Recenzja: Anielski ogień

,,-Kocham Cię, Ellie – wyszeptał, muskając oddechem moją skórę, a gdzieś we mnie coś się gwałtownie załamało. – Boże, zawsze cię kochałem.”

Nie będę ukrywać, że gatunek paranormal romance nie jest mi obcy, czy że odstraszają mnie od niego pełne romantycznego wzdychania sceny. Przeciwnie, bardzo lubię sięgać po  tego typu pozycje i cały czas staram się śledzić wszystkie nowinki. Nie udaje mi się oczywiście czytać wszystkiego, ale naprawdę bardzo się staram. Gdy dowiedziałam się o premierze książki „Anielski ogień” autorstwa Courtney Allison Molton, postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o lekturze, którą prezentował intrygujący opis: „Jest silna. Jest wojownicza. Tylko ona może uratować świat.”  Ciekawe, prawda? Czy rzeczywiście prezentująca się na okładce rudowłosa dziewczyna owiana nutką tajemnicy i grozy jest właśnie taka? Czy książka wyróżnia się wśród masy innych romansideł, które kuszą czytelnika ponętnymi opisami? Aby to sprawdzić usiadłam wygodnie w fotelu i zatopiłam się w obcy mi świat…

Czy ktoś w ogóle lubi nieprzyjemne sny? No właśnie, chyba nikt, jednak niestety czasem trzeba się z nimi zmierzyć. Główna bohaterka – Ellie – zmaga się od dłuższego czasu z koszmarami, w których walczy  z czyhającymi na nią strasznymi potworami. Pewnego dnia spotyka chłopaka o imieniu Will, którego twarz nieodparcie jej kogoś przypomina. Zaczynają mieć miejsce dziwne wydarzenia, dziewczyna ma wrażenie, że to kolejne wizje, jednak rzeczywistość jest inna. Nie mogę w tym przypadku zdradzać za wiele, gdyż zepsułabym Wam całą radość, jaką będzie odkrywanie późniejszych zawiłych sytuacji. Napomnę jeszcze jedynie, że Ellie czeka wiele ciekawych przygód i nasączonych romantyzmem perypetii. Jest co śledzić i podziwiać!

Na początku książki  Ellie to doskonały przykład współczesnej nastolatki. Zakupy, imprezy, kłopoty w szkole, wypady do kina i innych miejsc z przyjaciółkami nie są jej wcale obce. Oczywiście może sobie na to pozwolić, gdyż grubość portfela rodziny nie pozostawia czytelnikowi żadnych wątpliwości. Nie da się ukryć, że dziewczyna jest rozpieszczona, niedojrzała i ma naprawdę wiele luzu, a nawet zbyt wiele. Jednak wraz z rozwijaniem się akcji Ellie pokazuje swoje inne oblicze, swoje drugie „ja”. Podczas walk z  kosiarzami i przeciwnościami losu, dziewczyna udowadnia swoją siłę i budzącą zachwyt odwagę. Nie da się jednak ukryć, że swoją metamorfozę zawdzięcza w dużym stopniu niezwykłemu chłopakowi, który jest równie pomocny, co przystojny. Bohaterowie są dużym plusem.

Muszę przyznać, że podobała mi się fabuła książki, która podczas czytania coraz bardziej się rozwijała. Cały czas mają miejsce nowe i zaskakujące wydarzenia, akcja toczy się dość sprawnie i szybko. Choć historia jest banalna i przewidywalna (oj, było takich), została jednak trafnie przedstawiona i może naprawdę wciągnąć. Podczas czytania można się nieźle rozmarzyć. Pod tym względem nie mam innych zarzutów.

Świat przedstawiony jest wspaniały i dość oryginalny. Dzięki interesującym opisom szybko zaaklimatyzowałam się w otaczającej bohaterów przestrzeni. Lektura skrywa sporo mrocznych scen i nieprzewidywalnych potworów, a obrazy, które wykreowała bohaterka są intrygujące i zachęcają do dalszego poznawania. Czytając, nasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, co daje dużą dawkę niesamowitych wrażeń i emocji.  Różnorodność miejsc budzi pozytywny niedosyt. Świat przedstawiony jest kluczem do sukcesu, a w tym wypadku trafność otoczeń była doskonała. Z miłą chęcią przebywałabym w nim z całą znajomą paczką bohaterów. Chciałoby się zostać tam dłużej… Brawo!

Język książki jest młodzieżowy, czyta się swobodnie i z dużą  lekkością, co doskonale utożsamia się z bohaterami. Nie doszukałam się żadnych błędów, więc to dodatkowy plus.

Courtney Allison Moulton, autorka powieści ,,Anielski ogień”, urodziła się w Teksasie, a mieszka w Michigan, gdzie pracuje jako fotograf. Cały swój wolny czas poświęca na jazdę konną i udział w pokazach koni.  Od zawsze lubiła czytać o starożytnych mitologiach, studiować wymarłe języki i opowiadać straszne a zarazem romantyczne historie.

Książkę, którą serwuje nam wydawnictwo Bukowy Las, polecam oczywiście fanom paranormal romance i wszelkiego rodzaju romansideł. Ogółem książka „Anielski ogień” to dobra pozycja na zanurzenie się w innym świecie i odpoczynek. Przy jej czytaniu można się doskonale zrelaksować i ochłonąć od bieżących wydarzeń. Mimo kilku zgrzytów (przede wszystkim schematyczności), podobała mi się i czuję, że przeznaczony na nią czas był niezłym pomysłem. Dostarczyła mi wielu emocji, a to bardzo sobie cenię. Opis na okładce się sprawdził, a to odpadkowy plus.  W punktacji od 0-6, stawiam lekturze zasłużone 4.

**** wiarygodna dla PB

Praca bierze udział w programie KzaP