Recenzja: „Księga Wszystkich Dusz: Wędrówka”

Oto przed nami trzeci tom cyklu „Księga Wszystkich Dusz” autorstwa Debory Harkness. Seria zdobyła za granicą rzesze czytelników, książki sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, a twórcy „Harry’ego Pottera” postanowili zekranizować owe dzieło. Jednym słowem książka idealna, prawda? A jak to wszystko wygląda w moich oczach? Już Wam mówię.

Diana Bishop, historyczka z potężnej rodziny czarownic, odkryła pewne fakty ze swojego życia, które sprawiły, że chce dowiedzieć się, kim jest naprawdę. Pragnie poznać siebie samą, w czym pomaga jej niesamowity naukowiec-wampir – Matthew Clairmont. Zakochani przenoszą się w czasie do XVI-wiecznego Londynu z dwóch powodów. Pragną odnaleźć czarownicę, która pomoże Dianie zgłębić tajniki magii, ale ukrywają się także przed wrogami, którzy czyhają na ich życie, od kiedy w ich ręce wpadł tajemniczy manuskrypt – Ashmole 782. Jednak czy w czasach polowania na czarownice i inne upiory, czarownica i wampir mogą być bezpieczni?

Minął jakiś czas odkąd czytałam drugą część „Księgi Wszystkich Dusz”, ale nadal pamiętałam tę cudowną, urzekającą historię. Nie było innej możliwości, jak sięgnąć po kolejny tom cyklu i dowiedzieć się, jakie będą dalsze losy bohaterów. Tym razem akcja dzieje się w dawnych czasach – w roku 1590. Diana i Matthew trafiają do miejsca, w którym wampir wtedy żył i o ile jemu łatwo się zaklimatyzować, tak Diana ma z tym problem. W końcu nigdy nie miała do czynienia z zasadami panującymi w tamtych czasach, więc nie umie się tak szybko dostosować. Poznajemy zaufanych przyjaciół Matthew, którzy starają się pomóc głównej dwójce bohaterów. Początkowo można się trochę pogubić w tym, kto jest kim, ale po jakimś czasie nie mamy już z tym problemu. Pojawia się także intrygująca postać ojca naszego wampira, który jest naprawdę niesamowitą postacią i polecam każdemu zapoznanie się z nim!

Autorka chciała nas przenieść do XVI-wiecznego Londynu, czy jej się to udało? W pewnym stopniu na pewno. W porównaniu do poprzednich części widać spore zmiany w zachowaniu ludzi, w obrazach miast czy opisach sytuacji. Oczywiście można było to zrobić dużo dokładniej, chociaż myślę, że to, co uchodzi za najważniejsze, zostało przekazane. Uważam, że odpowiedni klimat powieści i tych czasów został utrzymany i stanowi ładne tło dla dalszej części historii, która rozpoczęła się w pierwszym tomie. Diana zaczyna zgłębiać tajniki alchemii, której jednak mogło być dużo więcej, podobnie jak magii, której mi tu nieco zabrakło. Przewija się motyw czarowników, uzdrowicieli i alchemików, ale ja osobiście czuję niedosyt w tym temacie. Jednak na pewno nie da się zapomnieć o paranormalnym motywie całej opowieści.

Akcja toczy się w sumie tempem umiarkowanym, ale stale coś się dzieje, a styl pisarki autorki płynnie przerzuca nas z jednego miejsca w drugie. Idealnie przenosi nas od jednej sytuacji do drugiej, dzięki czemu wszystko jest uporządkowane i miłe dla oka. Z pewnością nie zagubimy się w tym ogromie bohaterów i przeżyć, a i język jest bardzo przyjemny dla czytelnika. Niestety trochę się zawiodłam odnośnie emocji i napięcia, które może i są tutaj obecne, jednak ja je po prostu słabo odczułam i nie wiem, czym to jest spowodowane. Owszem, książka wzbudzała moją ciekawość, bo po prostu lubię ten cykl, ale czegoś mi zabrakło, czuję niedosyt, który mam nadzieję zostanie uzupełniony w kolejnym tomie.

„Księga Wszystkich Dusz: Wędrówka” to lekka i przyjemna powieść, co nie oznacza, że należy do tych prostych i banalnych opowieści, które nas nie poruszają. Po prostu bardzo miło się ją czyta, bohaterowie zyskują naszą sympatię (uwielbiam Dianę, jak i samego Matthew, którego jej niesamowicie zazdroszczę!), a historia jest naprawdę interesująca i rozbudza naszą ciekawość. Myślę, że ta część w porównaniu do dwóch poprzednich była taką chwilą wytchnienia w tej serii, a czwarta okażę się powieścią wbijającą w fotel (oby, bo ten cykl jest naprawdę dobry i ma spoty potencjał). Osoby, które znają dwie poprzednie części z pewnością powinni ją przeczytać, a osoby, które jeszcze nie zapoznały się z twórczością Debory Harkness powinny to nadrobić – przynajmniej takie moje skromne zdanie. Książkę oceniam na 4-/5 i czekam na tom czwarty – „Powrót”.

*** Sheti by sheti-shetani dla PB ***