Recenzja: Syn Neptuna – Rick Riordan

W Śmierci nie ma miejsca na sprawiedliwość

Bogowie i herosi, starożytny Rzym i starożytna Grecja, cyklopi, centaury, Cerber, fauny, oraz legiony wojowników – czy to wszystko można połączyć w spójną całość? Czy jest jakiś element wspólny, łączący wszystkie te słowa? Chociaż z pozoru znalezienie takiego elementu wydaje się trudnym zadaniem, komuś się to udało. Tą osobą jest nikt inny, jak Rick Riordan.

Twórca serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy wzbudził ogromne zamieszanie na rynku wydawniczym. Czytelnicy, którzy zapoznali się z pierwszymi tomami autorstwa Riordana, wręcz oszaleli na punkcie tej serii. Autor nie spoczął na laurach i podarował czytelnikom kolejną serię, która jest osadzona w podobnych realiach – a jest nią seria Olimpijscy herosi.

 

PERCY MA ZAMĘT W GŁOWIE. Budzi się z długiego snu i nie pamięta zbyt wiele poza własnym imieniem. Nie odzyskuje pamięci nawet wówczas, gdy wilczyca Lupa mówi mu, że jest półbogiem, i uczy go władania magicznym mieczem. Odbywa wędrówkę, podczas której musi pokonać wiele potworów, i w końcu trafia do obozu herosów… ale i tutaj niczego sobie nie przypomina. Pamięta tylko jeszcze jedno imię: Annabeth.
HAZEL POWRÓCIŁA Z TAMTEGO ŚWIATA. W poprzednim życiu starała się być posłuszną córką, choć jej matka wykorzystywała szczególny „dar” córki, by zaspokoić swoją chciwość. Kiedy więc tajemniczy Głos opętał matkę i jej ustami nakazał użyć owego „daru”, by obudzić wielkie zło, Hazel zbyt późno zdobyła się na odwagę, by mu się sprzeciwić. Na skutek jej błędu zagrożone są losy całego świata. Teraz Hazel marzy tylko o tym, by uciec od tego wszystkiego na zaczarowanym koniu, który pojawia się w jej snach.
FRANK JEST NIEZDARĄ. Choć jego babcia twierdzi, że ich przodkowie byli potężnymi bohaterami, a on sam może się stać, kim tylko zechce, Frankowi nie jest łatwo w to uwierzyć. Nie wie nawet, kim jest jego ojciec. Ma nadzieję, że okaże się nim Apollo, bo strzelanie z łuku to jedyne, w czym chłopak jest dobry – choć nie aż tak dobry, by odnosić sukcesy w obozowych manewrach. Wstydzi się swojej niezdarności, zwłaszcza w towarzystwie Hazel, najbliższej przyjaciółki. To właśnie jej postanawia powierzyć swój największy sekret.

Dla niektórych Syn Neptuna to ponowne spotkanie z herosami, którzy walczą z siłami zła. Percy, Hazel i Frank, trójka bohaterów, których początkowo łączy niewiele (prócz tego, że wszyscy troje to półbogowie), z czasem stają się bardzo bliskimi przyjaciółmi, a to za sprawą splotu pewnych wydarzeń. Zostaje im powierzona misja, lecz jest jeden haczyk – misja jest praktycznie niewykonalna, tylko cud może sprawić, że wyjdą z niej cało. Każdy z tych bohaterów posiada jakieś szczególne zdolności, które nie zawsze pomagały im w życiu. Percy cechuje się lojalnością wobec przyjaciół, Hazel ma waleczne serce, a Frank – no cóż – początkowo niezdarny, niczym słoń w składzie porcelany, wykazuje się bohaterskim sercem. Wszyscy skrywają tajemnice, które po wyjawieniu ich mogą całkowicie pogrążyć lub wynieść na piedestał. Przedstawiona trójka to główni bohaterowie powieści, ale poza nimi są jeszcze całe kohorty rzymskich legionistów, Amazonki, cyklopi oraz nieprzebrane siły wroga. Autor kreując postaci, które spotykamy na kartach utworu, wykazał się niezwykłą wyobraźnią.

Fabuła jest bardzo prosta. Trójka wybrańców musi stawić czoła straszliwemu wrogowi, na swej drodze napotykając niezliczone przeszkody. Powieść obfituje w kilka dosyć ciekawych i poniekąd zaskakujących zwrotów akcji. Język powieści jest przystępny, prosty i zrozumiały, a przede wszystkim skierowany do młodego czytelnika. Książkę napisano barwnymi i plastycznymi słowami, przez co czyta się ją szybko. Narracja trzecioosobowa jest tutaj trafną metodą opowiadania historii. Nie mogę nie wspomnieć o wszechobecnym humorze, który sprawił, że momentami nie potrafiłam powstrzymać szerokiego uśmiechu.

Na początku miałam mały problem z wczuciem się w sytuację bohaterów, może powodem tego jest fakt, iż nie miałam okazji przeczytać poprzedniego tomu. Jednak po ok. 150 stronach nie miałam już najmniejszych problemów w postawieniu się na miejscu bohaterów i razem z nimi przeżywałam kolejne przygody.

 „Nie trać nadziei, Frank. Tęcze to zawsze znaki nadziei.”

Bardzo mile zaskoczyła mnie interpretacja oraz przedstawienie przez autora bogów oraz bogiń. Mity greckie i rzymskie są znane czytelnikom, już we wczesnych latach szkolnych jesteśmy zapoznawani z ówczesnymi wierzeniami – ale Riordan serwuje nam coś więcej, niż “suche” opowiastki. Autor bardzo zręcznie opisuje poszczególnych bogów, przez co niezwykle łatwo ich sobie zwizualizować.

Okładka świetnie oddaje jedną ze scen z utworu. Po bliższym przyjrzeniu się dostrzegamy wiele szczegółów, których na pierwszy rzut oka nie zauważamy. Duża, wyraźna czcionka tytułowa przyciąga wzrok. Kolorystyka jest trafnie dobrana, nie kontrastująca, ale wyraźna.

Syn Neptuna to nie tylko opowieść o kilku herosach, którzy walczą w obronie świata – to opowieść o sile przyjaźni, o wzajemnym zaufaniu oraz o tym, jak wiele zależy od nas samych, a jak niewiele trzeba, aby zmienić przeznaczenie. Rick Riordan napisał powieść, która przypadnie do gustu wielbicielom starożytnych mitów, szczególnie greckich i rzymskich. Wielbiciele fantastyki też znajdą tu coś dla siebie, choć nie jest to typowe fantasy. Delikatne uczucie rodzące się między bohaterami zadowoli żeńską część czytelników. Oceniając utwór wystawiam mocne 4+/6, i jeżeli tylko będę miała taką okazję, to sięgnę po kontynuację.

 dla PB Isztar by http://isztarbooks.blogspot.com/