Recenzja: Tajemnice Skyle

Mori Sedun, zafascynowana niezwykłą atmosferą wyspy Skyle, postanawia na niej zamieszkać, co staje się przyczyną kłótni i niemalże zerwania z Darkiem Holmanem. Mori dołącza do zespołu tancerek, próbując jednocześnie zgłębić tajemnice, jakich pełna jest wyspa. Ma przeczucie, że większość z nich wiąże się z Corredo – krainą, za którą nieustannie tęskni. Zagadki mnożą się na każdym kroku. Dlaczego jasnowłose kobiety nie mogą brać udziału w występach tanecznych? Kim była tajemnicza królowa Lairn? Skąd biorą się niezwykłe uzdolnienia niektórych wyspiarzy? Czy występujące w miejscowych legendach Świetliste Istoty naprawdę istniały? A jeśli tak – skąd przybyły? Wszystko to bardzo zajmuje Mori i pomaga choć na chwilę zapomnieć o konflikcie z Darkiem, który wyruszył na niebezpieczną wyprawę archeologiczną do tajemniczych ruin zagrzebanych pod piaskami pustyni w pobliżu oazy Vadi-Kadal.

Tajemnica – jedna z kilku rzeczy w książce, która sprawia, że chętnie czytamy daną powieść. Chęć odkrywania kolejnych sekretów angażuje czytelnika, który z każdą stroną zagłębia się w lekturę. Im bardziej owe sekrety są zawiłe i mroczne, tym silniej chcemy je rozwiązać. Jeśli do tego dołożymy Istoty Światła, Corredo, królową Lairn oraz wyspę Skyle, którą owiewa największa z tajemnic – otrzymujemy niezwykły świat pełen niewiadomych.

Tajemnica Skyle to już druga powieść polskiej autorki, Agnieszki Grzelak, po jaką miałam przyjemność sięgnąć. Po lekturze Szkoły LaOry byłam tak mile zaskoczona, że błyskawicznie zabrałam się za lekturę kolejnej książki tej autorki.

I tym razem bohaterkami są w większości te same postaci, co poprzednio. Mori Sedun, LaOra, Szklarka, Darek Holman czy księżna Argreda – bohaterki z charakterem; takie, które sprawiają, że czytelnik chętnie poznaje ich perypetie, niebywale łatwe do polubienia (ale z pewnymi wyjątkami…). Poznajemy także inne postacie, które są bardzo ciekawe i zagadkowe. Fren – o niezwykłych zdolnościach, Tarben – mieszkająca, prawdopodobnie, w zamku mitycznej królowej, czy też Coln, który drwi ze wszystkich dookoła. Dodatkowo postacie drugoplanowe zapewniają urozmaicenie swoimi charakterami.

Moją uwagę zwróciły tajemnicze Istoty Światła. Od samego początku zastanawiało mnie, kim oni są, skąd przybywają oraz jak wyglądają? Przewijają się przez całą powieść, przez co nie sposób o nich zapomnieć.

Oprócz bohaterów autorka poświęciła wiele uwagi otoczeniu, w jakim przyszło im żyć – nie spodziewajcie się jednak długich, nudnych opisów – tego tu nie ma. To, co dostajemy, to tak obrazowy opis uniwersum, że dech w piersi zapiera. Pani Grzelak zgrabnie operuje słowem, dzięki czemu czytając opisy pięknych kolorowych ogrodów oraz niezwykłych widoków, czytelnik czuje zapach kwiatów, oczami wyobraźni widzi ferie barw, czuje zapach deszczu…

Styl autorki jest bardzo przystępny dla czytelnika w każdym wieku. Łatwo wczuć się w opisywane sytuacje. Mimo, że fabuła jest wielowątkowa, czytelnik bez najmniejszych problemów jest w stanie szybko odnaleźć się w sytuacji. Autorka stworzyła ciekawe legendy oraz mity, na których opiera się kultura tamtejszej społeczności.

Okładka powieści nie jest zbyt oryginalna, a jednak jest w stanie zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika. Pięknie przedstawiona zatoka, nad którą powoli zaczyna zbierać się mgła, wyraźny tytuł napisany piękną czcionką to elementy tworzące bardzo nastrojową oprawę.

Powieść polecam przede wszystkim tym, którzy w lekturze szukają wszechobecnej tajemnicy. Osoby, które uwielbiają miłosne perypetie, także znajdą tu coś dla siebie. Mnie urzekła atmosfera powieści, która nie pozwala zapomnieć o tej historii. Powolne odkrywanie kolejnych sekretów wciąga czytelnika, a rozwiązanie wielu wątków zaskakuje. Tajemnice Skyle otrzymują ode mnie 5/6, i mam nadzieję, że będzie mi dane poznać jeszcze inne utwory Agnieszki Grzelak.

by Isztar:  http://isztarbooks.blogspot.com/