Recenzja: Córka Łowcy Demonów

W roku 2018 społeczeństwem rządziły kłótnie. Cywilizacja zaczyna upadać, a ten niefortunny moment wykorzystują demony, które chcą opanować świat. Ludzie są wobec nich bezbronni. I wtedy do akcji wkraczają Łowcy Demonów – grupa doskonale przeszkolonych i wyspecjalizowanych ludzi gotowych w każdym momencie ruszyć szarżą na dowolnego demona i pokonać go. Teoretycznie, bo w praktyce nie zawsze udaje się podłego, irytującego demona okiełznać, a wtedy kończy się to niemałą katastrofą.

Riley Blackthorne pracuje dla Łowców Demonów, ponieważ jej ambicją jest pokazanie, że córka legendarnego łowcy demonów, Paula Blackthorna jest w stanie mu dorównaći stać się tak samo silną, jak on. Gildia jest niechętna by przyjąć ją w swoje szeregi – nigdy nie było w nich kobiety, i nie zaprzeczajmy, jest to dla niektórych zupełna nowość. W szczególności, że jedna z ważniejszych osób w Gildii myśli bardzo staroświecko i bardzo chętnie pozbyłaby się dziewczyny.

Naprawdę ciężko jest autorowi wymyślić coś oryginalnego i przelać pomysł na papier tak, aby nic nie zgrzytało. Aby bohaterowie byli w miarę realni, aby nie było luk w fabule, a narracja wprowadzała czytelnika w nastrój adekwatny do fabuły. Nie mogę powiedzieć, że Janie Oliver udało się to w stu procentach, ale nie mogę też stwierdzić, że jej książka Córka Łowcy Demonów jest gniotem. W moim rankingu ta książka plasuje się całkiem wysoko, a akcja pozostała w mojej głowie i na razie nie chce jej opuścić.

Autorka zgrabnie opisuje wydarzenia zasiewając w czytelniku niepewność, w stosunku do dalszych wydarzeń, czyniąc książkę coraz bardziej nieprzewidywalną, ale i zarazem wciągającą. Sytuacje następują po sobie i nie pozwalają odetchnąć nawet na moment, zmuszając tym samym do dalszego czytania. Niewątpliwą zaletą tej książki jest właśnie narracja, która sprawia, że od pierwszej strony zostajemy wciągnięci do świata Riley i przez następne 395 stron nie za bardzo mamy jak się oderwać.

Córka Łowcy Demonów, może i nie jest arcydziełem, ale na pewno jest bardzo przyjemną lekturą. Czyta się ją szybko, choć oczywiście nie znaczy to, że nie dostrzega się pewnych niezgodności. Książka wciągnęła mnie i wiem, że zostanie w mojej pamięci na dłużej, jako interesująca, ale nie wymagająca powieść na wolny wieczór, służąca jako droga ucieczki od codziennych problemów. Stawiam 4+ i czekam na następną część – autorka mnie zaciekawiła i zasiała w mojej głowie kilka pytań, na które, mam nadzieję, znajdę odpowiedź w następnych częściach. Polecam fanom romansów paranormalnych i osobom, które chcą się zrelaksować przy lekkiej książce.

 ****Sihhinne by wsrod-ksiazek dla PB