Recenzja: Wędrówka przez Sen

Helena Hamilton ma bardzo ważną misję. Musi przekonać erynie, mitologiczne płaczki i zwiastunki nieszczęść, by uwolniły Sukcesorów od długu krwi i pozwoliły im zjednoczyć się we wspólnej walce. Helena, jako potomkini Domu Atrydzkiego, jest jedyną osobą, która może zejść do Podziemia, zwanego także Hadesem, aby wypełnić zadanie Wędrownego Tułacza. Im bardziej jednak zagłębia się w mroczny świat zmarłych, tym szybciej opada z sił i nawet nowo poznany, tajemniczy Orion, nie jest w stanie jej pomóc. Czy Helena wykona zadanie? Czy Sukcesorzy będą wolni i zmierzą się z bogami uwięzionymi na Olimpie? A wreszcie – jak potoczą się losy nastolatki uwięzionej pomiędzy miłością do Lucasa a zauroczeniem tajemniczym Orionem?

Wędrówka przez Sen to sequel powieści Josephine Angelini – Spętani przez Bogów. To historia współcześnie żyjącej dziewczyny, która odkrywa niespodziewanie, iż jest potomkinią Heleny Trojańskiej i ma w sobie krew bogów. Co więcej, to historia zakazanej miłości, walki o wolność i chęci odnalezienia własnego ja w mroku przeszłości i ograniczeń. Tak, przyznaję szczerze, że Spętani przez Bogów oczarowali mnie niezmiernie, dlatego z najszczerszą radością sięgnęłam po Wędrówkę przez Sen, choć opis drugiego tomu niespecjalnie mnie rozgrzewał. I okazało się, że poniekąd moje przeczucia były słuszne.

Spora cześć akcji Wędrówki dzieje się w Hadesie, podziemnym królestwie zmarłych, co znacznie dynamizuje historię i urozmaica wydarzenia. Duża dawka mitologii greckiej oraz odrobina historii starożytności sytuuje dzieło Angelini na wysokim szczeblu – nie jest to już tylko opowiastka z motywem paranormalnym, ale pełnowymiarowa powieść łącząca starożytność z teraźniejszością. I chyba na tym kończą się plusy dzieła Josephine.

Minusem będą m.in. dialogi pomiędzy bohaterami – choć język nie jest prostacki, lecz dostosowany do potrzeb czytelnika w każdym wieku, to rozmowy pomiędzy bohaterami stanowczo są zbyt proste. Momentami niektóre wypowiadane przez bohaterów kwestie były sztuczne, a innym razem infantylne, część rozmów nie trzymała się tematu, a przez to bohaterowie – którzy nie zapominajmy, są Sukcesorami, potomkami bogów – wcale nie wydawali się niebezpieczni albo tajemniczy.

Autorka największą uwagę czytelnika kieruje na misję Heleny i jej nieszczęśliwą miłość oraz na nowego bohatera – Oriona. Myślę, że zadanie głównej bohaterki i motyw schodzenia do Podziemia jest niezwykle interesujący i mógłby tak naprawdę stanowić jedyny wątek powieści, gdyby był dobrze dopracowany. W tym przypadku miałam jednak wrażenie, że przygody w Hadesie są jałowe jak ziemie królestwa zmarłych. Nie odczuwałam żadnego dreszczyku emocji, żadnej trwogi, żadnego dramatyzmu, który w najwyższym stopniu dodałby klimatu lekturze. Mimo, iż wyprawy powinny być niebezpieczne i tajemnicze, brakowało odpowiedniej atmosfery i zaskoczenia. Miało być mrocznie, a było… nudno.

Kolejną rzeczą, która mocno mnie zirytowała, był trójkącik miłosny. Wiem, że to wielu osobom może się podobać – motyw uchodzi za intrygujący i ma za zadanie dodać dziełu pikanterii, ale w tym wypadku okazał się całkowicie zbędny. Momentami mimowolnie porównywałam Helenę do Belli Swan – kto zna meyerowską sagę, na pewno także niechcący dojrzy podobieństwa w sytuacji tych dwóch bohaterek. I pomimo najszczerszych chęci, nie mogłam z siebie wykrzesać nawet jednego ciepłego uczucia względem nowo poznanego Oriona.

Myślę, że Wędrówka przez Sen byłaby książką doskonałą, gdyby autorka, zamiast mnożyć wątki poboczne, skupiła się na jednej kwestii i przede wszystkim nie wplatała w historię szablonowych rozwiązań (jak chociażby trójkącik miłosny, który teraz pojawia się w co drugiej powieści paranormal). Część pierwsza była zaskakująca, szalona, intrygująca i pełna świeżości – właśnie dzięki doskonale wplecionym motywom mitologicznym i zręcznej narracji – elementy te umieściły dzieło Angelini na liście najlepszych powieści młodzieżowych zeszłego roku. Niestety tom drugi nie dorównał poprzednikowi, a nawet mocno obniżył poziom – odgrzewane kotlety kiedyś muszą się skończyć i nawet trzymające w napięciu zakończenie nie pomoże sztampowemu dziełu wybić się ponad tłum. Patrząc przez pryzmat wielu powieści paranormalnych, które miałam okazję poznać, ta pozycja mnie rozczarowała, choć nie zniechęciła do sięgnięcia po kontynuację – wciąż jestem ciekawa, jak zakończy się historia Heleny Hamilton i jej przyjaciół. Niestety Wędrówka przez Sen otrzyma ode mnie tylko 3+/6 – myślę, że to wystarczająco wysoka ocena jak na tak niedopracowaną lekturę. Czasami bowiem dobry pomysł nie wystarczy, by porwać czytelnika!

**** Tirindeth by mybooksbytirindeth dla PB