Recenzja: Wariant

„Sam wybierasz, czy chcesz stać przed czy za lufą”

Każdy z nas uczęszcza, bądź też uczęszczał do jakiejś szkoły. Wiemy, na czym to polega: wstajesz rano, jesz szybkie śniadanie i biegiem do szkoły, potem siedzisz, nawet po 8 – 9 godzin, w niewygodnych ławkach i próbujesz zrozumieć, co nauczyciel do Ciebie mówi. Na tym właśnie polega szkoła – trzeba się uczyć, aby w życiu do czegoś dojść. A jak wyglądałaby taka placówka bez nauczycieli, czy jakichkolwiek osób dorosłych? Czy sami uczniowie zaprowadziliby potrzebną dyscyplinę? Czy może na każdym kroku panowałby chaos?

Szesnastoletni Benson myślał, że stypendium w Akademii Maxfield będzie przepustką do lepszego świata. Mylił się. Został uwięziony w szkole otoczonej drutem kolczastym. W szkole, w której kamery śledzą każdy ruch. W której nie ma dorosłych. W której uczniowie podzielili się na trzy grupy, po to żeby przetrwać. Jeśli nie jesteś w żadnej z nich to nie ma ciebie. Jeśli złamiesz regulamin, znikasz …

Autorem tej niebywałej historii jest Robison Wells, który swoją przygodę z pisarstwem zaczął już w liceum. Do tej pory wydano jego trzy powieści, jednak to Wariant przyniósł mu sławę i rozgłos.

Bohaterami tej powieści jest grupa nastolatków odizolowana od społeczeństwa. Głównym bohaterem jest szesnastoletni Benson. Chłopak, który nie miał szczęśliwego życia, mieszkający do tej pory tylko wśród rodzin zastępczych, nie mający przyjaciół. Ba! nie mający nikogo bliskiego. Postanowił, że zmieni swoje życie – tak trafia do Akademii Maxfield. Wydawałoby się, że od tej chwili nic złego już mu się nie przytrafi, ale z każdym dniem jest coraz gorzej. Najpierw okazuje się, że nie ma nauczycieli, a ze szkoły nie można ot tak sobie wyjść… Chłopak początkowo skołowany nową sytuacją i zagubiony, wśród dziesiątek nowych twarzy, popełnia wiele błędów, które tylko przysparzają mu nowych wrogów. Z każdym kolejnym dniem czuje jeszcze większą motywację, aby wydostać się z tego dziwnego miejsca, a tymczasem zdobywa nowych przyjaciół: Masona, Becky, Jane. Czuje powiew pierwszej miłości. W tej absurdalnej sytuacji, w końcu wydaje mu się, że znalazł przyjaciół. Ale właśnie wtedy dzieje się coś nieoczekiwanego.

„Znasz to powiedzenie? – mowił dalej Mason – Lepiej kochać i utracić, niż nigdy nie zaznać miłości.”

Fabuła powieści jest dosyć prosta. Grupa dzieciaków, zamknięta na pewnym terenie i żyjąca pod czujnym okiem kamer. Mimo że w ostatnim czasie namnożyło się podobnych historii, ciągle jest to niewyczerpany temat, przy którym można się nieco wykazać. Czytelnik, dzięki narracji pierwszoosobowej prowadzonej przez Bensona, od pierwszych stron książki może bez trudu wczuć się w sytuację głównego bohatera. Styl autora jest lekki i prosty, przez co zaledwie trzystu stronicową książkę czyta się niebywale szybko. Nie brakuje tutaj nagłych zwrotów akcji, które dosłownie wbijają w fotel. Akcja pędzi do przodu, zaskakując nas co chwilę. Zakończenie powieści po prostu idealne. Wygląda na to, że kontynuacja powieści jest wręcz konieczna. Przez całą lekturę czytelnik zadaje sobie mnóstwo pytań: „Co? Kto? Dlaczego? I w jakim celu?” Sprawia to, że wraz z upływającymi stronami coraz bardziej angażujemy się w rozwiązanie zagadek.

Oprawa graficzna nawiązuje do treści książki, co na pewno jest plusem. Szczególnie wyróżnia się kolorystyka okładki. Niebieska tonacja sprawia, że wyróżnia się spośród innych lektur stojących na półce. Zapowiada tajemniczość i pewną dawkę grozy, co powinno skłonić czytelnika do zapoznania się z treścią powieści.

Komu mogę polecić Wariant? Z pewnością młodzieży, to coś o nich, a zarazem dla nich. Historia przedstawiająca zachowanie w sytuacjach kryzysowych i bez wyjścia, z pewnością daje do myślenia. Lektura powinna się spodobać fanom serii Gone, czy bestsellerowych Igrzysk Śmierci, może nie jest to dokładnie to samo, ale mam wrażenie, że nie chodzi tu o wierną kopię innych powieści, a o motyw przewodni i przesłanie płynące z lektury. Znajdziemy także niewielki wątek  rodzącego się uczucia. Jedno mogę powiedzieć – jeszcze żadna powieść mnie tak nie zaskoczyła. Daję 5/6 i powiem tylko jedno: Drogi Czytelniku, jeśli nie czytałeś Wariantu, koniecznie nadrób zaległości!

****Isztar  by isztarbooks.blogspot.com dla PB