Recenzja: Bohatyr. Żelazny Kostur

Czas na kolejną powieść osadzoną w realiach słowiańskiej mitologii, ale „Bohatyr. Żelazny Kostur” to nie tylko kolejna opowieść o Słowianach. Ta historia posiada także ”drugie dno”, które odkrywamy zagłębiając się w kolejne strony tej opowieści. Wcześniej miałam okazję poznać „Władcę Wilków” tegoż samego autora i tamta lektura zachwyciła mnie, więc bez większego namysłu sięgnęłam po kolejną książkę. Co otrzymałam?

Początek powieści może nieco zniechęcić, jednakże nie warto tak szybko ją skreślać. Autor bardzo skrupulatnie przedstawił głównego bohatera – Ilję, i jego drogę ku ”bohatyrskiemu” życiu. Niestety przez to zaniedbana została nieco akcja, i ma się wrażenie ogólnej monotonii. Postanowiłam nie zniechęcać się i kontynuowałam lekturę. Należy wziąć pod uwagę to, iż jest to pierwszy tom tej opowieści i Juraj najwyraźniej pragnie abyśmy dobrze wczuli się w sytuację bohaterów, poznali ich losy od samego początku. Z każdą kolejną stroną czytelnik coraz bardziej pragnie poznać kolejne przygody bohaterów.

Właśnie bohaterowie są tutaj przedstawieni w interesujący sposób. Ilja, który jako jedyny przeżył napaść rozbójników na swoją wioskę. Kaleki chłopiec, który nie jest zbyt lubiany w rzeczywistości, jest uczciwy i ma dobre serce. Wokół niego dzieją się niezwykłe zjawiska, które tylko potęgują naszą ciekawość wobec jego osoby. Tak jak Ilja, tak i jego towarzysze są postaciami, które łatwo polubić. Każdy z nich przedstawia jakieś cechy charakteru, które budzą naszą sympatię względem tego zespołu.

Świat przedstawiony w powieści jest niezwykły. Pomijając fakt, iż nieznacznie różni się od znanych nam baśniowych światów, w których na pęczki spotykamy elfy, krasnoludy, zapierające dech w piersi krajobrazy – tu mamy całkowicie coś odmiennego. Świat pełen ponurych zamczysk, otaczających je ogrodów oraz miejsca spustoszone przez wielkie bitwy, które się tam rozgrywały. Ten świat można porównac, do tego, który znajdziemy na kartach „Pana Lodowego Ogrodu” Grzędowicza. Tak najprościej można przedstawić uniwersum, na jakie się natkniemy u Cervenak.

Autor posługuje się dość prostym językiem, który ułatwia odbiór powieści. Juraj nie szczędził stron na długie opisy, które dość często pojawiały się między głównymi wątkami i to właśnie one powodowały, że akcja nie biegła takim tempem jakbym sobie tego życzyła. Jednak momentami autor pokazał, na co go naprawdę stać. Bywały sytuacje, gdzie tempo akcji było naprawdę bardzo szybkie, przez co książka zyskiwała kolejne plusy.

Tego, czego nie brak w tym utworze to bogatej dawki historycznych faktów i legend. Nie brakuje niesamowitych miejsc, legendarnych ras, które zostały zapomniane przez większość ludzi. Mamy okazję poznać bliżej pogańskie bóstwa, oraz otaczającą je magię. Jednak to wszystko to jedna z wielu warstw tej powieści. Znajdziemy tu przyjaźń, prawdziwą miłość, odwagę, honor i poświęcenie, jakim cechują się bohaterowie. To właśnie znaczenie tych wartości autor przekazuje czytelnikowi. Cervenak zaserwował nam lekturę, w której magia przeplata się z codziennością. Utwór także ukazuje nam jak narastało napięcie między dwoma religiami – chrześcijaństwem i wierzeniami pogańskimi – oraz jak z każdą chwilą nieuchronnie narastał konflikt.

„Bohatyr. Żelazy Kostur” to powieść, w której zarówno męska część czytelników znajdzie coś dla siebie – krew, szczęk mieczy, pojedynki, pościgi konne, pot i jęki rannych. Żeńska część natomiast może doszukać się bardziej duchowego przekazu – znaczenia prawdziwej miłości, przyjaźni, zaufania i odwagi. Lektura w sam raz dla każdego, kto ma ochotę poznać nieco słowiańskiej historii i mitologii. Wielowątkowość powieści sprawia, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Polecam wszystkim fanom fantastyki, którzy szukają czegoś nowego i nie boją się eksperymentować.

*** Isztar by isztarbooks.blogspot.com dla PB