Zapowiedź: Naznaczeni błękitem

Nazywam się Biały Róg, mam piętnaście lat i jestem Tkaczem Iluzji. To lepiej, niż być Obserwatorem, bo ludzie nie lubią, jak im zaglądać do głów. A ja mogę wymyślać różne rzeczy i wtedy się nie nudzę. Ten mag, co mnie sprawdzał, a potem dał tę księgę i szarfę, powiedział, że pewnie spełniło się marzenie mojego życia. A to nie jest prawda.

Potężny miraż utkany przez Białego Roga przed stu laty, dał mu akces do Kręgu Magów.

Jego legenda trwa, a na świat przychodzą kolejni naznaczeni błękitną szarfą i… kalectwem. Ponieważ każdy talent jest okupiony cierpieniem.

Głuchoniemy Kamyk, Nocny Śpiewak porośnięty długą sierścią, Jagoda albinoska, każdy boryka się z własną niedoskonałością, ucieka przeznaczeniu i szuka indywidualnej drogi.

Książka o dorastaniu i przyjaźni, która rozwija się wraz z przygodą.

Data wydania: 22 czerwca 2012

Wydawca: Fabryka Słów

Fragment

Biały Róg zaczerpnął tchu tak głęboko, aż zabolało go w płucach. Wysoka, barczysta postać chłopca skurczyła się i zmalała, pozbawiona iluzyjnej osłony skrywającej go przed wzrokiem obcych. Pot spływał mu po plecach. Wreszcie mógł sobie pozwolić na osłabienie uwagi napiętej jak struna od ponad dwóch godzin i ze zdumieniem stwierdził, że zaczyna się trząść jak liść na wietrze. To wprost niewiarygodne… sam w to jeszcze nie wierzył, ale jednak… dali się nabrać. Mistrzowie Kręgu, dorośli, doświadczeni mężczyźni… pozwolili się oszukać jak dzieci.

Nie, nie nosił się z zamiarem tego szalbierstwa. Po prostu tak się zdarzyło. Nienawidził, kiedy oczy ludzi błądziły po jego ułomnym ciele. Nawet ci, którzy usiłowali być mili i mówiąc do Roga, patrzyli mu w oczy, zawsze w końcu spuszczali wzrok niżej, tam gdzie znajdowały się (czy może “powinny znajdować się”) jego nogi. Los przeklął go jeszcze w łonie matki i w ten sposób pierworodny syn Fali i Dębowego przyszedł na świat z krótkimi, zniekształconymi, pozbawionymi czucia nóżkami. Całe życie polegał wyłącznie na rękach – natura, jakby usiłując wynagrodzić niedostatki dolnej połowy ciała, sprawiła, że barki i ramiona Białego Roga rozrosły się niewiarygodnie. Tak, był bardzo silny, lecz cóż z tego, skoro przez to wyglądał jeszcze bardziej dziwacznie? Pewnym ratunkiem stał się magiczny talent. Róg nauczył się chować za złudzeniem samego siebie, takim, jakim mógłby się stać, gdyby nie przekleństwo Losu.

Kiedy wszedł do izby, w której oczekiwali go wysłannicy Kręgu, zrozumiał, że najwidoczniej nie wiedzieli o jego kalectwie lub w nie nie uwierzyli. I właśnie wtedy, w nagłym olśnieniu podjął ryzyko oszustwa osób tak potężnych. Utrzymywał doskonały miraż ludzkiej postaci, jednocześnie wykonując polecenia przybyłego Tkacza Iluzji. Na Matkę Świata, ileż go to kosztowało, by te prościutkie wizerunki nie były za dobre! Nigdy by nie przypuszczał, że świadome robienie błędów jest tak trudne. Nie mógł zawalić tego zupełnie – aż wstrząsnął się na myśl o wściekłości ojca – lecz nie wolno mu było pokazać za wiele. Gdyby tamten mag domyślił się, ile chłopiec umie w rzeczywistości, Biały Róg nigdy już nie zobaczyłby Kozich Wzgórz.

Drzwi uchyliły się, a w szparze pojawił się ciekawski pyszczek Koziołka.

– Poszli sobie – zawiadomił brata malec. – Nie poczekali na ojca. Ooo… coś ty taki mokry?

Podszedł do Roga, patrząc ze zdumieniem na jego spocone czoło i wilgotne plamy na tunice.

– Nie chcieli cię wziąć? Przegrałeś? Nie dostałeś paska?

– Dostałem – Róg ściągnął ze stołu długi pas błękitnej materii.

Koziołek z fascynacją dotknął szarfy palcem i natychmiast go cofnął, jakby parzyła.

– Ale nie pójdziesz w świat z domu?

– Nie. Powiedzieli, że za mało umiem.

– Za mało? – powtórzył Koziołek z niebotycznym zdumieniem. Starszy brat w jego osobistej hierarchii stał niewiele niżej od surowego, wymagającego ojca, a ojciec natomiast był zbliżony do boga. Brwi dziecka ściągnęły się w zabawnym wyrazie głębokiego namysłu.

– To ty tak jakby do połowy przegrałeś, co, Róg…?

– Nie, mały. Ja wygrałem… do połowy.

 O autorce

Urodzona w Elblągu, mieszka w Gdańsku. Zodiakalny Strzelec. Jest pisarką, redaktorem i witreatorem czyli witrażystą, jak sama twierdzi, niekoniecznie w tej kolejności. Dwukrotna laureatka Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla, najbardziej prestiżowego wyróżnienia dla polskich twórców fantastyki (za opowiadania „Tkacz Iluzji” i „Błękit maga”) i zdobywczyni tytułu Twórca Roku przyznanego jej przez Śląski Klub Fantastyki. Autorka czterech powieści i kilkunastu opowiadań. Nie przepada za smutnymi zakończeniami, woli się pośmiać. Nawet do tekstu o ogólnie dramatycznej wymowie potrafi wetknąć szczyptę humoru, gdyż – jak sama mówi – życie nie składa się z samych tragedii. Jej teksty dotąd przekładano na języki: czeski, słowacki, litewski, angielski i rosyjski. Uzależniona od książek. Kolekcjonuje stare wydania klasycznej literatury dla dzieci i całkiem sporo ma do powiedzenia na jej temat (skończyła Studium Nauczycielskie na kierunku wychowania przedszkolnego). Wielbicielka kotów, stylu fun gothic i secesji. Nie znosi chamstwa, ślepego fanatyzmu, dyskusji politycznych oraz brazylijskich seriali.

Hobby: prace ręczne, grafika tradycyjna i komputerowa oraz pisanie fanfiction.

Homo interneticus, żywi się kawą, a na ramieniu ma różę i wąża.