Recenzja przedpremierowa: Nadciąga Burza

Gałęzie i korzenie drzewa genealogicznego naszej rodziny splątane są z wieloma innymi drzewami królewskich rodów i, podobnie jak większość roślin w owym mrocznym lesie, skażone złem.
Petersburg. Rok 1888. Krwawi słudzy Ciemności dążą do obalenia cara. Z dnia na dzień mroczny sekret Kateriny Aleksandrownej, umiejętność ożywiania zmarłych, zaczyna ściągać uwagę tych, których zainteresowania powinna za wszelką cenę unikać.
Nadchodzi czas, w którym młodziutka Księżna Oldenburga musi opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu… To wybór umysłu, ale i serca. Ofiarowanemu albo chłodnemu carewiczowi Jurijowi, albo zabójczo przystojnemu księciu Danile, dziedzicowi tronu vladików z owianej przerażającymi opowieściami Czarnogóry.
Tego wieczoru śmierć zatańczy pośród nas.

Nekromancja to forma praktyk magicznych pozwalająca na przyzywanie cieni zmarłych. Ta zakazana praktyka po raz pierwszy opisana została w Biblii, a w literaturze fantastycznej pod tym pojęciem znajdziemy również ożywianie ludzkich zwłok. Jedni uważają ją za dar, inni zaś za przekleństwo. Jak traktować tę ”umiejętność”? I jak sobie z nią radzić? Więcej dowiecie się czytając najnowszą powieść wydaną nakładem wydawnictwa Fabryka Słów – Nadciąga Burza.

Katerina Aleksandrowa jest ledwie nastoletnią księżną Oldenburga. Uczęszcza do szkoły dla wysoko urodzonych panien w Smolnym. Dziewczyna skrywa mroczny sekret, który po ujawnieniu może doprowadzić do nie lada zamieszania. Jej marzeniem jest studiowanie medycyny, jednak car zakazał, aby takie nauki pobierały dziewczęta, co bardzo krzyżuje plany naszej bohaterki. Ogólnie przyjętą normą jest fakt, iż dobrze urodzone panny powinny wyjść za mąż za jak najbardziej wpływowego mężczyznę i zajmować się domem i dziećmi. Tak też uważa matka Katii, próbując zeswatać ją z czarnogórskim księciem Danilem. Jednak ów książę również skrywa tajemnicę swej egzystencji. Postacią, która ma ogromny wpływ na rozwój wydarzeń jest także carewicz Jurij. Dżentelmen w każdym calu, który szczyci się powodzeniem wśród żeńskiej części śmietanki towarzyskiej i to nie tylko Rosji. Obaj panowie toczą walkę między sobą o dominację oraz, jak się później okazuje, o względy Katariny. Muszę przyznać, że zwyciężył mój faworyt – a przynajmniej częściowo.

„Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.”
Ew. św. Jana 3,19

Akcja rozgrywa się w carskiej Rosji w roku 1888. Jednak na chwilę przenosimy się pod Czarną Górę do Cetyni. Region mroźnych i długich zim oraz krótkiego i niezbyt ciepłego lata, jest przedstawiony w piękny i plastyczny sposób. Autorka posługuje się bardzo sugestywnymi zwrotami, które sprawiają że czytelnik czuje na skórze mroźny powiew rosyjskiego wiatru. Szkoła, w której uczą się dziewczęta, również przedstawiona jest w ciekawy sposób. Czytając rzeczowe opisy odnosi się wrażenie przebywania z bohaterami w miejscach, w których oni się znajdują. Bardzo ciekawie przedstawione są stroje dziewcząt, które co rusz bawią się na innym balu. Jedynym niedociągnięciem, moim zdaniem, był język, jakim posługiwały się bohaterki. Katia mówi, że uczy się francuskiego, łaciny – to jest w porządku, ale w innym miejscu jest mowa, że (choć jest rodzoną Rosjanką) na co dzień posługują się … angielskim. To trochę mi tutaj nie pasowało, autorka mogła pozostać przy języku rosyjskim, nie wdawać się w szczegóły, że bohaterce „łatwiej jest rozmawiać po angielsku” – oczywiście z innymi Rosjanami. W efekcie końcowym nie przeszkadzało to aż tak bardzo, jednak za tę wpadkę daję minusa.

Styl autorki jest bardzo czytelny. Stosując proste zwroty i słowa, wprowadza nas w świat szeleszczących sukien i dobrych manier. Akcja nie nuży czytelnika, a opisy są treściwe. W fabule znajdziemy momenty bardzo zaskakujące, które – o ile to możliwe – jeszcze bardziej zachęcą do dalszego poznania losów bohaterów. Dodatkowo wszechobecna intryga dodaje powieści smaku, a zgrabny zabieg wplecenia nadnaturalnych istot sprawia, że wszystko jest na miejscu. Całość tworzy spójną historię. Robin bardzo ciekawie przedstawiła drzewa genealogiczne niektórych rodów, świetnie widać sieć odwiecznie knutych intryg i spisków. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Katariny oraz narratora wszechwiedzącego. Zgrabne przeskoki między narracjami nie wprowadzają zamieszania.

„Tego wieczoru Śmierc zatańczy pośród nas.”

Okładka jest ładna, choć myślę, że można było stworzyć coś bardziej oryginalnego. Podobają mi się jednak zimne, niebieskie barwy oraz biel w tle. Dziewczyna na okładce w zimowym stroju również pasuje do fabuły.

Komu mogę polecić książkę Robin Bridges? Z pewnością fankom romansu w dziewiętnastowiecznym anturażu. Jeżeli szukacie intryg, które nie mają końca lub ciekawego wplecenia fantastycznych istot w fabułę, także nie będziecie zawiedzeni. Nadciąga Burza otwiera trylogię o Katarzynie, opowiadając o sile miłości, o obowiązkach wobec najbliższych, ale i nie tylko oraz o dążeniu do postawionego sobie celu, z którego nie warto pochopnie rezygnować. Oceniając powieść wystawiam 4,5/6, z pewnością sięgnę po kolejne części i mam szczerą nadzieję, że autorka zaskoczy mnie jeszcze nie jednym.

 * * * Isztar by isztarbooks.blogspot.com dla PB