Recenzja: Bezwzględna

Autorzy książek o tematyce steampunkowej zwykle mają duże pole do popisu – jest to gatunek, w którym wiele ścieżek nie zostało jeszcze odkrytych, sprawiając, że od książek czuć woń nowego pomysłu, a nie czegoś, z czym czytelnik spotkał się już wiele razy. Steampunk jest gatunkiem niesamowitym, łączy nowoczesne urządzenia z przeszłością. I to jest właśnie powodem, dlaczego ma tak liczne grono fanów.

Alexii nie dane jest odpoczywać w ósmym miesiącu ciąży. Podejmuje decyzję, że jej nienarodzone dziecko zostanie adoptowane przez lorda Akeldamę, by ochronić je przed niebezpieczeństwem. Przez przypadek spotyka ducha, który informuje ją o zamachu na królową Wiktorię. Bezduszna nie może zignorować tej pogróżki. Zaczyna węszyć i to nie podoba się niektórym osobom. Do tego na głowie ma jeszcze przeprowadzkę watahy Woolsey – z Woolsey do Londynu, do domu sąsiadującego z posiadłością lorda Akeldamy oraz siostrę, która przyłącza się do walki o prawa kobiet i madame Lefoux, która stworzyła potwora. Życie Alexii nie jest łatwe.

Książki Gail Carriger wydają się być dość niepozorne, ot giną wśród natłoku książek fantastycznych i romansów paranormalnych. Ale w większości przypadków każdy, kto po nie sięgnie nie żałuje, i ja także nie żałowałam. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że właśnie skończyłam część czwartą – Bezwzględną.

Język jest stylizowany na taki, jakiego prawdopodobnie używano w dziewiętnastym wieku, i doskonale wprowadza w nastrój tamtych czasów, którego z pewnością nie mogę nazwać radosnym. Pokusiłabym się bardziej o stwierdzenie, że to były niezwykle ponure i mroczne czasy, gdzie niebezpieczeństwo czaiło się na każdym kroku. To czasy wytwornych sukien, zadziwiających wynalazków i szalonych naukowców.

Kreacja bohaterów jest rzeczą absolutnie genialną, niejeden autor powinien przyjrzeć się postaciom stworzonym przez panią Carriger, by wiedzieć, jaki ma być idealny bohater. No właśnie, jaki? Dowcipny, z ciętym językiem, niebanalnymi pomysłami, rozległą wyobraźnią i być może ze zdolnością łatwego pakowania się w kłopoty. Taka właśnie jest Alexia Maccon, i to czyni ją jedną z moich ulubionych bohaterek z literatury.

Bezwzględna sprawiła, że niezliczoną ilość razy parskałam niekontrolowanym śmiechem, lub po prostu dziwnie się uśmiechałam w kierunku książki. To nie lada umiejętność, by zainteresować czytelnika, a tym bardziej wciągnąć go w historię, i sprawić, że będzie odczuwać emocje podobne do tych, które odczuwają bohaterowie.

Podsumowując, autorka wykonała kawał dobrej roboty, sprawiając, że Bezwzględna nie ustępuje niczym poprzednim częściom z serii. Łączy w sobie oryginalnych bohaterów, wartką akcję, wspaniały język i wszystkie trzy rodzaje komizmu. Jak najbardziej polecam zapoznanie się z serią i czekam na wiadomości o części następnej, której, tak na marginesie, już nie mogę się doczekać. Stawiam pełną 5 i liczę, że Ci, którzy jeszcze nie mieli styczności z twórczością Gail Carriger zmienią to. Gail Carriger się to udało.

**** Sihhinne by wsrod-ksiazek dla PB