Recenzja: Niepokój

„Nie zdawałam sobie sprawy, że jest tyle odmiennych sposobów na to, żeby powiedzieć żegnaj.”

Pod koniec 2011 roku w księgarniach pojawił się „Niepokój”, drugi tom bestsellerowej serii Maggie Stiefvater. Pierwszy tom dosyć szybko pokochała  rzesza czytelników, powieść zdobyła nawet pierwsze miejsca na listach bestsellerów. Czy kontynuacja jest równie zachwycająca?

Sam jest znów człowiekiem, tym razem wydaje się, że ten stan trwać będzie już do końca jego życia. Pracuje w „Krzywej półce”, stara się zarobić na swoje utrzymanie, jednocześnie powoli przejmuje dowodzenie nad sforą miejscowych wilkołaków. Nie może uwierzyć, że teraz już nic nie stanie na przeszkodzie związku pomiędzy nim a Grace. Nie do końca jest jednak tak kolorowo, jak się wydaje. Tym razem to z dziewczyną zaczyna się dziać coś dziwnego, a jej rodzice próbują rozdzielić dwójkę zakochanych. Wiecznie nieobecni nagle zaczynają interesować się jej życiem, na każdym kroku raniąc córkę. Po śmierci brata, Isabel zaprzyjaźnia się z nią. Pewnego dnia w domu Sama pojawia się nowy wilk, Cole, nie wzbudzający w nowym dowódcy zaufania. Tajemniczy chłopak odmienia życie każdego z nich.

Maggie Stiefvater jest 32-letnią amerykańską pisarką powieści dla młodzieży i gatunku urban fantasy na stałe mieszkającą w Virginii z mężem i dwójką dzieci. Pracowała jako portrecistka, specjalizowała się w malowaniu koni. W wieku 16 lat zmieniła pierwsze imię z Heidi na Margaret.

Po książkę Maggie sięgnęłam z pewnymi obawami i oporami. Po pierwsze nie lubię czytać kontynuacji książek, jeżeli nie miałam okazji zapoznać się z częściami poprzednimi, a po drugie – opowieść o współczesnych wilkołakach? Czy jest jeszcze coś, co nie zostało w tym temacie powiedziane? Okazuje się, że tak, a moje obawy były niczym nieuzasadnione.

Świat, jaki przedstawia autorka, jest zimny, pełen tajemnicy, ale jednocześnie chwytający czytelnika za serce, zmuszający wręcz do zagłębiania się w historię bohaterów. Na kartach powieści czuć wszechogarniającą zimę, delikatne promienie przedwiosennego słońca, słychać śpiew ptaków budzących się powoli do życia. Podróż przez Mercy Falls jest czystą przyjemnością, jakiej każdy z nas powinien zaznać.

Maggie Stefvater ma bardzo dobry styl pisania. Język, jakim się posługuje, pozwala czytelnikowi oderwać się od codziennego świata i sprawić, że zakocha się w każdym z bohaterów książki. Sam to romantyk, uwielbiający mroczną poezję, grający na gitarze, marzący o założeniu własnego zespołu grającego indie rock. Ponad wszystko kocha Grace, gotów jest oddać za nią życie, a każda minuta rozłąki jest dla niego torturą. Grace odwzajemnia jego miłość z podwojoną siłą. Spełnianie jego marzeń sprawia jej przyjemność, coraz bardziej zatraca się w uczuciu, jakim go darzy. Ich miłość nie jest jednak pozbawiona przeszkód – najpierw rodzice, a później tajemnicza choroba dziewczyny; Isabel zaś to bogata, pyskata nastolatka, którą życie doświadczyło bardziej, niż wielu jej rówieśników. Wciąż oskarża się o śmierć brata, nie może pogodzić się z jego odejściem. Na jej drodze staje Cole, nieznajomy chłopak, tłumiący w sobie wszelkie uczucia, odpychający ludzi, odrzucający wszelką pomoc. Jedyne, czego pragnie, to utracić swe człowieczeństwo.

Każdy z bohaterów jest inny, nadano im charakterystyczne cechy pozwalające poczuć do nich coś więcej, niż tylko ciekawość. Choć autorka nie odkryła może zbyt wiele nowego, da się zauważyć tu nutkę oryginalności i odejście od schematu wilkołaka przemieniającego się za sprawą jakiejś tajemniczej magii.

Powieść pani Stiefvater wzrusza, czasem bawi do łez, ale przede wszystkim intryguje i zmusza do zastanowienia się nad sobą, nad tym ile my byśmy byli w stanie poświęcić dla jednej osoby, dla miłości. Czyta się ją szybko i lekko, choć nie jest typowym czytadłem do poduszki. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji, ale też nie zaśniemy z myślą o tym, że wszystko zawsze kończy się happy endem. Miłość nie jest tu w stanie pokonać sił natury, wszystko podlega przemijaniu. Po zapoznaniu się z dziełem Maggie nie będziecie mogli doczekać się kontynuacji.

Na uwagę zasługuje także przepiękna, nastrojowa okładka, która zawiera najważniejsze elementy fabuły książki – wilka, papierowego żurawia i zimę.

Powieść skierowana jest do czytelnika w każdym wieku, do fanów powieści paranormalnych i wiecznych romantyków.

Moja ocena: 5/6

Verrikaa