Recenzja: Metro 2033

Co by było, gdyby na powierzchni ziemi grasowały krwiożercze mutanty gotowe pozbawić życia każdą żyjącą w ich zasięgu istotę? Gdyby ludzie zmuszeni byli zejść pod ziemię do metra? Żyć w zniszczonych namiotach, a jedynym źródłem światła były ogniska? Gdyby na każdym kroku towarzyszył im strach przed ciemnością i przed nieznanym, a także strach przed każdym, następnym dniem? Nikt z nas nie chciałby tak żyć, zrezygnować z wygód, jakich doświadcza im dzisiejszy świat.

Artem od urodzenia żyje w metrze, wychował go Suchy, który kazał nazywać się ‘Wujkiem Saszą’. Mieszkają sobie spokojnie na WOGNie, ich egzystencję co jakiś czas urozmaicają wyprawy na misje i na pobliskie stacje. Jednakże, ich życie, a raczej życie Artema, zostało zakłócone przez pojawienie się tajemniczego osobnika -Huntera- nazywającego samego siebie myśliwym, który namówił go do wymiany sekretami. Skutkiem tego była obietnica, że jeśli Hunter nie wróci ze swojej okrytej tajemnicą wyprawy, to chłopak ma się udać w pewne miejsce, i przekazać pewną rzecz pewnej osobie. Przypadkiem natrafia mu się okazja na wyruszenie dwie stacje dalej w celu nawiązania sojuszu. Tak dołącza do grupy śmiałków i rusza w pozornie spokojną podróż. Ale to dopiero początek jego emocjonujących przygód…

,,Metro 2033” jest pozycją niezaprzeczalnie oryginalną. Rzadko można się spotkać z powieścią tworzoną w taki sposób, w jaki powstała książka Glukhovskiego – mianowicie każdy z rozdziałów  publikował w Internecie i wraz w fanami nanosił poprawki. A następnie, tak zebrane materiały złożył w całość i opublikował jako książkę. Coś takiego autor nazwał mianem „literackiego beta testu”.

Trochę ciężko jest uwierzyć w powyższe informacje, prawda? Sądzę, że każdy na moim miejscu także byłby bardzo zdziwiony i mógłby troszkę niedowierzać. Ale to pokazuje stosunek autora do fanów, co zawsze bardzo chwaliłam, może tym samym wpłynąć na jakość pozycji, co możemy zaobserwować w tym przypadku.

Ale, przejdźmy do samego pomysłu autora. Dmitry Glukhovsky przypuszczalnie ma ogromną wyobraźnię i nie brak mu pomysłów, jak pogrążyć bohaterów jego powieści. Nie szczędzi cierpień głównemu bohaterowi, ale skrzętnie prowadzi go do celu nie zważając na wiele różnorodnych przeszkód. Naprawdę ciężko jest w teraźniejszej literaturze zetknąć się z tak doskonale stworzonym światem, którego wyobrażenie sprawia, że czytelnik powoli zaczyna drżeć ze strachu, a poszczególne sceny śnią mu się po nocach czyniąc je często nieprzespanymi.

Jest to ciężka pozycja. By przez nią ‘przebrnąć’, trzeba uzbroić się w dużo czasu, chęci i cierpliwości, ponieważ oprócz tego, że jest duża objętościowo, to wydarzenia w niej zawarte sprawiają, że nie można przelecieć jej wzrokiem od tak sobie. Albo zanurza się w świecie moskiewskiego metra, albo odkłada się książkę na bok – innego wyjścia z tej sytuacji nie widzę.

Warto wspomnieć także o wydaniu – okładka już sama w sobie zapowiada to, że czytanie książki nie będzie lekkie. Jakości przygotowania wydawnictwa dopełnia także zawarta w pozycji mapka przedstawiająca stacje metra, dzięki której możemy śledzić podróż Artema. Jednakże, jest ona niefortunnie umieszczona – w mniej więcej ¾ książki, przez co po minięciu miejsca, w którym została dołączona, mamy utrudniony dostęp do niej.

‘Zachwycająca’. Tak można podsumować ją jednym słowem. Dmitry Glukhovsky stworzył coś, co na bardzo długo zagnieździ się w pamięci czytelnika, coś co można nazwać arcydziełem. ,,Metro 2033” jest obowiązkową pozycją nie tylko dla fanów fantastyki i science-fiction, ale dla każdej osoby uwielbiającej czytać. Zadziwia pomysłem, oryginalnością, a także napięciem w niej zawartym, pomimo tego, że jest ciężka, wciąga i nie pozwala, by odłożyć ją na półkę. Dlatego jak najbardziej polecam, gdyż przez długi czas pozostanę pod wrażeniem warsztatu pisarskiego i wyobraźni autora.

Stawiam 5+. Dlaczego nie 6? Ponieważ na początku nie mogłam się wciągnąć. Często miałam ochotę odłożyć książkę i sięgnąć po coś lżejszego. Ale dobrze, że jednak się przemogłam, bo straciłabym wiele.

**** Sihhinne by wsrod-ksiazek dla PB