez powodu, to istny ciąg przyczynowo-skutkowy, gdzie każdy ruch, wypowiedziane w nieodpowiednim czasie i miejscu słowo, może pociągnąć za sobą nieoczekiwane w skutkach efekty.

Dużym atutem książki jest ciągle towarzysząca czytelnikowi atmosfera niepokoju i lęk o losy głównej bohaterki. Mankamentem może się okazać fakt, że nie każdego uda się autorce zaskoczyć. Uważny czytelnik będzie w stanie dostrzec subtelne aluzje i przewidzieć niektóre zdarzenia.

„Niewidzialną” polecam każdemu, kto pragnie na własnej skórze poczuć dreszcze wywołane nieustannie narastającym napięciem – są prawdziwe i zapewne dosięgną każdego czytelnika. Treść aż kipi od emocji, nie da się nie poczuć ich choćby w namiastce. Ta powieść to uczucia, emocje, decyzje i trudne wybory. To one są motorem napędzającym akcję, to one budują i utrzymują napięcie, to one sprawiają, że czytelnik odczuwa niezaspokojoną ciekawość. Fani oryginalnych historii oraz nieprzeciętnych istot będą zadowoleni z tej pozycji. Myślę, że spodoba się wielu. Książka zasługuje na ocenę 9,5/10.

 

**** Jasmine Shanti dla PB

Praca  uczestniczyła w programie KzaP