Recenzja: W ogniu uczuć – Nalini Singh

Przyzwyczajona do zimnej Ciszy, Faith NightStar nagle zaczyna być torturowana mrocznymi wizjami krwi i morderstwa. To zły znak dla każdego, ale jeszcze gorszy dla Faith, J-Psi z wysoce pożądaną umiejętnością przewidywania przyszłości. Wizje ukazują jej coś jeszcze bardziej niepokojącego – bolesną potrzebę… rozkoszną przyjemność. Lecz tak jak one są potężne, tak kruchy jest jej umysł i emocje, których pragnie doświadczyć. Mogą oznaczać jej koniec.

Jasnowidzenie to umiejętność, która może być jednocześnie darem i przekleństwem. Pomyślicie ”jakim przekleństwem, przecież możliwość ujrzenia tego, co się dopiero wydarzy jest czymś czego pragnie prawie każdy”. No właśnie – prawie! Otóż ktoś, kto zna wartość nieświadomości, niewiedzy – wiedza bowiem, może być destrukcyjna – nie wybiega myślami daleko w przyszłość. Oczywiście ważne jest to, aby myśleć o naszej przyszłości jako o czymś, co nastąpi i warto mieć plan, w którym uwzględnimy nasze cele – nie chodzi jednak o żadne konkretne sytuacje, wydarzenia poprzez zmianę których, możemy zniweczyć cały nas dotychczasowy plan. Przeznaczenia nie warto zmieniać, gdyż może ono okazać się lepsze niż na początku nam się wydawało – tak, jak było to w przypadku Faith.

Twórczość Nalini Singh – pisarki z Nowej Zelandii – nie jest obca fanom romansów paranormalnych. Znana z takich dzieł jak Krew Aniołów czy Pocałunek Archanioła (obie książki to seria Łowca Gildii), teraz pisze kolejną serię, a W ogniu uczuć to już druga jej część.

 „Ona jest jak motyl wydostający się z kokonu.”

Faith, J-Psi, jest szanowana, bogata i piękna – jednym słowem ma wszystko, czego można zapragnąć. Jednak to tylko pozory, złota klatka, w której jest zamknięta i odizolowana od świata zewnętrznego. Od dzieciństwa szkolona do ważnych zadań, a przy okazji wmawiano jej, że z wiekiem stanie się niestabilna i zatraci się w obłędzie. Jednak ona powoli dusi się w zamknięciu. Pragnie czegoś więcej. Pewnego dnia jej dar podpowiada jej, aby zrobiła coś co jest niedopuszczalne, ale instynkt bierze górę i Faith spotyka na swej drodze Vaughna. Bohaterka, która nie powinna odczuwać niczego, na kolejnych stronach powieści okrywa różne emocje, których do tej pory nie miała możliwości poznać. Z każdą kolejną sytuacją zmuszana jest do niewiarygodnego wysiłku zarówno psychicznego jak i fizycznego, a to sprawia, że czasem … traci przytomność.

Vaughn zaś to zmiennokształtny, któremu bliżej do bestii czającej się pod ludzką powłoką niż do jego ludzkiego odpowiednika. Bezwzględny jaguar, którego pasją jest polowanie na kolejne, niczego nieświadome ofiary. Z trudem panuje nad swoim zwierzęciem, ale w momencie, gdy w jego życiu pojawia się kobieta, coś w nim się uspokaja.

Reszta bohaterów powieści, to głównie osoby, które poznaliśmy w poprzedniej części serii – W niewoli zmysłów [recenzja], choć pojawia się kilka nowych postaci jak: ojciec Faith, czy też jej siostra, przez którą rozpoczęło się szaleństwo związane z jej makabrycznymi wizjami, lub mordercy który jest złem ucieleśnionym.

Akcja powieści jest bardzo szybka, koncentrując się na głównej bohaterce, a momentami zwalniając pozwala na chwilowe odetchnięcie od natłoku zdarzeń. Fabuła jest prosta i nieskomplikowana – ucieczka z zamknięcia oraz próba przeżycia poza Siecią to główne zadania, na których skoncentrowana jest powieść. Niemniej fabuła jest niezwykle wciągająca, gdyż bardzo łatwo wczuć się w konkretne sytuacje. Prosty i bardzo plastyczny język pozwala na bezproblemowe zrozumienie przekazu autorki. Narrator trzecioosobowy wyraziście opisuje emocje, które targają bohaterami.

 „Mów dziecku coś wystarczająco często, a zacznie w to wierzyć.”

Uniwersum, jakie stworzyła autorka, jest dopracowane w każdym szczególe. Niełatwa struktura społeczna oraz powiązania między konkretnymi osobami i instytucjami urozmaicają powieść. Wizja sieci łączących umysły jest bardzo ciekawa i mam nadzieję, że autorka w kolejnych częściach będzie ją jeszcze rozwijać.

Nie mogę pominąć oceny oprawy graficznej. Zauroczona byłam już poprzednim tomem, a teraz jestem zachwycona. Mężczyzna o wyzywającym spojrzeniu dziwnych, niebezpiecznych oczu jest diabelnie seksowny. Obie książki, leżąc obok siebie, wyglądają świetnie, a na półce w księgarni z pewnością zwrócą na siebie uwagę żeńskiej części czytelniczek. Czarne tło, na którym widnieje tytuł w kolorze jaskrawej czerwieni, świetnie komponuje się zresztą. Okładka zasługuje na najwyższe pochwały.

… lecz wiedział, że jedynie czas może uleczyć te rany. Chociaż nigdy nie znikną, zmienią się w blizny, i to było w porządku, ponieważ blizny czynią ludzi silniejszymi.”

Romans paranormalny to temat, który przerabiany był już wielokrotnie. Utarte schematy sprawiają, że takie książki nie ekscytują czytelnika, jak to było początkowo. Mimo, że W ogniu uczuć to właśnie historia z tego gatunku, nie mogę powiedzieć o niej „nudna”, czy też „bez polotu” – to książka, która oczaruje czytelnika swoimi słowami. Książka, dzięki której oderwanie się od rzeczywistości nie sprawia żadnego problemu. Książka, która powoduje szybsze bicie serca u kobiet. A przede wszystkim książka opowiadająca o sile miłości, o zaufaniu oraz o oddaniu. Polecam wszystkim czytelniczkom, powieść spodoba się każdej kobiecie bez wyjątku (choć polecałabym szczególnie nieco starszej grupie odbiorców). Fani istot paranormalnych (przede wszystkim chodzi tu o zmiennokształtnych) także powinni być zadowoleni. Polecam każdemu, kto chce poznać siłę uczuć oraz wzajemnego zaufania. Oceniam na 5.5/6, i z ogromną niecierpliwością czekam na kolejne części serii, bowiem nie wyobrażam sobie tego, iż mogłabym przegapić tak dobrą historię.

****Isztar  by isztarbook dla PB